Yaxley interesowała się tym, co działo się w Dolinie od czasu Beltane z racji na to, że miała wątpliwą przyjemność spotkać stwora, którego jeszcze nigdy nie widziała, kiedy zaangażowała się w przeszukiwanie lasu po tym, jak śmierciożercy postanowili zrobić rozpierdol na sabacie.
Później przez znajomych została zaangażowana w sprawę związaną z zagubieniem chłopca. Udało jej się go odnaleźć, ale niestety nie miał zbyt wiele szczęścia, bo coś spowodowało, że stracił swoje dziecięce ciało. To skłoniło ją do rozmyślań nad tym, czym właściwie były te stwory z Kniei. Próbowała do tego dojść, ale nic nie skaładło się w całość. Zdawała sobie sprawę, że sporo osób się w to zaangażowało, bo Knieja przestała być bezpiecznym miejscem.
Ogłosznie, które zobaczyła wzbudziło w niej ciekawość. Wydawało jej się też trochę, że do podobnych żartów mógł się zniżyć Thoran - z którego durnymi żartami musiała sobie radzić przez całe lato.
Z tego też powodu postanowiła znaleźć się w Dolinie Godryka dnia 24.08., chciała odwiedzić pana Wkurwionego i podpytać go o to, co właściwie się stało.
Cóż, łowcy potworów powinni dbać o bezpieczeństwo ludzi i zwierząt domowych, czyż nie? Mogło się tu zalęgnąć jakieś stworzenie, które znalazło sobie całkiem niezłe źródełko darmowego pokarmu.
Ten dzień okazał się być spisany na starty, dotarło to do niej, kiedy przed drzwiami mieszkania do którego się kierowała spotkała Atreusa Bulstrode'a. Gorzej chyba być nie mogło... bo wzbudzał w niej on zawsze te same emocje. Cóż, nie wiedziała kto był bardziej wkurwiony, czy sam Wkurwiony, czy Atreus, czy ona...
Nie odpuściła jednak i nie ruszyła się z miejsca, dopóki razem nie porozmawiali z typem.
Wkurwiony nie był jednak tak wkurwiony jak zakładała, raczej unikał udzielenia informacji, co nie do końca grało jej z tym, co było opisane na ogłoszeniu.
Nie wyciągnęli z niego praktycznie nic. W sumie to żałowała, że się tutaj znalazła, a kiedy już rozchodzili się w swoje strony to podeszła do nich jedna z sąsiadek i wspomniała o tym, że ten cały Wkurwiony to nigdy nie miał kota.
Yaxley posłała tylko Atreusowi krótkie spojrzenie, najwyraźniej nie zamierzała się stąd ruszać dopóki nie zaspokoi swojej ciekawości, znała Bulstrode'a na tyle, że mogła się domyślić, że on też. Czy był to odpowiedni moment na próbę współpracy? Cóż, być może.
- Nie zamierzam się stąd ruszać, możemy iść za nim razem, albo osobno, bo jak mniemam ty też nie odpuścisz. - Tak, była to próba nawiązania współpracy.