• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 16 Dalej »
[okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas

[okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#12
14.10.2024, 01:59  ✶  
- Z kuszy? - uniósł brei w zdziwieniu, ale przecież trzeba było płynąć z nurtem, karuzela  żartu nie mogła zwalniać. - Niebywałe, ja myślałem, że kupidyn lata z łukiem - ale na tym już poprzestał, nie chciał się pastwić nad Ambroise, co za dużo to niezdrowo. Westchnął i pokiwał głową na boki. Tak długo się mu rana babrze i jako uzdrowiciel nadal nie udał się z tym do kogoś kto mógłļy mu to zbadać?
- Gdybyś tylko znał kogoś kto zna się na klątwach i mógłby ci powiedzieć czy nie zostałeś zraniony przeklętym przedmiotem, chyba będzie musiał się w takim razie jeszcze nieco pomęczyć z tym - ciekaw był czy załapie te jakże niezbyt subtelne aluzje co do tego, ze mógłby mu zerknąć na to i ewentualnie coś poradzić. Bo to ewidentnie śmierdziało albo przeklętym przedmiotem, z którego otrzymał ranę, albo czarną magią, a jednak nie miał go za głupca i musiał mieć jakieś swoje powody dla których to nie robił z tym nic innego tylko próbował leczyć eliksirami i maściami.
Poczuł ukłucie zazdrości, każdy do czegoś dochodził, każdy powoli znajdował sobie kogoś i zaczynał nowe etapu swojego życia. A on? Wiecznie sam, siedząc u swojej siostry w domu, gdzie pomieszkiwał między kolejnymi wyjazdami z kraju. nigdzie nie zagrzewał na długo miejsca, niebudujący relacji z innymi, starych przyjaciół nie porzucał, ale ciężko było, kiedy sowy podróżowały tygodniami, a on zjawiał się raz na pół roku na tydzień lub dwa. A potem znów rzucał się w wir przygody ruszając na kolejne wykopaliska, gdzie mierzył się z pułapkami i klątwami, mając w przeświadczeniu, ze niedługo dołączy do tych klątwo łamaczy którym powinęła się noga. Ale nie przeszkadzało mu to, bo nie potrafił wyobrazić siebie samego starzejącego się, dożywającego czasu, kiedy usiądzie z herbatą na werandzie jakiegoś domku w szkockich górach i będzie mógł wspominać młodzieńcze czasy. Drgnął uświadamiając sobie, że znów to robi, znów pozwala swoim ciemnym myślą pochłonąć go i zaciągnąć w głębiny.
- Cóż, mam nadzieję, że będziecie szczęśliwi i dam radę pojawić się na ślubie Zacznę chyba już teraz układać na niego przemowę - dodał, ale już bez tej zwyczajowej wesołości, nieco przygaszony. Nie chciał dalej ciagnąć go za język i utrzymywać tematu jego ukochanej, w tej chwili gdyby go kontynuowali to nie potrafiłby przestać myśleć jaką jest porażką i rozczarowaniem dla wszystkich wokół. Thomas miał piękny umysł, szkoda tylko, że tak zjebany, dlatego gdy tylko nadarzyła się okazja to zmienił temat.
- Czy ty chcesz sprawić, zęby na twoją modłę jadał obiady z bezoarem ukrytym w policzku? - zachichotał, choć nieco wymuszenie, nie zawsze zdołał utrzymywać nieskazitelne maski. Mimo, ze Mabel nie było już z nimi i spała w drugim pomieszczeniu to musiał zwalczyć w sobie chęć zapalenia, nie mogli przecież wyjść na dwór i zostawić małej samej, a palenie domu odpadało. - Wiem, rozmawialiśmy o tym nie raz - zapadł się w fotelu nie patrząc na Greengrass a na swoje splecione dłonie na podołku. Ile razy chciał wrócić na stałe, nie wyjeżdżać już tylko pojawić się i oznajmić, że zostaje, ale nie potrafił. Nadal uciekał przed swoimi demonami, których nie potrafił ujarzmić, a kariera klątwo łamacza byłą idealną wymówką. Łatwiej udawać zadowolonego z życia i szczęśliwego przez pół miesiąca niż cały rok, bezwiednie rozmasował swoje nadgarstki, czyste i całe bez żadnych śladów, magia potrafiła być zbawienna.
