14.10.2024, 03:43 ✶
Drgnął słysząc słowa Brenny, wywołała go z zamyślenia, które to oscylowała o wokół nowej różdżki. Czy faktycznie rdzeń z testrala pasował do niego? Nic o nim nie wiedział, same stworzenia nie były mu obce, ludzie wiązali je z cierpieniem i nieszczęściem, czy to dlatego ta różdżka go wybrała?
Nie wyglądała jakoś specjalnie, gładki kawałek z kilkoma wgłębieniami drewna, który był jasny na czubki ale im bliżej rączki tym ciemniejszy się stawał - Thomas wziął to za nieco ironiczne, bo z nim przecież było tak samo, im głębiej się w niego spojrzało tym ciemniejszą część jego duszy można było dojrzeć.
- Zaiste egzotyczna różdżka droga pani, cyprys jest wyjątkowym drewnem, które upodobało sobie wybierać jedynie czarodziejów, którzy nie boją się skonfrontować z własnymi i cudzymi słabościami. Od dawnych czasów różdżki z tego drewna wybierają tych którzy gotowi są do poświęceń i nie wahają się oddać swego życia w chwili próby kontynuował swoją opowieść o różdżce, w końcu niecodziennie przychodzi sprzedać takie połączenie. Podszedł też do lady, aby pobrać należność za sprzedawany przedmiot, który tkwił w dłoni Thomasa. Przez moment wyglądał jakby chciał sam zapłacić ,ale tylko otworzył i zamknął usta bez wydawania choćby dźwięku. Wcześniej zgodził się przyjąć różdżkę w ramach podziękowań od departamentu, nie mógł teraz się o to kłócić. - Włos z ogona testrala zaś uzupełnia ją znakomicie, bo jest on znakomity dla podróżników żądnych przygód, którzy szukają ciagle nowego celu i potrafią przekraczać granice. Uważaj jednak, bo o ile różdżki te chętnie przyswajają zaklęcia z każdej dziedziny, to przy przyziemnych czynnościach mogą okazać się niezbyt skore do współpracy - przestrzegł jeszcze.
- Dziękuję - odpowiedział sprzedawcy i schował różdżkę i zerknął na Brennę, co prawda czuł się nieco bezpieczniej, ale nadal nie czuł się pewnie, jak zagubiony kociak stanął przy niej i odszukał dłoń, którą musiał puścić na czas bycia wybieranym przez różdżki. - Jeżeli masz jeszcze chwilę to chętnie, chciałbym wiedzieć jak się zachowa przy rzucaniu czarów. Dolina Godryka, coś bliżej? - zapytał i popatrzył z uśmiechem nieco pełniejszym tym razem, jej obecność sprawiała, że wszystkie jego lęki powoli mijały, jak zawsze był jasnym promykiem, który rozpraszał w nim mrok, który to już raz? Nie zliczyłby chyba. - Dziękuję - dodał jeszcze w kiedy opuścili sklep Olivanderów.
Nie wyglądała jakoś specjalnie, gładki kawałek z kilkoma wgłębieniami drewna, który był jasny na czubki ale im bliżej rączki tym ciemniejszy się stawał - Thomas wziął to za nieco ironiczne, bo z nim przecież było tak samo, im głębiej się w niego spojrzało tym ciemniejszą część jego duszy można było dojrzeć.
- Zaiste egzotyczna różdżka droga pani, cyprys jest wyjątkowym drewnem, które upodobało sobie wybierać jedynie czarodziejów, którzy nie boją się skonfrontować z własnymi i cudzymi słabościami. Od dawnych czasów różdżki z tego drewna wybierają tych którzy gotowi są do poświęceń i nie wahają się oddać swego życia w chwili próby kontynuował swoją opowieść o różdżce, w końcu niecodziennie przychodzi sprzedać takie połączenie. Podszedł też do lady, aby pobrać należność za sprzedawany przedmiot, który tkwił w dłoni Thomasa. Przez moment wyglądał jakby chciał sam zapłacić ,ale tylko otworzył i zamknął usta bez wydawania choćby dźwięku. Wcześniej zgodził się przyjąć różdżkę w ramach podziękowań od departamentu, nie mógł teraz się o to kłócić. - Włos z ogona testrala zaś uzupełnia ją znakomicie, bo jest on znakomity dla podróżników żądnych przygód, którzy szukają ciagle nowego celu i potrafią przekraczać granice. Uważaj jednak, bo o ile różdżki te chętnie przyswajają zaklęcia z każdej dziedziny, to przy przyziemnych czynnościach mogą okazać się niezbyt skore do współpracy - przestrzegł jeszcze.
- Dziękuję - odpowiedział sprzedawcy i schował różdżkę i zerknął na Brennę, co prawda czuł się nieco bezpieczniej, ale nadal nie czuł się pewnie, jak zagubiony kociak stanął przy niej i odszukał dłoń, którą musiał puścić na czas bycia wybieranym przez różdżki. - Jeżeli masz jeszcze chwilę to chętnie, chciałbym wiedzieć jak się zachowa przy rzucaniu czarów. Dolina Godryka, coś bliżej? - zapytał i popatrzył z uśmiechem nieco pełniejszym tym razem, jej obecność sprawiała, że wszystkie jego lęki powoli mijały, jak zawsze był jasnym promykiem, który rozpraszał w nim mrok, który to już raz? Nie zliczyłby chyba. - Dziękuję - dodał jeszcze w kiedy opuścili sklep Olivanderów.