13.10.2024, 00:46 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.10.2024, 12:42 przez Thomas Figg.)
Wpatrywał się w siostrę, to w głównej mierze dzięki niej nie próbował powtórzyć swojego wyczynu z końcówki szóstego roku, dawała mu siłę do tego, żeby jednak wstać, zrobić kolejny krok i żyć. Pomagała mu przekuwać jego lęki i obawy w siłę, robić siłę napędową z tego co go wcześniej stopowało, a on? Podwinął ogon, uciekając przed problemami, nigdzie nie zagrzewając miejsca na długo. Przelotne znajomości, brak jakichkolwiek przyjaciół, poza tymi, których pozostawił w Anglii i z którymi miał sporadyczny kontakt. I nie było go kiedy potrzebowała go najbardziej, kiedy porzucała swoje marzenia bo miała zostać matką. Zamiast tego włóczył się po świecie próbując się przekonać, że nie jest zbyt zmęczony samotnością i życiem czy próbując znaleźć pocieszenie w przygodzie czy przypadkowej znajomości. gdyby tylko przeszły Thomas wiedział, że wszystko czego potrzebował zawsze było na miejscu, tutaj w Anglii, może wszystko potoczyłoby się inaczej? A może to właśnie tak miało być i dzięki tym wszystkim wydarzeniom stali w tym, a nie innym miejscu, a w jego przypadku w ogóle stał.
- Tajemnice - mruknął pod nosem i odpłynął wzrokiem ku płomieniom na palenisku. Nie potrafił patrzeć na ogień w taki sam sposób jak wcześniej, nie teraz, kiedy zdawał sobie sprawę jak bardzo przeraża on Ziemię - jego umysł od razu odpływał ku niej z każdym spojrzeniem na płomienie. Czy była bezpieczna? Czy nie potrzebowała teraz wsparcia, zwykłej obecności?- Czasami mam wrażenie, że mam ich zbyt dużo - dodał i wypił duszkiem to co mu zostało w szklance, ale nie się naładować po butelkę. Sam już nie rozumiał co się dzieje z nim.
- Chcę po prostu móc was obronić, przed nimi szczególnie - powiedział i wrócił spojrzeniem do siostry. Rozumiał jej obawy, ale czy je podzielał? W czarnej magii nie widział nic kuszącego, nie pożądał władzy, gardził zadawaniem cierpienia jeżeli nie był to w obronie bliskich. ale czy mógł jej obiecać, że nie zanurzy się w niej głębiej? - Obiecuje, obiecuje, że się postaram - dodał podrywając się nagle, poczuł dziwny przypływ, siły? Złości? Energii? Nie wiedział. - Ja... Ja... - nie potrafił znaleźć odpowiednich słów przechadzając się po salonie tak szybko jakby chciał sprawdzić jak szybko z jednego końca można znaleźć się na drugim. W końcu opadł znów na fotel. - Nie szukam władzy, jedynie narzędzi do ochrony was: Ciebie, Mabel, Brenny, Millie, Erika... - zaczął wymieniać i nie skończył, lista była o wiele dłuższa, ale urwał nagle zdając sobie sprawę czyje imię wymienił. Chciał o niej powiedzieć siostrze o tym co się wydarzyło w Stawie o tym wieczorze i o tym jakie poczuł z nią połączenie, z drugiej strony nie wiedział jak ma opowiedzieć o tym, że czuł się jakby jego dusza wymieszała się z inną, że poczuł więź łączącą go z inną osobą praktycznie jej nie znając. Chciał prosić Norę o pomoc w zrozumieniu tego wszystkiego. A teraz? Głos uwiązł mu w gardle...
- Tajemnice - mruknął pod nosem i odpłynął wzrokiem ku płomieniom na palenisku. Nie potrafił patrzeć na ogień w taki sam sposób jak wcześniej, nie teraz, kiedy zdawał sobie sprawę jak bardzo przeraża on Ziemię - jego umysł od razu odpływał ku niej z każdym spojrzeniem na płomienie. Czy była bezpieczna? Czy nie potrzebowała teraz wsparcia, zwykłej obecności?- Czasami mam wrażenie, że mam ich zbyt dużo - dodał i wypił duszkiem to co mu zostało w szklance, ale nie się naładować po butelkę. Sam już nie rozumiał co się dzieje z nim.
- Chcę po prostu móc was obronić, przed nimi szczególnie - powiedział i wrócił spojrzeniem do siostry. Rozumiał jej obawy, ale czy je podzielał? W czarnej magii nie widział nic kuszącego, nie pożądał władzy, gardził zadawaniem cierpienia jeżeli nie był to w obronie bliskich. ale czy mógł jej obiecać, że nie zanurzy się w niej głębiej? - Obiecuje, obiecuje, że się postaram - dodał podrywając się nagle, poczuł dziwny przypływ, siły? Złości? Energii? Nie wiedział. - Ja... Ja... - nie potrafił znaleźć odpowiednich słów przechadzając się po salonie tak szybko jakby chciał sprawdzić jak szybko z jednego końca można znaleźć się na drugim. W końcu opadł znów na fotel. - Nie szukam władzy, jedynie narzędzi do ochrony was: Ciebie, Mabel, Brenny, Millie, Erika... - zaczął wymieniać i nie skończył, lista była o wiele dłuższa, ale urwał nagle zdając sobie sprawę czyje imię wymienił. Chciał o niej powiedzieć siostrze o tym co się wydarzyło w Stawie o tym wieczorze i o tym jakie poczuł z nią połączenie, z drugiej strony nie wiedział jak ma opowiedzieć o tym, że czuł się jakby jego dusza wymieszała się z inną, że poczuł więź łączącą go z inną osobą praktycznie jej nie znając. Chciał prosić Norę o pomoc w zrozumieniu tego wszystkiego. A teraz? Głos uwiązł mu w gardle...