- Myślę, że ma bardzo dobry powód, żeby nam nie mówić kto jest ojcem. Musimy uszanować jej decyzję, w końcu to jej życie i ma prawo sam decydować - czy faktycznie było mu z tym dobrze? Nie, uważał, że Mabel powinna mieć nie tylko matkę ale i ojca. Jednak znał Norę i wiedział, że dla młodej nieba uchyli i wszystkie gwiazdy z nieba jej podaruje, zresztą dla nich dwojga i on to zrobi. Nie naciskał na siostrę i po jednej rozmowie na temat tego, kto jest ojcem nie poruszał tego tematu nigdy więcej, szanował jej decyzję.
- Nie mamy tam potworów, zajmuje się miejscami, gdzie nie ma żywych stworzeń, są klątwy i pułapki. Ale jak będziemy poszukiwać jakiegoś łapiducha to się odezwę - cóż, zapewne nigdy się nie odezwie, był wolnym strzelcem bez stałej ekipy, to jego zazwyczaj dobierali do innych ekip, niż on dobierał sobie innych członków. Szczególnie dużo podróżował też z Anthonym, ale na tym akurat korzystali oboje, zarówno Figg jak i Shafiq.
Zaśmiał się, zbyt małe poświęcenie? Tak mógł tylko twierdzić lew salonowy, dla Thomasa dwoje przyjaciół było zdecydowanie zbyt wielkim poświęceniem. - Wiesz, że często silne rytuału nie potrzebują nie wiadomo jakiej ofiary? Chodzi o odpowiedni czas i miejsce, nie wszystko musi być tak dramatyczne jak w powieściach dla nastoletnich czarownic - dodał rozbawiony tak samo jego niezadowoleniem jak i faktem kogo by chciał poświęcać.
Rozbawiony pokiwał głową, nie zamierzał się spierać, który magazyn jest lepszy i jakie zabiegi są skuteczne, po prostu niech każdy czyta to co lubi.
- Tylko zdajesz sobie sprawę, że ja tego nie przeczytam? Nie przepadam za miotłą, wolę teleportację - jeszcze nie wiedział jak za kilka lat będzie na siebie wyklinał, że nie przyłożył się do nauki latania i nie potrafi nic poza podstawowym lataniem. Niczym stary dziadek udający się na sabaty raz na pół roku na miotle. Ale cóż, gdyby ktoś powiedział mu, że w przyszłości znajdzie cel w życiu to by go wyśmiał szczerze, dlatego też i w przekonywanie go do nauki latania na miotle nie dałby się nakłonić.
- Czyli jego tchórzostwo albo potwierdzało udawanie, albo faktycznie przyjął przywary kurczaka i w czasie konfrontacji najzwyczajniej w świecie spierdolił - powiedział bez ogródek, bo nie musieli już powściągać języka.
Przyjął szklankę z cydrem z lekkim wahanie, opiekowali się przecież dzieckiem, ale z drugiej strony, szklanka tak lekkiego alkoholu go nie zabije (Nora też nie powinna). A do tego nie musiał się obawiać, że nagle rozwiąże mu się język, szklanka cydru to nie butelka whiskey.
- A bo ja wiem, może ci się coś zmieniło i masz jakieś nowe hobby? Ludziom na starość różne rzeczy na mózg się rzucają - odpowiedział i wypił pierwszy łyk ze swojej szklanki w celu zwilżenia gardła. - Całkiem dobre, to z sadu Abottów? - zapytał i pokiwał przecząco głową na pytanie Ambroise.
- Nie, to był jakiś lokalny czarodziej i z Lovegood'ami miał tyle wspólnego co nic ,ale za nic nie powtórzę ci jego nazwiska, po samych próbach wymówienia go musiałbyś mi leczyć język z siedem razy - to byłą główna bolączka Thomasa, porozumiewanie się lokalnymi mieszkańcami, nie miał drygu do nauki języków. Zresztą podróżując między krajami nie było na to lekarstwa i musiał sobie radzić dzięki tłumaczom i robieniu list najpotrzebniejszych zwrotów z zapisem fonetycznym.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (12304), Thomas Figg (7872)




Wiadomości w tym wątku
[okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 21:18
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Thomas Figg - 30.09.2024, 01:58
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 30.09.2024, 17:53
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Thomas Figg - 02.10.2024, 15:13
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 02.10.2024, 23:01
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Thomas Figg - 03.10.2024, 20:00
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 05.10.2024, 02:08
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Thomas Figg - 06.10.2024, 03:08
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 06.10.2024, 05:54
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Thomas Figg - 06.10.2024, 23:26
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 10.10.2024, 02:44
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Thomas Figg - 14.10.2024, 01:59
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.10.2024, 16:39
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Thomas Figg - 20.10.2024, 05:14
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 17.11.2024, 21:52
RE: [okolice Yule 1966] Pod banderą morskich opowieści || Ambroise & Thomas - przez Thomas Figg - 25.11.2024, 04:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa