13.10.2024, 01:13 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.10.2024, 11:08 przez Atreus Bulstrode.)
- Niespokojne czasy chyba zawsze jakoś mocniej rozpalają twórczego ducha. Jak to szło, artysta powinien cierpieć? A dzisiejsi artyści zdecydowanie poruszali - uśmiechnął się lekko, chociaż dla niego ta sztuka tutaj miała niewiele wspólnego z czymś ważnym. To było tylko ładne opakowanie, puste w środku, by jak najlepiej zaprezentować się przed znamienitymi gośćmi i mecenasami. Atreus pewnie pod koniec całego przyjęcia ciepnie ten wieniec w krzaki, bo najbardziej kusiło go podarować go pannie Selwyn. Ale kiedy o tym myślał, szybko obrócił tę myśl, zastanawiając się czy właśnie nie powinien tego zrobić.
Atreus nie zwrócił większej uwagi na Yaxleya, a niezadowolenie Bletcheya... cóż, zaraz da im spokój, niech się już tak nie denerwuje.
- Czemu nie? Patrząc na panią mam wrażenie, że ktoś gotów byłby to zrobić, tylko po to by porwać ze sobą samą królową Tytanię - na ustach Bulstrode'a zagościł szelmowski uśmieszek. Prezentowała się wyjątkowo i byłby w stanie dać sobie uciąć rękę, że była tego aż nadto świadoma. I że chciala by ktoś wytknął jej to w nawet najprostszy sposób.
- Może i coś w tym jest. Każdy zasługuje na odrobinę oddechu od tych wszystkich biurowych nieprzyjemności. Szczególnie aurorzy - grzeczny uśmiech podszyty był ledwo zauważalnym przytykiem.
- Czy pozwolę sobie na zbyt dużo jeśli powiem, że na laury zasługuje przede wszystkim królowa naszego dworu? - uśmiechnął się do niej wręcz niewinnie. - Ale jeśli miałbym wybrać z prezentujących... cóż, panna Selwyn w niezwykły sposób spięła swoim tańcem muzyczne występy. - mówił do Jenkins, głównie dlatego że Bletchey nie miał chyba ambicji się odzywać, ale od czasu do czasu zerkał na Alexandra, nie chcąc go całkiem wylkuczyć. No i oczywiście, chcąc przyjrzeć się jego aurze.
percepcja III na autowidzenie bletcheya
Atreus nie zwrócił większej uwagi na Yaxleya, a niezadowolenie Bletcheya... cóż, zaraz da im spokój, niech się już tak nie denerwuje.
- Czemu nie? Patrząc na panią mam wrażenie, że ktoś gotów byłby to zrobić, tylko po to by porwać ze sobą samą królową Tytanię - na ustach Bulstrode'a zagościł szelmowski uśmieszek. Prezentowała się wyjątkowo i byłby w stanie dać sobie uciąć rękę, że była tego aż nadto świadoma. I że chciala by ktoś wytknął jej to w nawet najprostszy sposób.
- Może i coś w tym jest. Każdy zasługuje na odrobinę oddechu od tych wszystkich biurowych nieprzyjemności. Szczególnie aurorzy - grzeczny uśmiech podszyty był ledwo zauważalnym przytykiem.
- Czy pozwolę sobie na zbyt dużo jeśli powiem, że na laury zasługuje przede wszystkim królowa naszego dworu? - uśmiechnął się do niej wręcz niewinnie. - Ale jeśli miałbym wybrać z prezentujących... cóż, panna Selwyn w niezwykły sposób spięła swoim tańcem muzyczne występy. - mówił do Jenkins, głównie dlatego że Bletchey nie miał chyba ambicji się odzywać, ale od czasu do czasu zerkał na Alexandra, nie chcąc go całkiem wylkuczyć. No i oczywiście, chcąc przyjrzeć się jego aurze.
percepcja III na autowidzenie bletcheya
Rzut Z 1d100 - 44
Slaby sukces...
Slaby sukces...