17.10.2024, 14:03 ✶
- Z nas? Nie ma nas - prychnął. Rozumiał, że Basilius sobie z niego żartował i nie nawet jakoś bardzo złośliwie, ale w jakiś sposób zwyczajnie go to drażniło. Może dlatego, że przede wszystkim on sam nie wiedział co było między nim a Brenną. Ich relacja była dziełem czystego przypadku, który zaczął się w momencie kiedy ktoś zdecydował by dobrać ich w parę podczas patrolowania Beltane. Potem już poszło z górki; ogniska, wianki, amortencja, więź... ta przeklęta więź. Ona była najgorsza i niczego nie ułatwiała, podsycając tylko jakiś głód by to wszystko nie było tylko kłamstwem i efektem magii. Brenna natomiast też zdawała się wiedzieć tyle samo co on i miotać się w tym wszystkim, niezdecydowana co należało zrobić dalej i czy w ogóle coś się powinno. - Nic nie chcę - rzucił zrzędliwie, krzywiąc się przy tym.
Wyglądało to trochę tak, jakby Atreus na słowa Basiliusa zorientował się, że odrobinę się poślizgnął. Że zobaczony obraz wywołał na tyle silne wrażenie, że czający się w kącikach ust złośliwy, może trochę niezadowolony teraz wyraz zniknął, ustępując miejsca jakiejś uważnej pustce. Drgnął na głos kuzyna, wzdychając zaraz jakoś cierpiętniczo, jakby na pokaz, a potem sięgnął po papierosa jak gdyby nigdy nic.
- Wszystko dobrze - zapewnił, odpalając go i zaciągając się. - To tylko statek. Perła Morza, pamiętasz? Była przy brzegu pod koniec czerwca i wysłano tam parę osób. Znalazło się tam też paru cywili. To było... ciekawe... doświadczenie, nie powiem że nie - rzucił odrobinę wymijająco, nie chcąc zbytnio rozdrabniać się nad tym który dokładnie moment go nawiedził. Bo nie był pewien czy z chęci popełniania samobójstwa by się tak łatwo wyłgał.
Wyglądało to trochę tak, jakby Atreus na słowa Basiliusa zorientował się, że odrobinę się poślizgnął. Że zobaczony obraz wywołał na tyle silne wrażenie, że czający się w kącikach ust złośliwy, może trochę niezadowolony teraz wyraz zniknął, ustępując miejsca jakiejś uważnej pustce. Drgnął na głos kuzyna, wzdychając zaraz jakoś cierpiętniczo, jakby na pokaz, a potem sięgnął po papierosa jak gdyby nigdy nic.
- Wszystko dobrze - zapewnił, odpalając go i zaciągając się. - To tylko statek. Perła Morza, pamiętasz? Była przy brzegu pod koniec czerwca i wysłano tam parę osób. Znalazło się tam też paru cywili. To było... ciekawe... doświadczenie, nie powiem że nie - rzucił odrobinę wymijająco, nie chcąc zbytnio rozdrabniać się nad tym który dokładnie moment go nawiedził. Bo nie był pewien czy z chęci popełniania samobójstwa by się tak łatwo wyłgał.