13.10.2024, 10:10 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.10.2024, 10:12 przez Florence Bulstrode.)
– Daj mi chwilę, Geraldine. Sprawa jest… skomplikowana – rzuciła Bulstrode.
Florence uniosła wzrok znad lusterka, gdy kapłanka wspomniała o wstążkach i kwiatach – i chociaż była bardzo wdzięczna, to jej twarz przybrała ponury wyraz. Najwyraźniej Geraldine ruszyła na tę misję na „szybko, szybko, zanim do nas dotrze, że to bezsensu” i nie sprawdziła wcześniej faktów. O ile Florence mogła jej pokazać odpowiedni znak, to nie miała szans przez szkło przewlec poświęconych kwiatów oraz wstążek.
– Dziękuję. Nie jestem oklumentką, chociaż… chyba miał na mnie mniejszy wpływ niż na innych. – Być może przez Trzecie Oko, od razu czuła się przy nim czujna: i w jej głowie nie pojawiły się żadne fałszywe wspomnienia. Pamiętała, że Geraldine Yaxley nigdy nie miała bliźniaka. Niech się pani nie obawia, jeśli… jeśli teraz nie uda się zakończyć tego problemu, na pewno pojawią się tutaj aurorzy – powiedziała, bo była siostrą aurorów, córką byłego aurora i uzdrowicielką. Nie było mowy, aby mogła zostawić tych ludzi na pastwę doppelgangera. Przyjęła kwiaty i wstążki, zastanawiając się, czy bez nich runa na czole będzie stanowiła dostatecznie dobrą ochronę. Może przynajmniej nie pozwoli im namieszać za bardzo w głowach, tak jak połowie świata, sądzącej, że Geraldine ma brata bliźniaka. – Wiem, gdzie są te jaskinie. Czy mogłaby pani pokazać nam ten symbol?
Jeśli kapłanka by to zrobiła – Florence zamierzała ustawić lusterko tak, by było go widać, i dać czas drugiej grupie na zapoznanie się z nim – w czasie, gdy oni tutaj rozmawiali z kapłanką.
Rodzina Apfelbaumów. Demon ze wschodu. Prawdziwe imię, bez którego prawdopodobnie nie dało się go zabić, a jedynie uwięzić.
– Thoran pożarł Abigail? – spytała, zadziwiająco spokojnym tonem, choć przed oczyma miała wywołującą mdłości wizję: ciemność rozszarpująca Geraldine.
Florence uniosła wzrok znad lusterka, gdy kapłanka wspomniała o wstążkach i kwiatach – i chociaż była bardzo wdzięczna, to jej twarz przybrała ponury wyraz. Najwyraźniej Geraldine ruszyła na tę misję na „szybko, szybko, zanim do nas dotrze, że to bezsensu” i nie sprawdziła wcześniej faktów. O ile Florence mogła jej pokazać odpowiedni znak, to nie miała szans przez szkło przewlec poświęconych kwiatów oraz wstążek.
– Dziękuję. Nie jestem oklumentką, chociaż… chyba miał na mnie mniejszy wpływ niż na innych. – Być może przez Trzecie Oko, od razu czuła się przy nim czujna: i w jej głowie nie pojawiły się żadne fałszywe wspomnienia. Pamiętała, że Geraldine Yaxley nigdy nie miała bliźniaka. Niech się pani nie obawia, jeśli… jeśli teraz nie uda się zakończyć tego problemu, na pewno pojawią się tutaj aurorzy – powiedziała, bo była siostrą aurorów, córką byłego aurora i uzdrowicielką. Nie było mowy, aby mogła zostawić tych ludzi na pastwę doppelgangera. Przyjęła kwiaty i wstążki, zastanawiając się, czy bez nich runa na czole będzie stanowiła dostatecznie dobrą ochronę. Może przynajmniej nie pozwoli im namieszać za bardzo w głowach, tak jak połowie świata, sądzącej, że Geraldine ma brata bliźniaka. – Wiem, gdzie są te jaskinie. Czy mogłaby pani pokazać nam ten symbol?
Jeśli kapłanka by to zrobiła – Florence zamierzała ustawić lusterko tak, by było go widać, i dać czas drugiej grupie na zapoznanie się z nim – w czasie, gdy oni tutaj rozmawiali z kapłanką.
Rodzina Apfelbaumów. Demon ze wschodu. Prawdziwe imię, bez którego prawdopodobnie nie dało się go zabić, a jedynie uwięzić.
– Thoran pożarł Abigail? – spytała, zadziwiająco spokojnym tonem, choć przed oczyma miała wywołującą mdłości wizję: ciemność rozszarpująca Geraldine.