• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
1 2 3 Dalej »
[02/06/72] Musimy żartować, inaczej zwariowaliśmy ze strachu | Erik x Perseus

[02/06/72] Musimy żartować, inaczej zwariowaliśmy ze strachu | Erik x Perseus
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#8
17.10.2024, 22:49  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.10.2024, 22:51 przez Erik Longbottom.)  
— Cóż, obawiam się, że na tym etapie już nie dogonimy tego monstrum, żeby odpłacić mu pięknym za nadobne — zażartował słabo, pomagając Perseuszowi podnieść się na równe nogi, przy okazji samemu również wstając z przypalonej tu i ówdzie ziemi. Zaraz jednak została podniesiona kwestia zgubionej różdżki. — Cholera, swoją chyba też gdzieś posiałem. — Podrapał się gwałtownie po potylicy. — M-myślisz, że ten potwór je jakoś... porwał?

Czy różdżki w ogóle mogły jakoś zetknąć się z tą bestią? Dobry Merlinie, kto też wpadł na pomysł, aby zorganizować zabawę w okolicy legowiska potwora o statusie sklątki tylnowybuchowej? Czyżby w Devonshire funkcjonowała jakaś hodowla? A może był to dziki egzemplarz, który po prostu przybłąkał się zbyt blisko terenów uczęszczanych przed lokalną ludność i czarodziejów skłonnych do wypraw w angielską dzicz?

Teraz to już i tak nieważne, pomyślał przelotnie Longbottom, rozglądając się skonfundowany na prawo i lewo, jakby liczył, że las sam wskaże im drogę w odpowiednie miejsce. Oparł ciężko dłoń o ramię Blacka, starając się obmyślić jakiś plan. Miał wrażenie, że jego zdolny kompan mimo wszystkich swoich zalet, nie miał zbyt dużego pojęcia o tym, jak przetrwać na dziko. I to bez różdżek, które pofrunęło, cholera wie gdzie.

— Jeśli stwór wyrządzi szkody w innych częściach lasu, to podejrzewam, że w mig wszyscy się ogarną — skomentował pod nosem z nieco niezadowoloną minę. Rozgrywkę można było równie dobrze uznać za zakończoną, skoro nawet jeśli wypełnią powierzone im zadanie, to zapewne tablica wyników zostanie wyzerowana z uwagi na tę... katastrofę. — Ech, powinniśmy spróbować wrócić po naszych śladach w stronę miejsca zbiórki i może tam spotkamy się z resztą. Na pewno możesz iść? Mogę ci trochę... pomóc.

Uśmiechnął się mimowolnie. Nie miał wprawdzie na myśli niesienia mężczyzny na rękach, ale nie miał nic przeciwko temu, aby ten się na nim podparł. Czekała ich dosyć długa przechadzka, a wolałby, żeby żaden z nich nie połamał się bardziej, niż to było konieczne. A jemu przecież nic się nie stanie, jak będzie musiał poruszać się trochę wolniej, żeby Perseusz mógł nadążyć, prawda?

~~*~~

To nie tak miało wyglądać, powtarzał sobie w myślach niczym mantrę, zgrzytając zębami, gdy przedzierali się przez któreś z kolei krzaki. Próba powrotu na miejsce spotkania z innymi uczestnikami gry okazała się... niezbyt łatwa.Kompletnie nie potrafił odnaleźć się w lesie i pomimo tego, że starał się kierować względnie logicznymi wskazówkami, tak miał wrażenie, że wylądowali w zupełnie innym miejscu. Ech, gdyby tylko byli lepiej zaopatrzeni i bardziej by się przygotowali do tego wypadu... Może wtedy poszłoby im to wszystko łatwiej. Różdżki zniknęły, oni byli pobrudzeni i zmęczeni, a na domiar złego jeszcze robiło się zimno.

— M-musimy znaleźć jakąś chatę albo coś — poinformował swego towarzysza Erik, zerkając na niego ze zmartwieniem.

