16.10.2024, 00:16 ✶
Thomas zamrugał zdziwiony, kiedy Geraldine odezwał się do jakiegoś Crow'a, czy ona tam kogoś jeszcze widziała? Ale tu nie było nikogo. Czyżby Thoran już namieszał jej w głowie, a może to wyimaginowany przyjaciel kobiety? Taki co to pozwala walczyć z potworami. - Emm, ale tu jest nas tylko czwórka - przypomniał delikatnie, bo choć mówiła w stronę Edge'a to przecież tam stał tylko on, nikt więcej, do kogo mówiła więc, przecież nie do Flynna. Coś tu zaczynało śmierdzieć.
Ale nie miał czasu nad tym się dłużej zastanawiać, trzeba było zrobić bohomazy na czołach współtowarzyszy przygody. Wpatrywał się w pokazaną mu runę i wykonywał palcem ruch w powietrzu, chcąc jak najdokładniej zapamiętać ja wygląda ten symbol. Na szczęście był niezwykle powtarzalny i wykonany na planie koła, wystarczyło zapamiętać ilość ramion i kresek. to była chyba runa ochronna, a może mająca wzbudzić strach u wrogów? Jak dobrze, że bardziej interesował go kształt niż znaczenie - choć te pewnie też by się przydało znać
- Dobra, czas na makijaż, chodźcie tu - powiedział i wziął sztylet od Ger, co prawda miał opory przed ranieniem ludzi, którzy nie stanowili zagrożenia dla niego lub jego bliskich, to przecież nie robi jej jakiejś wielkiej krzywdy prawda? Trzymając broń w dłoni czuł się dziwnie, to nie była różdżkę, ale mogła zadać ból i śmierć. - Zaboli, ale Ambroise ci zaraz to poskłada w całość - powiedział na tyle głośno, żeby Greengrass to usłyszał. Przeciągnął ostrzem po wnętrzu dłoni Geraldine i za pomocą kciuka zaczął jej rysować na czole runę, którą pokazywała im Florence przez lusterko dwukierunkowe. Ośmioramienna runa ,to nie było przecież wcale takie trudne. I zapewne gdyby nie fakt, że zaraz będą wchodzić walczyć z jakimś demonem to by pokusił się o domalowanie obok penisa, tak dla zabawy, w sumie, to... Idealna rzecz do rozluźnienia sytuacji by była. no ale już za późno.
Potem zajął się każdym z mężczyzn i im też wymalował znak na czole przy użyciu krwi Yaleyówny, jej krew powinna nieść najwięcej mocy za sobą skoro to ona była celem dopelgangera. Może gdyby znał się na potworach tak samo jak na klątwach to by wiedział. Zostało mu tylko namalować samemu sobie runę na czole.
- Mogę lusterko? Wolałbym nie na ślepo sobie to malować - dodał i z pomocą tego przedmiotu upiększył też i swoje czoło o rysunek wykonany krwią Geraldine. Jak wcześniej wyglądali w miarę normalnie, tak teraz jak banda szatanistów z przypadku, która szła na jakiś dziwny rodzaj czarnej mszy w jaskini. Tylko im koźlątka w worku na ofiarę brakowało.
Wiedza o świecie ◉◉◉○○ - rysowanie run na czołach
Ale nie miał czasu nad tym się dłużej zastanawiać, trzeba było zrobić bohomazy na czołach współtowarzyszy przygody. Wpatrywał się w pokazaną mu runę i wykonywał palcem ruch w powietrzu, chcąc jak najdokładniej zapamiętać ja wygląda ten symbol. Na szczęście był niezwykle powtarzalny i wykonany na planie koła, wystarczyło zapamiętać ilość ramion i kresek. to była chyba runa ochronna, a może mająca wzbudzić strach u wrogów? Jak dobrze, że bardziej interesował go kształt niż znaczenie - choć te pewnie też by się przydało znać
- Dobra, czas na makijaż, chodźcie tu - powiedział i wziął sztylet od Ger, co prawda miał opory przed ranieniem ludzi, którzy nie stanowili zagrożenia dla niego lub jego bliskich, to przecież nie robi jej jakiejś wielkiej krzywdy prawda? Trzymając broń w dłoni czuł się dziwnie, to nie była różdżkę, ale mogła zadać ból i śmierć. - Zaboli, ale Ambroise ci zaraz to poskłada w całość - powiedział na tyle głośno, żeby Greengrass to usłyszał. Przeciągnął ostrzem po wnętrzu dłoni Geraldine i za pomocą kciuka zaczął jej rysować na czole runę, którą pokazywała im Florence przez lusterko dwukierunkowe. Ośmioramienna runa ,to nie było przecież wcale takie trudne. I zapewne gdyby nie fakt, że zaraz będą wchodzić walczyć z jakimś demonem to by pokusił się o domalowanie obok penisa, tak dla zabawy, w sumie, to... Idealna rzecz do rozluźnienia sytuacji by była. no ale już za późno.
Potem zajął się każdym z mężczyzn i im też wymalował znak na czole przy użyciu krwi Yaleyówny, jej krew powinna nieść najwięcej mocy za sobą skoro to ona była celem dopelgangera. Może gdyby znał się na potworach tak samo jak na klątwach to by wiedział. Zostało mu tylko namalować samemu sobie runę na czole.
- Mogę lusterko? Wolałbym nie na ślepo sobie to malować - dodał i z pomocą tego przedmiotu upiększył też i swoje czoło o rysunek wykonany krwią Geraldine. Jak wcześniej wyglądali w miarę normalnie, tak teraz jak banda szatanistów z przypadku, która szła na jakiś dziwny rodzaj czarnej mszy w jaskini. Tylko im koźlątka w worku na ofiarę brakowało.
Wiedza o świecie ◉◉◉○○ - rysowanie run na czołach
Rzut Z 1d100 - 100
Krytyczny sukces!
Krytyczny sukces!
Rzut Z 1d100 - 39
Slaby sukces...
Slaby sukces...