16.10.2024, 22:54 ✶
– Josephine? Och nie wiem, sama nie spodziewałam się tej roszady, ale nie przeszkadza mi. Lubię patrzeć, jak młodość rozkwita w czasach niepokoju. To bardzo... budujące, w kontekście całej społeczności – dodała sącząc musujące, zachowując się tak, jakby Atreus nie był aurorem tylko redaktorem Proroka Codziennego, a ona właśnie udzielała kolejnego wywiadu.
Na jego kolejny komplement zaśmiała się kokieteryjnie, choć rzeczywiście zamyśliła się nim udzieliła odpowiedzi.
– Myślę, że dobrze bym wypadła w roli Morgany, ale zdecydowanie potrzebowalibyśmy odświeżyć historię tej wiedźmy, ukazać jej perspektywę na konflikt z Merlinem, na to jak bardzo odnajdywała się w roli matki i opiekunki, co być może zostało wykrzywione w opowieściach. Wiadomo przecież, że to zwycięscy je piszą. Fascynuje mnie badanie historii i odnajdywanie tego typu detali, które niejednokrotnie pokazują nam, jak błędne potrafimy mieć przekonania. Nauka i kultura, to jest coś, co musimy za wszelką cenę uchronić przed dewastującymi działaniami wrogów publicznych – i znów piękny frazes. Atreus zbyt długo obracał się w towarzystwie by nie rozpoznać salonowej pustomowy. – Ewentualnie Szeherezada. Piękna księżniczka, która sprytem i sprawnością języka zagwarantowała sobie przejęcie całkiem sporego państwa. Słyszałam teorie, że w grę wchodziła magia zauroczeń lub amortencja podawana w małych dawkach, ale o ileż piękniej widzieć w tym jednak historię miłośną, aniżeli przymus przywiązania. Nie widziałam jeszcze sztuki, która oddałaby należyty hołd tej wspaniałej kobiecie, a szkoda. Alexander z pewnością by się ze mną zgodził, że muzyka w niej mogłaby nas wszystkich oczarować. I taniec. Bardzo lubię orientalny taniec.
Rozmowę przerwał im nazbyt głośny Yaxley, na co Eugenia Jenkins uniosła jedną ze swoich idealnie wyprofilowanych brwi i odwróciła się w stronę scysji, po czym powróciła uwagą do Atreusa.
– Ach tak, młodość. Czymże byłoby jej światło, jeśli nie podbić go również jej cieniami?– jej uśmiech zdawał się niezmienny wobec wcześniej prowadzonej dyskusji.
Na jego kolejny komplement zaśmiała się kokieteryjnie, choć rzeczywiście zamyśliła się nim udzieliła odpowiedzi.
– Myślę, że dobrze bym wypadła w roli Morgany, ale zdecydowanie potrzebowalibyśmy odświeżyć historię tej wiedźmy, ukazać jej perspektywę na konflikt z Merlinem, na to jak bardzo odnajdywała się w roli matki i opiekunki, co być może zostało wykrzywione w opowieściach. Wiadomo przecież, że to zwycięscy je piszą. Fascynuje mnie badanie historii i odnajdywanie tego typu detali, które niejednokrotnie pokazują nam, jak błędne potrafimy mieć przekonania. Nauka i kultura, to jest coś, co musimy za wszelką cenę uchronić przed dewastującymi działaniami wrogów publicznych – i znów piękny frazes. Atreus zbyt długo obracał się w towarzystwie by nie rozpoznać salonowej pustomowy. – Ewentualnie Szeherezada. Piękna księżniczka, która sprytem i sprawnością języka zagwarantowała sobie przejęcie całkiem sporego państwa. Słyszałam teorie, że w grę wchodziła magia zauroczeń lub amortencja podawana w małych dawkach, ale o ileż piękniej widzieć w tym jednak historię miłośną, aniżeli przymus przywiązania. Nie widziałam jeszcze sztuki, która oddałaby należyty hołd tej wspaniałej kobiecie, a szkoda. Alexander z pewnością by się ze mną zgodził, że muzyka w niej mogłaby nas wszystkich oczarować. I taniec. Bardzo lubię orientalny taniec.
Rozmowę przerwał im nazbyt głośny Yaxley, na co Eugenia Jenkins uniosła jedną ze swoich idealnie wyprofilowanych brwi i odwróciła się w stronę scysji, po czym powróciła uwagą do Atreusa.
– Ach tak, młodość. Czymże byłoby jej światło, jeśli nie podbić go również jej cieniami?– jej uśmiech zdawał się niezmienny wobec wcześniej prowadzonej dyskusji.
Erik