14.10.2024, 23:13 ✶
Nie chciał sprawić mu zawodu, czy zgasić jego zaangażowania, ale tu złapał się na tym ile razy robił coś niekomfortowego dla siebie, byle tylko innym nie zrobić przykrości. Może tym razem będzie tak samo. Pokiwał głową, godząc się i na przemyślenie sprawy i na zaufanie mu, że nie będzie drążyć tematu bez powodu, bo co jak co, ale wspominki bliskiego spotkania ze śmiercią jakoś go za mocno nie kręciły.
Słuchał uważnie jego wspomnień i opinii jaką wyrobił w sobie o szkole przez cały czas jaki w niej spędził. W odciętym od wszystkiego środowisku łatwo o wciskanie dzieciakom "odpowiednich" przekonań, łatwo też o tworzenie się grupek i wykluczenie, czego sam doświadczał, szczególnie po przygodzie z wilkołakiem. Do kogo się mógł zwrócić do pomoc? Do rodziców, kiedy wysyłanie i otrzymanie listu chwilę zajmowało, a opiekunowie i tak nie mogli nic zrobić? Nie mógł nie zacisnąć zębów mocniej na kolejne myśli dotyczące Akademii, widać niby szkoły różne, ale techniki te same.
Spojrzał na niego uważnie i również się do niego nachylił. To co planowali było ambitne i kto wie, może spisane na porażkę u samego startu, ale będą próbować. Spojrzał przyjacielowi w oczy i zmartwił się.
- Enzo, nie masz przypadkiem czegoś do stracenia? - zapytał cicho. Już o tym mówił, ale co jeśli coś pójdzie nie tak? Co jeśli ich przyłapią, albo uda im się rozwiązać zagadkę i wtedy rozpęta się piekło i będą go ścigać, mało to ciemnych samochodów jeź… No po magicznym Londynie niekoniecznie, ale przecież Enzo nie tylko po magicznych rejonach chodził. Chciał rozwiązać tajemnicę śmierci Marty, chciał bardzo mocno, ale jednocześnie chciał uchronić nowego towarzysza przygód przed zrujnowaniem sobie życia na wieki.
Słuchał uważnie jego wspomnień i opinii jaką wyrobił w sobie o szkole przez cały czas jaki w niej spędził. W odciętym od wszystkiego środowisku łatwo o wciskanie dzieciakom "odpowiednich" przekonań, łatwo też o tworzenie się grupek i wykluczenie, czego sam doświadczał, szczególnie po przygodzie z wilkołakiem. Do kogo się mógł zwrócić do pomoc? Do rodziców, kiedy wysyłanie i otrzymanie listu chwilę zajmowało, a opiekunowie i tak nie mogli nic zrobić? Nie mógł nie zacisnąć zębów mocniej na kolejne myśli dotyczące Akademii, widać niby szkoły różne, ale techniki te same.
Spojrzał na niego uważnie i również się do niego nachylił. To co planowali było ambitne i kto wie, może spisane na porażkę u samego startu, ale będą próbować. Spojrzał przyjacielowi w oczy i zmartwił się.
- Enzo, nie masz przypadkiem czegoś do stracenia? - zapytał cicho. Już o tym mówił, ale co jeśli coś pójdzie nie tak? Co jeśli ich przyłapią, albo uda im się rozwiązać zagadkę i wtedy rozpęta się piekło i będą go ścigać, mało to ciemnych samochodów jeź… No po magicznym Londynie niekoniecznie, ale przecież Enzo nie tylko po magicznych rejonach chodził. Chciał rozwiązać tajemnicę śmierci Marty, chciał bardzo mocno, ale jednocześnie chciał uchronić nowego towarzysza przygód przed zrujnowaniem sobie życia na wieki.