19.10.2024, 03:36 ✶
- Staram się, staram się ,żeby to wszystko miało jak najmniejszy wpływ - potwierdził, jednak wiedział, że to jest trudne do wykonania. Bo z jednej strony było to dla niego motorem napędowym do działania, dodatkową motywacją. Nie mógł przecież przejść obojętnie nad tymi wydarzeniami, może i nie byli wystawieniu na cel bezpośredni, ale czy to nie była kwestia czasu? Byli półkrwi czarodziejami, w najlepszym wydaniu będą jako jedni z ostatnich obranymi za cel. Wszystko to zamierzało w mroczną stronę i choć Thomas nie miał pojęcia jak wykoleić ten pociąg, aby tam nie dotarł to musiał robić wszystko, aby nie rozjechał ich w swe szalonym pędzie.
Bycie w Zakonie sprawiało, że miał nieco obszerniejszy pogląd na sytuację w Anglii niż jakby miał się posiłkować jedynie wiadomościami opinii publicznej i z Proroka Codziennego. Dzięki temu mógł lepiej planować jak chronić swoja rodzinę.
Thomas sam nie miał pojęcia o jakim uczuciu mówił, dlatego rada przekazana mu przez Norę wydawała mu się tak idealna, żeby popłynąć z prądem i odkryć czym jest to co czuł do Millie. Cóż za Ironia, że pręż trzydzieści lat życia nic takiego nie czuł. A może właśnie dlatego, że przez to, że na tyle lat uciekł poza granice kraju?
- Los chyba postanowił sobie ze mnie zadrwić, skoro w tak mrocznych czasach zesłał na mnie tak niezwykłe uczucie - sarknął kręcąc głową. Dźwignął się i podszedł do fotela na którym siedziała siostra. Cmoknął ją w czubek głowy i delikatnie poczochrał włosy. - Dzięki maleńka, nawet nie wiesz jak mi to pomogło - dodał miękkim głosem nim wyprostował się z uśmiechem zdobiącym jego usta.
- A czy jest szansa, że poratujesz mnie jednym ze swoich cudownych wywarów? - zapytał robiąc minę małego kociaka, który prosi o drugą kolację. - Tego na sen. Wiesz, że mam problemy ze spaniem... - dodał jeszcze w celu wyjaśnienia. Potrzebował się przespać i zregenerować siły zanim zacznie robić cokolwiek ze swoim życiem.
Bycie w Zakonie sprawiało, że miał nieco obszerniejszy pogląd na sytuację w Anglii niż jakby miał się posiłkować jedynie wiadomościami opinii publicznej i z Proroka Codziennego. Dzięki temu mógł lepiej planować jak chronić swoja rodzinę.
Thomas sam nie miał pojęcia o jakim uczuciu mówił, dlatego rada przekazana mu przez Norę wydawała mu się tak idealna, żeby popłynąć z prądem i odkryć czym jest to co czuł do Millie. Cóż za Ironia, że pręż trzydzieści lat życia nic takiego nie czuł. A może właśnie dlatego, że przez to, że na tyle lat uciekł poza granice kraju?
- Los chyba postanowił sobie ze mnie zadrwić, skoro w tak mrocznych czasach zesłał na mnie tak niezwykłe uczucie - sarknął kręcąc głową. Dźwignął się i podszedł do fotela na którym siedziała siostra. Cmoknął ją w czubek głowy i delikatnie poczochrał włosy. - Dzięki maleńka, nawet nie wiesz jak mi to pomogło - dodał miękkim głosem nim wyprostował się z uśmiechem zdobiącym jego usta.
- A czy jest szansa, że poratujesz mnie jednym ze swoich cudownych wywarów? - zapytał robiąc minę małego kociaka, który prosi o drugą kolację. - Tego na sen. Wiesz, że mam problemy ze spaniem... - dodał jeszcze w celu wyjaśnienia. Potrzebował się przespać i zregenerować siły zanim zacznie robić cokolwiek ze swoim życiem.