14.10.2024, 23:36 ✶
— Aha. Aha. A-ha — potwierdzał niemrawo Erik kolejne segmenty wypowiedzi młodej kapłanki, coraz bardziej wybałuszając oczy.
Wprawdzie zdradzono już mu wcześniej, że Thoran był bytem iście ''demonicznym'', tak nie spodziewał się tej całej opowiastki o pieczętowaniu demona w pobliskiej jaskini, spleceniu zaklęć ochronnych, które samoczynnie dezaktywowały się po śmierci rzucającego, jak i historii o Ampfel… Abfel… o tej innej rodzinie, o której słyszał po raz pierwszy w życiu. Wzdychając ciężko, Longbottom wpakował do ust przekazany mu kwiat, obwiązując sobie wstążkę wokół nadgarstka. Na wszelki wypadek.
— Jeśli już, to raczej wchłonął Abigail — skorygował wypowiedź Bulstrode, krzywiąc się na tę perspektywę. — Ja też nie jestem oklumentą, tak w razie czego.
Świetny zespół ratunkowy, pomyślał z niezadowoleniem. Ech, następnym razem będzie miał nauczkę. Wiadome było, że skoro Geraldine wezwała go do pomocy na ostatnią chwilę, to na pewno nie było to nic planowanego. W przeciwnym wypadku chwaliłaby się wszem i wobec swoimi planami na polowanie, a nie czekała do ostatniej chwili, aby uzyskać jakiekolwiek wsparcie. Zaczynał żałować, że nie zostawił w Warowni żadnej notatki na temat tego, co się działo. Albo w biurach Brygady Uderzeniowej.
— Czyli... Nie ma nikogo, kto wie dokładnie, jak dziadek pozbył się Thorana ostatnim razem? — dopytał, co by mieć stuprocentową pewnością. Wprawdzie żadne z nich nie było przyzwyczajone do wdzierania się do cudzych umysłów, ale może odrobina perswazji ze strony ''wybawicieli'' otworzyłaby komuś usta? Może? Nie? No niech będzie...
Wprawdzie zdradzono już mu wcześniej, że Thoran był bytem iście ''demonicznym'', tak nie spodziewał się tej całej opowiastki o pieczętowaniu demona w pobliskiej jaskini, spleceniu zaklęć ochronnych, które samoczynnie dezaktywowały się po śmierci rzucającego, jak i historii o Ampfel… Abfel… o tej innej rodzinie, o której słyszał po raz pierwszy w życiu. Wzdychając ciężko, Longbottom wpakował do ust przekazany mu kwiat, obwiązując sobie wstążkę wokół nadgarstka. Na wszelki wypadek.
— Jeśli już, to raczej wchłonął Abigail — skorygował wypowiedź Bulstrode, krzywiąc się na tę perspektywę. — Ja też nie jestem oklumentą, tak w razie czego.
Świetny zespół ratunkowy, pomyślał z niezadowoleniem. Ech, następnym razem będzie miał nauczkę. Wiadome było, że skoro Geraldine wezwała go do pomocy na ostatnią chwilę, to na pewno nie było to nic planowanego. W przeciwnym wypadku chwaliłaby się wszem i wobec swoimi planami na polowanie, a nie czekała do ostatniej chwili, aby uzyskać jakiekolwiek wsparcie. Zaczynał żałować, że nie zostawił w Warowni żadnej notatki na temat tego, co się działo. Albo w biurach Brygady Uderzeniowej.
— Czyli... Nie ma nikogo, kto wie dokładnie, jak dziadek pozbył się Thorana ostatnim razem? — dopytał, co by mieć stuprocentową pewnością. Wprawdzie żadne z nich nie było przyzwyczajone do wdzierania się do cudzych umysłów, ale może odrobina perswazji ze strony ''wybawicieli'' otworzyłaby komuś usta? Może? Nie? No niech będzie...
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