O nie. Alexander chyba domyślił się, że dodała coś do ciastek, czy była w stanie go okłamać, oczywiście, szczególnie, że już wcześniej coś tam wspominał o tym, że niby pali za dużo traw. Uśmiechnęła się do niego całkiem niewinnie i uroczo. - Nieee, gdzie tam, ja bym coś dodała do ciastek? - Powiedziała bardzo poważnym tonem, starając się myśleć o rzeczach, które nie były w stanie jej rozbawić, szło jej to ciężko, ale póki co się trzymała. Potrafiła czasem zachować powagę.
- Wolałabym nie sprawdzać, który z was ma największego zeza... - Powiedziała jeszcze do Nicka. Zdecydowanie to nie był najlepszy moment, chociaż zdawała sobie sprawę, że czasem lubili się przechwalać, kto lepiej trafia do celu. Ona akurat w tej dziedzinie niezbyt specjalnie błyszczała, wolała więc trzymać się od tego z daleka, aby nie uszkodzić siebie i innych, tak było zdecydowanie bezpieczniej.
Przeniosła spojrzenie na Jima. Wreszcie ktoś docenił, że zabrała ze sobą swój instrument. No przecież nie przyniosła go tutaj bez powodu. Jasne, że zagra. - Jak najbardziej Jim, bardzo chętnie wam coś zagram, będziecie mogli pośpiewać i potańczyć. - Wreszcie to ona będzie mogła się do czegoś przydać i popisać swoimi umiejętnościami.
W końcu Flynn przekazał jej kolby. Mogła więc w ciszy zacząć je obierać i tworzyć z nich lalki