• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
1 2 Dalej »
[15.07.1972] My heart never called your name

[15.07.1972] My heart never called your name
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#4
17.10.2024, 12:36  ✶  
Gabinet Florence od innych w Mungu odróżniało głównie to, że był od nich czystszy i mniej obskurny. Sama zadbała o odmalowanie ścian, przyniosła tutaj jedno z krzeseł, kiedy matka wymieniała je w saloniku, w zamian za prywatną konsultację zamiast pieniędzy bez protestów przyjęła pomoc przy odnowieniu biurka. I utrzymywała nienaganną czystość – nie tylko sprzątaczki rzucały „chłoszczyć” na tutejszą podłogę, rzeczy na blacie były ustawione jak od linijki, w szafkach panował porządek, a gdyby drugi klątwołamacz, okazyjnie używający tego gabinetu, zostawił po sobie bałagan, w Mungu mogłoby dojść do mordu w afekcie.
– Nie, bezoar nie znajduje się na liście składników świec – uspokoiła ją Florence, a potem gestem wskazała Lyssie, aby weszła do kręgu. – Gdyby poczuła się pani słabo, nastąpiły zawroty głowy albo mdłości, proszę mnie o tym poinformować. Drobna dezorientacja albo chwilowe halucynacje są normalne, wystąpiły w kilku przypadkach i nie należy się nimi przejmować – oświadczyła uzdrowicielka, czekając aż Lyssa zajmie miejsce. – Nie musi pani nic robić, ale proszę nie wychodzić z kręgu i jeżeli nie wystąpią żadne negatywne objawy, nie odzywać się, dopóki nie wygasną świece – zakończyła, tę dość „standardową” formułkę, którą wygłaszała już do wielu pacjentów przed młodą Mulciberówną. W tej chwili nie miało znaczenia dla niej, kim Lyssa jest, z jakiej wywodzi się rodziny, z kim odprawiła rytuał i dlaczego chciała go przełamać. Była pacjentką i tylko to się liczyło.
A potem powoli przeszła wzdłuż kręgu, po jego zewnętrznej stronie, w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara. Poruszała różdżką, odpalając świecie po kolei, jedną po drugiej, płomienie strzeliły wysoko z knotów, potem przygasły, wnętrze zaś zaczęło wypełniać się zapachem ziół i dymem. Florence nasunęła na twarz maseczkę, bo woń wdychać miała Lyssa, nie ona – ona nie chciała się rozpraszać, podczas skomplikowanego procesu łamania więzi, przedziwnej magii, zrodzonej podczas Beltane. Szeptała zaklęcia bardzo cicho, tak cicho, że córka Vakela mogła słyszeć głos, ale już nie rozróżnić słowa – te zresztą były inkantacjami, w języku, którego i sama Florence nie rozumiała, a jedynie opanowała formuły potrzebne podczas takich rytuałów jak ten.
Przez chwilę ogień, igrający na końcach świec, przypomniał Lyssie ogniska płonące tamtego wieczora na polanie. Przez moment ich zapach był złudnie podobny do tamtego, jaki miały kwiaty, z których splatała wieniec, odrzucony przez aurora i przyjęty przez dziewczynę, której twarz pokrywały stare blizny. Przez parę sekund dym przysłonił świat, zniknął gabinet i mogło się zdawać, że Lyssa stoi znowu na Polanie Ognia, podczas sabatu, i prawie czuła pod palcami łodygi roślin…
A potem jakby coś się napięło, pękło, i jej uszu dobiegł głos Florence.
– Zakończone, panno Mulciber – powiedziała uzdrowicielka. Świece nie paliły się już, ba, w czasie który Lyssie wydawał się mgnieniem (chociaż gdyby spojrzała na zegarek, zorientowałaby się, że wszystko potrwało jakiś kwadrans), zdołały wypalić się do cna. Dym rozwiewał się, zostawił po sobie tylko zapach ziół. Ale Florence zaraz opuściła maseczkę, a potem machnęła różdżką, najpierw otwierając niewielkie okno, a potem wyczarowując podmuch wiatru, który wywiał resztkę dymu i sprawił, że intensywna woń zaczęła słabnąć. – W niektórych przypadkach następowały drobne efekty uboczne, jak poczucie osamotnienia, zagubienia, żal czy tęsknota, ale są związane z prywatnymi uczuciami wobec… drugiej strony rytuału i raczej nie powinny utrzymywać się długo. Gdyby wyczuła pani jakiś nawrót, proszę zgłosić się ponownie, ale do tej pory wszystkie moje próby przełamania więzi były w pełni udane.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Florence Bulstrode (1520), Lyssa Dolohov (1713)




Wiadomości w tym wątku
[15.07.1972] My heart never called your name - przez Lyssa Dolohov - 04.10.2024, 21:35
RE: [15.07.1972] My heart never called your name - przez Florence Bulstrode - 05.10.2024, 10:16
RE: [15.07.1972] My heart never called your name - przez Lyssa Dolohov - 17.10.2024, 01:46
RE: [15.07.1972] My heart never called your name - przez Florence Bulstrode - 17.10.2024, 12:36
RE: [15.07.1972] My heart never called your name - przez Lyssa Dolohov - 23.12.2024, 14:54
RE: [15.07.1972] My heart never called your name - przez Florence Bulstrode - 23.12.2024, 22:46
RE: [15.07.1972] My heart never called your name - przez Lyssa Dolohov - 24.12.2024, 03:41

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa