Nie do końca przepadała za takimi spędami. Dostali jednak zaproszenie, wypadało się pokazać, robiła to ze względu na rodziców. Wiedziała, że mają wobec niej pewne oczekiwania, a kiedy realizowała te mniejsze na moment zapominali o całej reszcie. Postanowiła więc udać się na pogrzeb, miała nadzieję, że Theon również się tu pojawi, choć nie mogła od niego zbyt wiele oczekiwać. Oddalali się od siebie bardzo. Tak bardzo, że wczoraj postanowił zignorować ich bliźniaczy rytuał i nie pojawił się na Ostarze, gdzie od zawsze razem wybierali się na poszukiwania czekoladowych jaj. Gerry była rozczarowana, w końcu zawiódł ją w jej urodziny, tak właściwie to w ich wspólne. Z tego powodu upiła się wczoraj niemalże do nieprzytomności, wyśpiewała swoje gorzkie żale Theseusowi, za co nawet było jej nieco głupio.
Dzisiaj żal gdzieś zniknął, a pojawiła się złość. Wkurzyła się na niego, że nie raczył jej poinformować o tym, że nie przyjdzie. Nie miał do niej szacunku, powinna to wiedzieć. Do tego całego zdenerwowania dochodził jeszcze ogromny ból głowy spowodowany wlanym w siebie alkoholem. Nie był to zdecydowanie najlepszy dzień w życiu panny Yaxley. Na całe szczęście ten spęd nie należał do wesołych spotkań, nikt nie powinien się przyczepić do jej naburmuszonej miny. Geraldine wyglądała zwyczajnie, ubrała czarne spodnie, czarny golf i długi, skórzany płaszcz, na stopach miała ciężkie buty, okazja jak każda inna.
Poczekała na brata przed rezydencją Malfoyów, nie chciała wchodzić tam sama, z nim pewnie jeszcze bardziej, chociaż mieli do pogadania. Nie zamierzała udawać, że jej nie rozczarował. Kiedy Theon pojawił się przed rezydencją mruknęła do niego z przekąsem.- Wszystkiego najlepszego bracie- Po czym ruszyła za tłumem, wyglądało na to, że Malfoyowie mają swój własny cmentarz - mało kogo było na to stać. Przystanęła gdzieś z tyłu, czekała aż brat stanie obok niej. Wyciągnęła z wewnętrznej kieszeni płaszcza srebrną piersiówkę i upiła z niej spory łyk, przyjemne ciepło zaczęło rozchodzić się po jej ciele, tego potrzebowała, wyznawała zasadę, że najbezpieczniej jest nie dopuszczać do kaca, a odrobina alkoholu powinna ułatwić jej komunikację z uczestnikami tego pogrzebu.
Zastanawiała się, czy było dane jej poznać byłą panią Malfoy, wydawało jej się że nie, albo po prostu jej nie pamiętała. Na pewno dostała zaproszenie na ich ślub. Nie pamiętała jednak, czy udało się jej w nim uczestniczyć. Może po prostu jej wyobraźnia podsuwała jej teraz jedynie wizję Simone jako panny młodej w białej sukni? Zdecydowanie to Eden była jedyną osobą z tej rodziny z którą udało jej się nawiązać bliższą znajomość, powinna później do niej podejść i złożyć kondolencje z powodu śmierci bratowej, chyba tak wypada?