18.10.2024, 16:00 ✶
– To nie jest coś, co wymagałoby podziękowań. Ale przyjmuję go jako piękny prezent urodzinowy – powiedziała Brenna, chociaż zdecydowanie pomyślała, że powinna wysłać Laurentowi coś naprawdę ładnego na jego urodziny. – Mam nadzieję… nie powtórzyło się to potem? Żadnych dziwnych cieni albo… snów o mężczyźnie ze strzelbą? – spytała jeszcze z pewnym wahaniem, kiedy już znaleźli się w jej pokoju i Laurent zabrał się do oględzin. Sprawa mordercy ze snów wciąż ją dręczyła, Brenna ciągle w czasie wolnym w niej grzebała, przeszukiwała archiwa, prasę i bibliotekę, ale nie mogła poświęcić na to tyle czasu, ile by chciała, a śledztwo aurorskie zdawało się jej zdaniem tkwić w martwym punkcie.
Nie chcąc mu przeszkadzać, podparła się o parapet, obserwując poczynania Laurenta. Nie wtrącała się, o nich nie pytała, bo on był tutaj specjalistą, a i ostatecznie – chociaż Brenna nie chciała zostawić ich na eksperymenty i avady walniętej nekromantki – to były jednak tylko jaszczurki.
– Merlinie. Mam nadzieję, że nie – odparła, uśmiechając się mimowolnie, bo jednak obawa, że mogłyby zrobić coś takiego, była jedną z przyczyn, dla których Brenna ściągnęła tutaj Prewetta. To mógł być najzwyklejszy gatunek, a mógł być jakiś rezultat eksperymentów magicznych… – Nie zauważyłam, żeby robiły cokolwiek niezwykłego, poza tym, że naprawdę są dobre we włażeniu po ścianach akwarium. Zabezpieczyłam je na wszelki wypadek czarami… mama chyba by mnie zamordowała, gdyby rozlazły się po domu. Sądzisz, że mogą być magiczne? – spytała. Czy skoro Laurent nie rozpoznał ich od razu, znaczyło to, że są rzadkie albo nietypowe? Trochę ją to martwiło, bo zupełnie nie miała pojęcia, co z nimi w takim wypadku zrobić. Spytać w sklepie zoologicznym na Pokątnej, czy by ich nie przyjęli?
– Miałyśmy trochę niespodziewanych atrakcji, ale chyba mogę myśleć o tym trochę jak o wakacjach.
Poza tym wieści z jednej strony były straszne, przynajmniej dla Brenny, z drugiej – tkwiło w nich coś pocieszającego. Szanse na to, że Zimni się wyczerpią i po prostu umrą, jeżeli nekromantka miała rację, były raczej niskie, a przecież to była jedna z rzeczy, której i ona i Vika bały się najbardziej.
– Egipt jest piękny, ale trochę mnie przytłacza. Wszystko jest tam straszliwie obce i bardzo… kontrastowe? Sama nie wiem, jak to nazwać. Chyba męczyłabym się, gdybym miała spędzić tam więcej czasu.
Nie chcąc mu przeszkadzać, podparła się o parapet, obserwując poczynania Laurenta. Nie wtrącała się, o nich nie pytała, bo on był tutaj specjalistą, a i ostatecznie – chociaż Brenna nie chciała zostawić ich na eksperymenty i avady walniętej nekromantki – to były jednak tylko jaszczurki.
– Merlinie. Mam nadzieję, że nie – odparła, uśmiechając się mimowolnie, bo jednak obawa, że mogłyby zrobić coś takiego, była jedną z przyczyn, dla których Brenna ściągnęła tutaj Prewetta. To mógł być najzwyklejszy gatunek, a mógł być jakiś rezultat eksperymentów magicznych… – Nie zauważyłam, żeby robiły cokolwiek niezwykłego, poza tym, że naprawdę są dobre we włażeniu po ścianach akwarium. Zabezpieczyłam je na wszelki wypadek czarami… mama chyba by mnie zamordowała, gdyby rozlazły się po domu. Sądzisz, że mogą być magiczne? – spytała. Czy skoro Laurent nie rozpoznał ich od razu, znaczyło to, że są rzadkie albo nietypowe? Trochę ją to martwiło, bo zupełnie nie miała pojęcia, co z nimi w takim wypadku zrobić. Spytać w sklepie zoologicznym na Pokątnej, czy by ich nie przyjęli?
– Miałyśmy trochę niespodziewanych atrakcji, ale chyba mogę myśleć o tym trochę jak o wakacjach.
Poza tym wieści z jednej strony były straszne, przynajmniej dla Brenny, z drugiej – tkwiło w nich coś pocieszającego. Szanse na to, że Zimni się wyczerpią i po prostu umrą, jeżeli nekromantka miała rację, były raczej niskie, a przecież to była jedna z rzeczy, której i ona i Vika bały się najbardziej.
– Egipt jest piękny, ale trochę mnie przytłacza. Wszystko jest tam straszliwie obce i bardzo… kontrastowe? Sama nie wiem, jak to nazwać. Chyba męczyłabym się, gdybym miała spędzić tam więcej czasu.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.