15.10.2024, 12:39 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.10.2024, 12:40 przez Atreus Bulstrode.)
Atreus miał to do siebie, że jeśli nic aktywnie nie działo się dookoła niego, to szybko mu się nudziło. Ogólnej atmosferze tego miejsca wystawiłby 10/10, ale oprócz tancerki, głośno wyrażającej swoje oburzenie w temacie pochodzenia Enzo, to wszyscy byli jacyś tacy drętwi. Dało się wyczuć jakieś tam napięcie, szczególnie po jawnym wyrażeniu swoich poglądów przez młodziutką Avery, ale prawda była taka że Atreus bardzo wątpił by ktoś akurat dzisiaj pociągnął ją do odpowiedzialności.
- Doprawdy? Wiesz, ja nie sądzę że to jest coś nadzwyczajnego - uniósł delikatnie brwi w rozbawionym wyrazie. Eden miała chyba to do siebie, że dla większości zachowywała się w taki sposób, jakby jej egzystencja z nimi w tym samym pomieszczeniu miała ją przyprawić o konwulsje.
- Szkoda, już miałem biec do jej ojca, podzielić się z nim tymi rewelacjami - prychnął rozbawiony, ale mimo tego kiwnął głową, bo przecież nie zamierzał robić niczego podobnego. Lestrange przyszła do Brenny wiedziona... Atreus sam nie wiedział czym, bo w normalnych warunkach nazwałby to zaufaniem, ale była przecież mowa o Eden i nie był pewien czy ona była zdolna do takich porywów serca. Pragmatyzmem? Bo przecież nie trzeba było znać Brenny długo żeby wiedzieć, że może schodziła czasem ze służby, ale służba nigdy nie wychodziła z niej.
- Wampir? No proszę. To ten który jest z Camille? - zapytał, ale domyślał się przecież odpowiedzi. - W sumie właśnie, nie widziałem Anthony'ego. Dziwne, bo to brzmi jak absolutnie jego klimaty, ale jutro się z nim widzę to może go zapytam - wzruszył ramionami, przelotnie spoglądając na nią, a potem przesuwając wzrokiem dalej, na migoczącą taflę jeziora.
- Z tego co zrozumiałem, rozważane są u nas roszady i nie zdziwię się, jak Moody zostanie kimś zastąpiona. A Erik dostanie awans - spoważniał na moment. Ciężko było powiedzieć, że targały nim jakieś sentymenty na temat Harper. Szanował ją jako szefa biura i uznawał, że nie radziła sobie aż tak źle biorąc pod uwagę aktualne czasy, ale skłamałby gdyby powiedział że nie interesowało go kto wskoczy na jej miejsce. Bo zmiana szefa mogła wiązać się z licznymi awansami innych jednostek. A na to był zawsze chętny.
- Doprawdy? Wiesz, ja nie sądzę że to jest coś nadzwyczajnego - uniósł delikatnie brwi w rozbawionym wyrazie. Eden miała chyba to do siebie, że dla większości zachowywała się w taki sposób, jakby jej egzystencja z nimi w tym samym pomieszczeniu miała ją przyprawić o konwulsje.
- Szkoda, już miałem biec do jej ojca, podzielić się z nim tymi rewelacjami - prychnął rozbawiony, ale mimo tego kiwnął głową, bo przecież nie zamierzał robić niczego podobnego. Lestrange przyszła do Brenny wiedziona... Atreus sam nie wiedział czym, bo w normalnych warunkach nazwałby to zaufaniem, ale była przecież mowa o Eden i nie był pewien czy ona była zdolna do takich porywów serca. Pragmatyzmem? Bo przecież nie trzeba było znać Brenny długo żeby wiedzieć, że może schodziła czasem ze służby, ale służba nigdy nie wychodziła z niej.
- Wampir? No proszę. To ten który jest z Camille? - zapytał, ale domyślał się przecież odpowiedzi. - W sumie właśnie, nie widziałem Anthony'ego. Dziwne, bo to brzmi jak absolutnie jego klimaty, ale jutro się z nim widzę to może go zapytam - wzruszył ramionami, przelotnie spoglądając na nią, a potem przesuwając wzrokiem dalej, na migoczącą taflę jeziora.
- Z tego co zrozumiałem, rozważane są u nas roszady i nie zdziwię się, jak Moody zostanie kimś zastąpiona. A Erik dostanie awans - spoważniał na moment. Ciężko było powiedzieć, że targały nim jakieś sentymenty na temat Harper. Szanował ją jako szefa biura i uznawał, że nie radziła sobie aż tak źle biorąc pod uwagę aktualne czasy, ale skłamałby gdyby powiedział że nie interesowało go kto wskoczy na jej miejsce. Bo zmiana szefa mogła wiązać się z licznymi awansami innych jednostek. A na to był zawsze chętny.