19.01.2023, 19:20 ✶
Wyczyścił talerz w bardzo szybkim tempie pozwalając Castielowi wyrzucić myśli związane z tematem, który definitywnie go dręczył. WIlliam nie był orłem w sytuacjach społecznych ni krolem empatii, ale gdy kogoś bardzo dobrze znał mógł stwierdzić na jakich sprawach mu zależy, głównie dlatego cały ten temat wydawał mu się podejrzany. Miał Flinta za eksperta w swojej dziecinie, inteligentnego człowieka i przyjaciela, z którym przeszedł rzeczy, o jakich zdecydowali, że nie podzielą się z resztą świata. Spodziewałby się, że blndyn poruszy temat klatwołamania, nowego, przełomowego eksperymentu, ale polityka? Współpracownicy i ojciec naprawdę musieli mu suszyć głowę, że sam zaczął się nad tym zastanawiać.
William dorwał się do lemoniady, bo zamyślił się na tyle, że nie przemyślał zbytnio napchania ust taką ilością ostrego jedzenia. Na policzkach miał wypieki, ale cytrynowy napół wydawał się łagodzić sytuację, przynajmniej w pewnym stopniu.
Westchnął, bardziej z powodu zmęczenia wynikajacego z pochłonięcia takiej ilości doprawionego prowiantu niż czegokolwiek innego, ale musiał tez przyznać, że nie podobały mu się niektóre opinie, jakie wygłosił drugi mężczyzna.
- Dokładnie tak to brzmi, jakbyś potrzebował upewnienia - mruknął, niezbyt entuzjastycznie i skrzywił się nieznacznie słysząc, że dla mugolaków magia nie jest do końca naturalna. William nie był ani przeciwko mugolom czy mugolakom, ani też z nimi nie sympatyzował. Uważał, że są częścią świata, jak wszyscy inni i chęć pozbycia się ich zachiwałoby rownowagę tak samo, jakby mugole czy mugolacy próbowali zrobić to samo z czarodziejami - takie sytuacje miały już miejsce, z jednej i z drugiej strony. Postulaty Grindelwalda czy palenie czarownic były wykładane na Historii Magii.
- Jako osoba zajmująca się biologiczną materią muszę stwierdzić, że naturalny to moze być kolor włosów czy wzrost, a nie podejście nabyte w środowisku, w którym się dorasta, to raczej społeczny faktor. Jak ktoś się z czymś rodzi to raczej jest to dla niego naturalne, więc nie wiem co sugerujesz w tym zdaniu, trochę chyba się nasłuchałeś za dużo ludzi z negatywnymi opiniami na temat mugolaków. czasami lepiej nie wciskać nosa w tematy, których większość życia się omija. Nie przypominam sobie, abyś interesował się tym jakoś bardzo wcześniej, naprawdę uważasz, że tak bardzo rożnimy się od czarodziejów bez 'czystego' rodowodu? - wzruszył ramionami. Lestrange miał to do siebie, że nie posiadał filtra do wypowiedzi tego typu, nie chciał trkatować innych jak mniej rozgarniętych czy inteligentnych, ale też chciał zawrzeć w zdaniach jak njwięcej sensu oraz źródeł, na których opierał swoje opinie. Nie próbował się w ten sposób wymądrzać, a jedynie zarysować swoja ekspertyzę.
- Powiedziałes coś bardzo ważnego w tym wszystkim - zaczął nagle, wciąż odrobinę markotnie. Jedynymi żywszymi elementami jego twarzy były czerwienia z powodu pochłonięcia sporej ilości solidnie przprawionego jedzenia - Wszyscy ci czarodzieje czystokrwiści, chociażby ojciec mojej żony, o którym wspomniałeś, byli tresowani do tego, aby grać w te swoje polityczne gry, a przy okazji sprawiać, by skarbiec rodowy ciągle się zapełniał, moze faktycznie osoba z zewnątrz nie ma szans, ale przyda nam się świeża perspektywa. Poza tym, większość politycznego półświatka wciąż jest przesiąknięta konserwatywnymi poglądami tego typu rodzin, bo dla nas, chociaż nie dla mnie personalnie i dla ciebie raczej też nie, to interes. Dla Leacha to możliwość wywalczenia dla uciskanej cześci społeczeństwa praw i szacunku, na który zasługuja, jak każdy inny, ale to łączy się z odebraniem pewnych przywilejów grupie rządzącej. Rozumiesz do czego zmierzam? - mówił bardzo ogólnikowo, ale głównie dlatego, że też nie wgłębiał się w żadne plotki dotyczące aktualnego czy byłego Ministra Magii, więc nie znał zbytnio ich kontekstu. Spędził swoje młodzieńcze lata we Francji, gdzie nasłuchał się o francuskiej polityce, przewrotach czy rewolucjach, bo w tym Francuzi wydawali się najlepsi. Sam Lestrange nie mógł powiedzieć, że popierałby tak gwałtowne działania, ale dostrzegał, nie od dziś, potrzebę zmiany w społeczeństwie, w którym żyli, bo czysta logika i łączenie faktów z przeszłości, podpowiadało, że faworyzowanie danej grupy w społeczeństwie ze względu na 'naturalnie' lepsze umiejętności nigdy nie kończyło się czymś dobrym.