Jako tako był przyzwyczajony do takich warunków: praca w Brygadzie Uderzeniowej sprawiła, że zdążył się oswoić z naprawdę nietypowymi sytuacjami. Zarówno tymi, którym winna była magia, jak i warunki pogodowe. Nie wiedział jednak zbyt wiele na temat Devonshire. A skoro miał problem z tym, żeby wyprowadzić ich w miejsce, w którym już byli, to jak miałby znaleźć dla nich jakiekolwiek schronienie?

Tutaj na pierwszy plan wyszły bystry oczy Perseusza. I to nie dlatego, ze zlęknione spojrzenie dodawało mu urody. Chociaż to, w gruncie rzeczy, również było prawdą. W tym jednak wypadku chodziło o coś, co wypatrzył Black. Schronienie. Nie chata. Nie opuszczony dom, a... Jaskinia. Zbliżając się do niej, w głowie Erika kotłowała się tylko jedna myśl: oby nie okazało się, że to właśnie tam pomieszkiwała ta przeklęta sklątka.

~~*~~

— Tu można spokojnie umrzeć z głodu — skomentował Longbottom, uderzając czubkiem buta o gałązki, które miały posłużyć im za ognisko usytuowane nieopodal wejścia do jaskini. — Sklątka tylnowybuchowa pewnie wszystko wpierdala, jebane zapałki się połamały... Cholerna pułapka, ot co.

Wypuścił głośno powietrze, obserwując, jak Black szamocze się ze znalezionym śpiworem.

— Możesz... Możesz położyć się jeszcze bliżej. Nie gryzę — mruknął po kilku minutach Erik, zamykając drugiego mężczyznę w ciasnym uścisku, gdy dopięli zamek śpiwora.

Powinien był na niego wściekły: w końcu to właśnie Black ich tutaj przyprowadził, ale z drugiej strony, kto mógłby przewidzieć, że tak to się wszystko potoczy? Kiedy zgadzał się na udział w tej grze, nawet przez myśl mu nie przeszło, że niedługo po rozpoczęciu gry zostaną napadnięci przez magiczną bestię. I gdzie jest Geraldine Yaxley, kiedy jest naprawdę potrzebna, pomyślał z przekąsem, naciągając na dłonie rękawy bluzy.

— Będzie dobrze — obiecał pewnym siebie tonem głosu. — Prześpimy się te kilka godziny, a kiedy wzejdzie słońce wznowimy marsz. — Westchnął ciężko, czując, że pomimo grubej warstwy ubrania, dalej czuje łaskotanie chłodnego powietrza z zewnątrz. Nie miał zamiaru narzekać. Celowo ułożył się tak, aby to Blackowi było cieplej tej nocy. — Pewnie... Na pewno nie jesteśmy jedynymi, których zaatakowano. Oni pewnie też mają taki problem. Może na niebie pojawią się jakieś sygnały. Albo wyślą skrzaty.

Byle tylko nie Brygadę Uderzeniową, skomentował bezgłośnie, zduszając w trzewiach ciężkie westchnienie. Naprawdę nie chciałby się nikomu z pracy tłumaczyć z tego wypadku. Z utraty różdżki. Z tego, że nie potrafił wyprowadzić jednej osoby do bezpiecznego miejsca. Erik Longbottom - ten, który pomagał w ewakuacji Polany Ognisk, nie był w stanie pomóc jednemu czarodziejami. Świetna historia dla plotkarzy. Niesamowita wręcz.

~~*~~

Żaden ptak nie powinien ćwierkać w takich okolicznościach. Nie, gdy dwójka wybitnych czarodziejów musiała spędzić noc w jakiejś dziwnej jaskini pośrodku niczego, licząc, że ciepłota ich własnych ciał utrzyma ich przez tę parę godzin przy życiu... Zabrzmiało dramatycznie, prawda? Cóż, wieczór na pewno był dużo straszniejszy od nocy, którą para czarodziejów spędziła stosunkowo spokojnie. Byli głodni, zaziębieni, ale przynajmniej mieli siebie. Spędzenie nocy w Devonshire samotnie na pewno byłoby dużo bardziej traumatycznym zdarzeniem.

