Może i nie mieszkała w Dolinie Godryka, ale bywała tutaj bardzo często, tak samo jak i jej brat. W końcu ich babcia prowadziła tutaj swoją karczmę, często ją odwiedzali, a do tego mieszkali tutaj ich znajomi. Mieli więc informacje z pierwszej ręki na temat tego, co się tutaj działo.
Niepokoiło ją mocno to, że zaczęły ginąć koty. Figgowie byli związani z tymi zwierzętami, więc czuła, że powinni się w to zaangażować. Szczególnie, że chociażby Mabel pojawiała się tutaj ze swoim kotem, może i Nora nie była największą fanką Karla, jednak wolałaby, aby nic mu się nie stało. Wypadało więc zaangażować się w sprawę kocich zniknięć. Zabroniła też Mabel zabierać swojego kota do Warowni, co nie do końca się jej spodobało.
Nora miała świadomość, że w Dolinie sporo się dzieje, po tym jak w czasie Beltane doszło do tego ataku śmierciożerców. Sama widziała już, jak zmieniła się roślinność, podczas przyjęcia u Abbottów bowiem była świadkiem tego, że zaczęła wariować. Nie można było wchodzić do lasu przez widma, które wybrały sobie to miejsce na życie. Nie było kolorowo. Tylko dlaczego teraz zaczęły znikać koty? Nie słyszała nic o innych zwierzętach, to wzbudzało jej ciekawość.
- Nie wiem, co cię pokusiło, żeby tak gwarantować jej, że go znajdziemy. - Teraz nie mieli innego wyjścia, trochę się bała, że im się to nie uda i że zawiodą czarownicę. Nie lubiła przynosić złych wieści, cóż powinni więc poruszyć niebo i ziemię aby znaleźć tego kota.
Ruiny, w sumie nie wydawały jej się być złym pomysłem, były opuszczone, może więc koty wywiało właśnie tam? Musieli to sprawdzić. - Nie mam nic przeciwko temu, może warto tam zajrzeć, a co pani myśli? - Wolała jeszcze zapytać te ładną panią o nieco egzotycznej urodzie, nie miała pojęcia, skąd jej brat zna takie kobiety, w sumie podczas swoich podróży miał szansę nawiązać naprawdę interesujące znajomości - trochę mu tego zazdrościła.