18.10.2024, 06:42 ✶
namiot bankietowy z ministrą
Atreus był odrobinę zawiedziony, że Jenkins najwyraźniej nie wiedziała co dokładnie stało się starej Avery, ale w sumie to nawet się jej nie dziwił. To wymagałoby odpowiedniej dozy zainteresowania z jej strony, a ona wydawała się dbać głównie o to, że całe wydarzenie po prostu się odbyło, nie ważne czy prowadziła je Josephine czy Raphaela.
Ta młodość w czasach niepokoju brzmiała tylko odrobinę... przewrotnie, biorąc pod uwagę z kim przyszła na tę imprezę.
- Czuje pani czasem, że pani perspektywa jest pomijana? - uśmiechnął się do niej grzecznie, ale gdzieś w kącikach ust czaiła się właściwa dla niego zaczepność. Bo znał odpowiedź. Osoby na jej stanowisku były postrzegane przez pryzmat, który nie do końca były w stanie kształtować, a społeczeństwo bywało zwyczajnie bezlitosne. Sama też sobie nie pomagając targając tutaj ze sobą Yaxleya, ale co zrobić. Nikt nie będzie jej rozliczał z tego jak dobrze sobie radziła, tylko wypomni jaką tragedią okazało się Beltane, co stało się na Lithcie i że lubiła grubo młodszych.
Przysłuchiwał się jej z pełną uwagą, nawet jeśli miał pewne wrażenie, że przy tego typu pytaniach, odpowiedzi zwykle były nieco sugestywne. Zwykle w takich momentach ktoś sięgał po to, co najbardziej z nim rezonowało, a Jenkins właśnie opowiadał mu o kobietach niezrozumianych, które musiały uciekać się do sprytu i charyzmy, żeby faktycznie zaistnieć. Może faktycznie przeszkadzało jej, że dla większości krajan była teraz tylko i wyłącznie Ministrą, a nie Eugenią Jenkins.
- Jestem w stanie wyobrazić sobie panią w obu tych rolach - uśmiechnął się do niej jakby łagodnie, ale ten wyraz szybko zmienił się na nieco bardziej psotny i właściwy dla niego. - Tak samo i jak sam chętnie zgodzę się ze słowami, ze muzyka z Szeherezady oczarowałaby wszystkich. Orientalne nuty wprowadziłyby spory powiew świeżości. Może warto by zasugerować by w jesiennym lub zimowym repertuarze teatru Selwynów znalazło się coś takiego? Jej historie nadawałyby się na idealnie na rozgrzanie w chłodniejsze dni - które i tak miały być skąpane w ogniu. - Skoro słynęła ze swych opowieści tysiąca i jednej nocy to może nawet te jedną mogłaby opowiedzieć pani na premierze. To by dopiero było. Szeherezada, już Sułtanka, opowiadająca swoją ostatnią opowieść o tych wszystkich poprzednich, którymi odmieniła los swój stając na czele państwa - nawet nie wspomniał o sułtanie, bo przecież to Jenkins miała być gwiazdą tej opowieści.
- Ale, gdzie moje maniery. Zająłem pani czas rozmową, a chyba do tej pory byłem zaledwie przypadkowym elfem. Atreus Bulstrode - uśmiechnął się do niej nonszalancko, a jeśli mu pozwoliła, zaakcentował ten moment całując ją w wierzch dłoni, jak na składanie hołdu królowej przystało.
- Jeśli człowiek w młodości jest zbyt rozsądny i nie popełnia błędów, to jest nudny - uśmiechnął się do niej przekornie, bo nawet jeśli nie był ledwo po szkole jak Yaxley, sam hołdował tym słowom.
A potem Bulstrode spojrzał w bok, na reportera, który znalazł się obok nich, gotowy do zrobienia zdjęcia. Uśmiechnął się, z tą swoją nonszalancją, ale nie wychodził z siebie żeby przyćmić jakkolwiek obecność Jenkins. Tylko spojrzał na nią zainteresowany, jak reagowała na obecność aparatu.
percepcja III, na aurowidzenie emocji Ministry
Rzut Z 1d100 - 70
Sukces!
Sukces!