- Nie mów o mnie tak, jakby mnie tutaj nie było. - Wysyczała przez zęby do Ambroisa. Ten komentarz nie był potrzebny. Nie miała problemu z tym, żeby wleźć tam jako pierwsza, bo tak, czy srak to z jej powodu się tutaj znaleźli. Czy było to rozsądne posunięcie? Niekoniecznie. Wiedziała o tym, tyle, że nastawienie Thomasa nie do końca jej się spodobało.
Irytowało ją strasznie to, że Greengrass zaczął się panoszyć, znajdował się tu tylko dlatego, że go do tego dopuściła, a najwyraźniej miał zamiar zacząć grać pierwsze skrzypce. Po jej kurwa trupie, co wcale nie było taką odległą wizją, bo pojawiało się prawdopodobieństwo, że mogła gdzisiaj kopnąć w kalendarz.
Nie odzywała się póki co, ani słowem. Wiedziała, że nie było sensu z nim dyskutować, bo zazwyczaj zachowywał się tak, jakby zeżarł wszystkie rozumy świata, tak, czy siak, jak skończy zrobi swoje bez względu na to, co tam sobie burczał pod nosem.
Thomas stwierdził, że to on chce iść przodem, ale to nie do końca podobało się Yaxley, w sumie trochę po złości przez to, że zobaczyła, że tamta dwójka się dogaduje odezwała się do Edga, który aktualnie siedział sobie na ziemi i palił fajkę. - Crow, pójdziesz przodem, proszę? Będę zaraz za tobą. - Odezwała się całkiem grzecznie, nie zamierzała mu tego narzucać, jeśli nie chciał, oczywiście wolałaby, żeby nie odmówił, dlatego po prostu go o to poprosiła. Dotarło do niej wbrew pozorom to, że może faktycznie to nie był najlepszy pomysł, aby pchała się tam na samym początku.
W końcu zaczęła gadać przez ten jakże wspaniały wynalazek jakim było lusterko. Cóż, pójście na Lammas się jej jednak opłaciło, bo dzięki temu mogła pozostać w kontakcie ze swoją drogą przyjaciółką, która znajdowała się aktualnie w wiosce.
Wiedziała, że Thomas jako klątwołamacz miał największe doświadczenie z runami, dlatego też przysunęła się do niego, aby pokazać mu to, co Bulstrode miała im do zademonstrowania. Runa była czerwona, czy to był przypadek? Może magia krwi była ważna, wiedziała, że często korzystało się z niej podczas różnych rytuałow. - Możesz skorzystać z mojej ręki. - Przysunęła dłoń w stronę Figga, przy okazji wyciągnęła jeden ze sztyletów, który miała przy pasku, zamierzała mu go wręczyć w dłoń, aby zrobił swoje.