14.10.2024, 21:14 ✶
Nieco zaskoczona spojrzała na Victorię, która wysnuła takie śmiałe przypuszczenia. Dobrze, że nie zdążyła docisnąć nauszników, które za chwilę pewnie szczelnie otuliłyby jej uszy, nie dopuszczając do nich żadnego dźwięku. Z cichym westchnięciem opuściła je na szyję, a bratu posłała karcące, niezadowolone spojrzenie. Wiedziała, że był podejrzliwy niemalże od zawsze, ale żeby nie ufać komuś, kto był założycielem tego stowarzyszenia? Czy mu drzewo przypadkiem o raz za dużo nie przyłożyło w ten pusty łeb? Również Norze posłała zaskoczone spojrzenie, a potem po prostu zwiesiła ramiona i odwróciła głowę tak, by żadne z wymienionej trójki nie widziało, jak przewraca oczami. Mogła to zobaczyć Mirabella Abbott i jej pieseczek, którego Roselyn szczerze nie znosiła, bo był jak pieprzona chorągiewka. Teraz nagle zdjął nauszniki i kiwał głową jak te mugolskie gówna na desce rozdzielczej auta. Denerwował ją chyba dużo bardziej niż sam fakt, że zaczynali się tutaj powoli kłócić.
- Jest dużo większa od klasycznego okazu, ale nikt nie powiedział, że to nie może być sztucznie wyhodowana roślina, doprawiona odpowiednimi eliksirami - odezwała się w końcu, ponownie patrząc na okaz w tubie. Jeżeli o to chodziło, miała doświadczenie i to chyba większe niż ktokolwiek z tu zebranych, w końcu sama zajmowała się krzyżowaniem roślin tak, by nie tylko zwiększyć ich rozmiary, ale także wzrost i właściwości. - Ta tu nie ma liści, które mają pustynne odmiany. Nie ma zieleni, to prawda. Mają też inny zapach, ale czuć tutaj piasek pustyni i cynamon. Jeżeli oddzieli się smród... Czegoś. Jesteście pewni, że zapach, który tu panuje, pochodzi od tej rośliny, a nie od... Nie wiem, kogoś z nas?
Ostatnie pytanie zadała niewinne, ale patrząc wprost na Urquata. Co prawda wyłącznie przez kilka sekund, jednak miała nadzieję, że ta gnida to zauważy. Zaraz jednak na powrót skupiła się na roślinie, a konkretniej na jej pędach i grubej bulwie. Może coś przeoczyła? Uwagę o nausznikach puściła mimo uszu - ona by się brzydziła wkładać je po kimś, i tak by wyczarowała swoje. Zresztą podejrzewała, że ten wstręciuch przepijał ich ciężko zarobione pieniądze, więc wydało jej się logicznym, że nie mieli przygotowanych nauszników.
Percepcja I, przewaga zielarstwo III
- Jest dużo większa od klasycznego okazu, ale nikt nie powiedział, że to nie może być sztucznie wyhodowana roślina, doprawiona odpowiednimi eliksirami - odezwała się w końcu, ponownie patrząc na okaz w tubie. Jeżeli o to chodziło, miała doświadczenie i to chyba większe niż ktokolwiek z tu zebranych, w końcu sama zajmowała się krzyżowaniem roślin tak, by nie tylko zwiększyć ich rozmiary, ale także wzrost i właściwości. - Ta tu nie ma liści, które mają pustynne odmiany. Nie ma zieleni, to prawda. Mają też inny zapach, ale czuć tutaj piasek pustyni i cynamon. Jeżeli oddzieli się smród... Czegoś. Jesteście pewni, że zapach, który tu panuje, pochodzi od tej rośliny, a nie od... Nie wiem, kogoś z nas?
Ostatnie pytanie zadała niewinne, ale patrząc wprost na Urquata. Co prawda wyłącznie przez kilka sekund, jednak miała nadzieję, że ta gnida to zauważy. Zaraz jednak na powrót skupiła się na roślinie, a konkretniej na jej pędach i grubej bulwie. Może coś przeoczyła? Uwagę o nausznikach puściła mimo uszu - ona by się brzydziła wkładać je po kimś, i tak by wyczarowała swoje. Zresztą podejrzewała, że ten wstręciuch przepijał ich ciężko zarobione pieniądze, więc wydało jej się logicznym, że nie mieli przygotowanych nauszników.
Percepcja I, przewaga zielarstwo III
Rzut O 1d100 - 76
Sukces!
Sukces!
Rzut O 1d100 - 17
Akcja nieudana
Akcja nieudana