14.10.2024, 23:19 ✶
Popatrzył na swoją siostrę, nie zrozumiałą o co mu chodziło, opuścił spojrzenie patrząc na swoje dłonie złożone na udach. Sam już nie wiedział jak ma kontynuować te rozmowę. Jak miał mówić kolejne słowa bez czucia się rozczarowaniem i porażką.
- Nie chodzi o same tajemnice - zamknął oczy, czy musiał to robić? Musiał rozdzierać stare rany i sprawiać, że krew popłynie dolinami blizn, które się zasklepiły już dawno i ukryły w skórze? - Chodzi o obietnice, którą wam składałem przed siódmym rokiem - dodał cicho, nie był w stanie powiedzieć tego głośno. Obiecywał im, że w razie problemów przyjdzie do nich, będzie rozmawiał i nie będzie dusił w sobie swoich uczuć. I to nie było tak, że o tym zapomniał, że specjalnie czegoś nie robił. Po prostu myślał, że sobie radzi, że ujarzmił swoje demony.
- Boję się tego cały czas wiesz? Że nie będę odpowiednio silny, że zawiodę i was stracę - powiedział podnosząc zaszklone oczy, pierwszy raz odkąd miał siedemnaście lat mogła zobaczyć ten wyraz jego twarzy, pełen strachu. - Że nie będę potrafił być tym kim chciałem dla was - dodał patrząc w sufit i próbując wcisnąć łzy z powrotem w kąciki oczu. Tak, rozklej się, pokaż jej jaki jesteś kruchy i słaby, martw ja dalej, za mało ma na głowie? - wstrętny głosik w głowie znów dawał o sobie znać. Nora przecież byłą ostoją siły, zawsze pewnie stojąca na nogach, wytrwała, a on? Roztrzęsiony niczym osika na wietrze.
Czy faktycznie miał siły na to, żeby obronić wszystkich? To nie tak, że nie wierzył w zdolności Nory, dobrze wiedział, że jest ona bardziej niż kompetentna do obrony siebie i swej córki, jednak nie mógł pozwolić na to, żeby zmuszona była brudzić sobie ręce. Nie chciał jej narażać, samemu stojąc z boku. Zerknął na nią z determinacją, chciał ich bronić ,wiedział, że gdyby do tego doszło to walczyłby jak lew, że oddałby za nich wszystko, swoją duszę, a nawet i życie, byleby tylko mogli przeżyć.
- Jest ktoś nowy - zaczął niepewnie, jakby przyznawał się do czegoś złego. Czy wolno mu było zawierać nowe relacje? Poznawać uczucia, których do tej pory nigdy nie znał? Jak miał o tym powiedzieć. Ale przecież człowiek samotny czasami męczy się nieufnością i tęskni za bliskością - Thomas nie znał jej wcale. - Kto sprawia, że pustka w środku nie wydaje się taka wielka i straszna - dodał jeszcze z powrotem opuszczając wzrok na swoje dłonie. To działa tylko w jedną stronę, ona tego nie czuje - natrętny głosik postanowił wbijać kolejną szpilę.
- Nie chodzi o same tajemnice - zamknął oczy, czy musiał to robić? Musiał rozdzierać stare rany i sprawiać, że krew popłynie dolinami blizn, które się zasklepiły już dawno i ukryły w skórze? - Chodzi o obietnice, którą wam składałem przed siódmym rokiem - dodał cicho, nie był w stanie powiedzieć tego głośno. Obiecywał im, że w razie problemów przyjdzie do nich, będzie rozmawiał i nie będzie dusił w sobie swoich uczuć. I to nie było tak, że o tym zapomniał, że specjalnie czegoś nie robił. Po prostu myślał, że sobie radzi, że ujarzmił swoje demony.
- Boję się tego cały czas wiesz? Że nie będę odpowiednio silny, że zawiodę i was stracę - powiedział podnosząc zaszklone oczy, pierwszy raz odkąd miał siedemnaście lat mogła zobaczyć ten wyraz jego twarzy, pełen strachu. - Że nie będę potrafił być tym kim chciałem dla was - dodał patrząc w sufit i próbując wcisnąć łzy z powrotem w kąciki oczu. Tak, rozklej się, pokaż jej jaki jesteś kruchy i słaby, martw ja dalej, za mało ma na głowie? - wstrętny głosik w głowie znów dawał o sobie znać. Nora przecież byłą ostoją siły, zawsze pewnie stojąca na nogach, wytrwała, a on? Roztrzęsiony niczym osika na wietrze.
Czy faktycznie miał siły na to, żeby obronić wszystkich? To nie tak, że nie wierzył w zdolności Nory, dobrze wiedział, że jest ona bardziej niż kompetentna do obrony siebie i swej córki, jednak nie mógł pozwolić na to, żeby zmuszona była brudzić sobie ręce. Nie chciał jej narażać, samemu stojąc z boku. Zerknął na nią z determinacją, chciał ich bronić ,wiedział, że gdyby do tego doszło to walczyłby jak lew, że oddałby za nich wszystko, swoją duszę, a nawet i życie, byleby tylko mogli przeżyć.
- Jest ktoś nowy - zaczął niepewnie, jakby przyznawał się do czegoś złego. Czy wolno mu było zawierać nowe relacje? Poznawać uczucia, których do tej pory nigdy nie znał? Jak miał o tym powiedzieć. Ale przecież człowiek samotny czasami męczy się nieufnością i tęskni za bliskością - Thomas nie znał jej wcale. - Kto sprawia, że pustka w środku nie wydaje się taka wielka i straszna - dodał jeszcze z powrotem opuszczając wzrok na swoje dłonie. To działa tylko w jedną stronę, ona tego nie czuje - natrętny głosik postanowił wbijać kolejną szpilę.