Kiedy słońce wychyliło się zza horyzontu, a las na zewnątrz zaczął budzić się do życia, przytulonych do siebie mężczyzn obudziło ćwierkanie ptaków. Erik, nawet gdyby bardzo chciał, nie byłby w stanie rozpoznać gatunku. Kompletnie nie znał się na leśnych żyjątkach, bez względu na to, czy śpiewały w koronach liści, czy buszowały w krzakach. Podobnie też zresztą było z roślinkami. Ugh, dobrze, że nie przyszło nam tu spędzić kilku dni, pomyślał, bo wychodził z założenia, że prędzej czy ich oboje potruł, niźli przygotował syty obiad z tego, co mieli pod ręką.

Po opuszczeniu jaskini para zaczęła... Cóż, dalej błądzić bez celu. W pewnym momencie zaczęli jednak zwracać coraz większą uwagę na dźwięki wydawane przez ptaki. Nie przypominali sobie, aby słyszeli podobne dźwięki poprzedniego dnia, toteż postanowili skierować się w ich stronę. I tak ścieżka do ścieżki, krok za krokiem udało im się trafić na jedną z grup organizatorskich, która szukała innych graczy zaatakowanych przez sklątkę tylnowybuchową. Zmierzając w stronę miejsca zbiórki, oddano im także różdżki! Okazało się, że znaleziono je nad ranem na miejscu ataku pod grubą warstwą liści między krzewami. Cud, że w ogóle się znalazły.

— Zdecydowanie powinniśmy się następnym razem spotkać w nieco... przyjemniejszych okolicznościach — rzucił przyciszonym głosem Erik, zwalniając kroku, co by Perseusz mógł potencjalnie raz jeszcze wesprzeć się na jego ramieniu. — Wciąganie w to wszystko sklątki tylnowybuchowej było lekką przesadą, nie sądzisz? Nie musi być aż tak wybuchowo.

Uśmiechnął się przelotnie, wypuszczając powoli powietrze z ust. Co by się nie działo ten dzień i noc spędzona w towarzystwie Perseusza na pewno pozostanie mu w głowie na długo. Bardzo długo.

Koniec sesji


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (3207), Perseus Black (2145)




Wiadomości w tym wątku
[02/06/72] Musimy żartować, inaczej zwariowaliśmy ze strachu | Erik x Perseus - przez Perseus Black - 07.02.2024, 00:16
RE: [02/06/72] Musimy żartować, inaczej zwariowaliśmy ze strachu | Erik x Perseus - przez Erik Longbottom - 08.02.2024, 00:09
RE: [02/06/72] Musimy żartować, inaczej zwariowaliśmy ze strachu | Erik x Perseus - przez Perseus Black - 18.03.2024, 00:04
RE: [02/06/72] Musimy żartować, inaczej zwariowaliśmy ze strachu | Erik x Perseus - przez Erik Longbottom - 23.04.2024, 01:16
RE: [02/06/72] Musimy żartować, inaczej zwariowaliśmy ze strachu | Erik x Perseus - przez Perseus Black - 22.05.2024, 00:54
RE: [02/06/72] Musimy żartować, inaczej zwariowaliśmy ze strachu | Erik x Perseus - przez Erik Longbottom - 20.06.2024, 22:38
RE: [02/06/72] Musimy żartować, inaczej zwariowaliśmy ze strachu | Erik x Perseus - przez Perseus Black - 20.09.2024, 21:31
RE: [02/06/72] Musimy żartować, inaczej zwariowaliśmy ze strachu | Erik x Perseus - przez Erik Longbottom - 17.10.2024, 22:49

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa