15.10.2024, 10:27 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.10.2024, 10:28 przez Brenna Longbottom.)
– „Pierwszym etapie” i „jednego z”? – podchwyciła Brenna kluczowe słowa z całej tej przemowy Karla, zwiastujące kolejne tego typu sytuacje. Kot odszedł, nie zdążyła więc już poinformować, że na udział w eksperymentach społecznych nie wyraża zgody, a poza tym żeby Karl pamiętał, że jak tak rzuci trzy czy cztery razy, to za piątym, gdy faktycznie coś się stanie, nikt mu nie uwierzy. – Ten kot wszystkich wykończy, tak sobie myślę.
Przesunęła spojrzeniem pomiędzy Samem i Norą, trochę chyba skonsternowana, skoro tutaj zrobienie coś głupiego, i potrzeba pomocy, a tutaj tylko o jakichś dokumentach… Jeżeli chodziło o uregulowanie sytuacji prawnej Samuela, to może wymagało trochę pielgrzymek po korytarzach Ministerstwa Magii, ale nie było niczym głupim ani nawet szczególnie problematycznym.
– W porządku, co dokładnie się dzieje? – spytała, odsuwając sobie jedno z krzeseł i siadając za stołem. Na razie jeszcze nie jakoś zaniepokojona, bo gdyby problem był tak poważny, to pewnie ściągnęliby ją tutaj wcześniej, prawda? Przysunęła też sobie kawałek pizzy. Słów brata odnośnie potrzeby urlopu nie skomentowała, chociaż je usłyszała i odnotowała: od dawna widziała, że „coś” jest nie tak, i cóż, najwyraźniej skoro Erik potrzebował urlopu od wszystkich i wszystkiego, najlepiej będzie jakiś czas niczym nie zawracać mu głowy. Do Mabel, oferującej ich nazwisko Samowi, uśmiechnęła się na moment ciepło, chociaż zaraz wróciła spojrzeniem do Nory.
Przesunęła spojrzeniem pomiędzy Samem i Norą, trochę chyba skonsternowana, skoro tutaj zrobienie coś głupiego, i potrzeba pomocy, a tutaj tylko o jakichś dokumentach… Jeżeli chodziło o uregulowanie sytuacji prawnej Samuela, to może wymagało trochę pielgrzymek po korytarzach Ministerstwa Magii, ale nie było niczym głupim ani nawet szczególnie problematycznym.
– W porządku, co dokładnie się dzieje? – spytała, odsuwając sobie jedno z krzeseł i siadając za stołem. Na razie jeszcze nie jakoś zaniepokojona, bo gdyby problem był tak poważny, to pewnie ściągnęliby ją tutaj wcześniej, prawda? Przysunęła też sobie kawałek pizzy. Słów brata odnośnie potrzeby urlopu nie skomentowała, chociaż je usłyszała i odnotowała: od dawna widziała, że „coś” jest nie tak, i cóż, najwyraźniej skoro Erik potrzebował urlopu od wszystkich i wszystkiego, najlepiej będzie jakiś czas niczym nie zawracać mu głowy. Do Mabel, oferującej ich nazwisko Samowi, uśmiechnęła się na moment ciepło, chociaż zaraz wróciła spojrzeniem do Nory.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.