William dorwał się do lemoniady, bo zamyślił się na tyle, że nie przemyślał zbytnio napchania ust taką ilością ostrego jedzenia. Na policzkach miał wypieki, ale cytrynowy napół wydawał się łagodzić sytuację, przynajmniej w pewnym stopniu.
Westchnął, bardziej z powodu zmęczenia wynikajacego z pochłonięcia takiej ilości doprawionego prowiantu niż czegokolwiek innego, ale musiał tez przyznać, że nie podobały mu się niektóre opinie, jakie wygłosił drugi mężczyzna.
- Dokładnie tak to brzmi, jakbyś potrzebował upewnienia - mruknął, niezbyt entuzjastycznie i skrzywił się nieznacznie słysząc, że dla mugolaków magia nie jest do końca naturalna. William nie był ani przeciwko mugolom czy mugolakom, ani też z nimi nie sympatyzował. Uważał, że są częścią świata, jak wszyscy inni i chęć pozbycia się ich zachiwałoby rownowagę tak samo, jakby mugole czy mugolacy próbowali zrobić to samo z czarodziejami - takie sytuacje miały już miejsce, z jednej i z drugiej strony. Postulaty Grindelwalda czy palenie czarownic były wykładane na Historii Magii.
- Jako osoba zajmująca się biologiczną materią muszę stwierdzić, że naturalny to moze być kolor włosów czy wzrost, a nie podejście nabyte w środowisku, w którym się dorasta, to raczej społeczny faktor. Jak ktoś się z czymś rodzi to raczej jest to dla niego naturalne, więc nie wiem co sugerujesz w tym zdaniu, trochę chyba się nasłuchałeś za dużo ludzi z negatywnymi opiniami na temat mugolaków. czasami lepiej nie wciskać nosa w tematy, których większość życia się omija. Nie przypominam sobie, abyś interesował się tym jakoś bardzo wcześniej, naprawdę uważasz, że tak bardzo rożnimy się od czarodziejów bez 'czystego' rodowodu? - wzruszył ramionami. Lestrange miał to do siebie, że nie posiadał filtra do wypowiedzi tego typu, nie chciał trkatować innych jak mniej rozgarniętych czy inteligentnych, ale też chciał zawrzeć w zdaniach jak njwięcej sensu oraz źródeł, na których opierał swoje opinie. Nie próbował się w ten sposób wymądrzać, a jedynie zarysować swoja ekspertyzę.
- Powiedziałes coś bardzo ważnego w tym wszystkim - zaczął nagle, wciąż odrobinę markotnie. Jedynymi żywszymi elementami jego twarzy były czerwienia z powodu pochłonięcia sporej ilości solidnie przprawionego jedzenia - Wszyscy ci czarodzieje czystokrwiści, chociażby ojciec mojej żony, o którym wspomniałeś, byli tresowani do tego, aby grać w te swoje polityczne gry, a przy okazji sprawiać, by skarbiec rodowy ciągle się zapełniał, moze faktycznie osoba z zewnątrz nie ma szans, ale przyda nam się świeża perspektywa. Poza tym, większość politycznego półświatka wciąż jest przesiąknięta konserwatywnymi poglądami tego typu rodzin, bo dla nas, chociaż nie dla mnie personalnie i dla ciebie raczej też nie, to interes. Dla Leacha to możliwość wywalczenia dla uciskanej cześci społeczeństwa praw i szacunku, na który zasługuja, jak każdy inny, ale to łączy się z odebraniem pewnych przywilejów grupie rządzącej. Rozumiesz do czego zmierzam? - mówił bardzo ogólnikowo, ale głównie dlatego, że też nie wgłębiał się w żadne plotki dotyczące aktualnego czy byłego Ministra Magii, więc nie znał zbytnio ich kontekstu. Spędził swoje młodzieńcze lata we Francji, gdzie nasłuchał się o francuskiej polityce, przewrotach czy rewolucjach, bo w tym Francuzi wydawali się najlepsi. Sam Lestrange nie mógł powiedzieć, że popierałby tak gwałtowne działania, ale dostrzegał, nie od dziś, potrzebę zmiany w społeczeństwie, w którym żyli, bo czysta logika i łączenie faktów z przeszłości, podpowiadało, że faworyzowanie danej grupy w społeczeństwie ze względu na 'naturalnie' lepsze umiejętności nigdy nie kończyło się czymś dobrym.
Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
If I would feel better just lightly sedated