15.10.2024, 11:51 ✶
Dom był, jak zawsze wydawało się Atreusowi, odrobinę zapuszczony, chociaż z drugiej strony zdawał się idealnie wpisywać w cały klimat i estetykę Little Hangleton. Jakby mieszkająca tu do tej pory Lavinia dołożyła wszelkich starań by nikomu nie przyszło na myśl, że było w nim cokolwiek ciekawego i wartego uwagi. Może tak było, a może jego ciotka zwyczajnie nie zaprzątała sobie głowy tym jak prezentowała się elewacja przypadkowym przechodniom.
- Mam wrażenie, że trochę zanadto wdałem się gustem w swoją własną matkę i nigdy do końca nie przemawiała do mnie atmosfera Little Hangleton. Jeśli mam być z tobą całkowicie szczery, to oprócz wisielców dyndających na drzewach wydaje mi się, że jest tu raczej nudnawo. Nie umywa się to blichtru prewettowskich kasyn albo ruchliwych uliczek Londynu - tak samo jak brakowało temu domkowi właściwego dla posiadłości Bulstrode'ów igrania z ludzką percepcją. No dobrze, może nie było tutaj aż takiego dysonansu, bo Lavinia miała w piwnicy bardzo ciekawe rzeczy, ale nie było tutaj niezliczonych tajemnych przejść i enigmatycznych szyfrów.
Elewacja budynku pociągnięta była białawą farbą, która jednak przez upływ czasu łuszczyła się w niektórych miejscach i była zabrudzona. W środku natomiast było odrobinę więcej bałaganu, który wskazywał jasno na właśnie trwający remont. Meble które uchroniły się od wyrzucenia zostały chociażby w salonie przesunięte na środek pokoju i nakryte, żeby nie ulec zniszczeniu przy działaniu ekipy remontowej. Kuchnia natomiast, wyglądająca przez drzwi na lewo od wejścia do domku, prezentowała się o wiele lepiej; większość szafek była zawieszona na swoich miejscach, blaty odkurzone i nawet został ustawiony już stół z krzesłami.
- Hm, chyba jest faktycznie jakiś urok w tym, żeby postawić na nogi taką ruderę. Łatwiej wtedy wepchnąć w każdy skrawek odrobinę siebie - rzucił bez większego namysłu, ale on chyba nie miałby aspiracji zajmować się aż tak zdewastowanym miejscem, jak sugerował Shafiq. - Ale w takim razie możesz na mnie liczyć. Ja nigdy nie odmówię pojawienia się na dobrym przyjęciu - uśmiechnął się jeszcze do Anthony'ego lekko.
- Cóż, przynajmniej na razie, póki się nie zdecyduję i póki trwają prace remontowe, możesz liczyć na moją częstszą obecność w okolicy. Ale po prawdzie to nawet w kamienicy w Londynie bywam tyle o ile, bo większość czasu i tak spędzam w Ministerstwie albo w terenie - i tak samo jak nie znosił pierwszego, tak oddawał się w całości drugiemu.
- Mam wrażenie, że trochę zanadto wdałem się gustem w swoją własną matkę i nigdy do końca nie przemawiała do mnie atmosfera Little Hangleton. Jeśli mam być z tobą całkowicie szczery, to oprócz wisielców dyndających na drzewach wydaje mi się, że jest tu raczej nudnawo. Nie umywa się to blichtru prewettowskich kasyn albo ruchliwych uliczek Londynu - tak samo jak brakowało temu domkowi właściwego dla posiadłości Bulstrode'ów igrania z ludzką percepcją. No dobrze, może nie było tutaj aż takiego dysonansu, bo Lavinia miała w piwnicy bardzo ciekawe rzeczy, ale nie było tutaj niezliczonych tajemnych przejść i enigmatycznych szyfrów.
Elewacja budynku pociągnięta była białawą farbą, która jednak przez upływ czasu łuszczyła się w niektórych miejscach i była zabrudzona. W środku natomiast było odrobinę więcej bałaganu, który wskazywał jasno na właśnie trwający remont. Meble które uchroniły się od wyrzucenia zostały chociażby w salonie przesunięte na środek pokoju i nakryte, żeby nie ulec zniszczeniu przy działaniu ekipy remontowej. Kuchnia natomiast, wyglądająca przez drzwi na lewo od wejścia do domku, prezentowała się o wiele lepiej; większość szafek była zawieszona na swoich miejscach, blaty odkurzone i nawet został ustawiony już stół z krzesłami.
- Hm, chyba jest faktycznie jakiś urok w tym, żeby postawić na nogi taką ruderę. Łatwiej wtedy wepchnąć w każdy skrawek odrobinę siebie - rzucił bez większego namysłu, ale on chyba nie miałby aspiracji zajmować się aż tak zdewastowanym miejscem, jak sugerował Shafiq. - Ale w takim razie możesz na mnie liczyć. Ja nigdy nie odmówię pojawienia się na dobrym przyjęciu - uśmiechnął się jeszcze do Anthony'ego lekko.
- Cóż, przynajmniej na razie, póki się nie zdecyduję i póki trwają prace remontowe, możesz liczyć na moją częstszą obecność w okolicy. Ale po prawdzie to nawet w kamienicy w Londynie bywam tyle o ile, bo większość czasu i tak spędzam w Ministerstwie albo w terenie - i tak samo jak nie znosił pierwszego, tak oddawał się w całości drugiemu.