19.10.2024, 11:09 ✶
Liczyła na chwilę spokoju, oddechu, dając się na moment pochłonąć myślom.
Jednak trwało to znacznie krócej aniżeli przewidywała. Jasne, lodowe tęczówki, z początku przepełnione nonszalancją, przesunęły się słysząc nieznajomy głos.
Pierwsze pytanie pozwoliła sobie zignorować, lustrując go bezczelnie od góry do dołu. Podparła twarz na dłoni, mrużąc ślepia, tym samym nadając im kociego wyrazu. Gdy zapytał o zatroskany wyraz twarzy sprzed chwili, przez jej ślepia zdawał się przemknąć błysk.
-A jaki inny mogłabym mieć, skoro kazał Pan tyle na siebie czekać? - zapytała, a na jej usta wpłynął figlarny, zaczepny uśmiech. Chciała wybadać granicę, sprawdzić czy i jak trudno było speszyć jej rozmówce. Ot zabawa na dzisiejszy wieczór, którą potem przegada ze swoją nową blond psiapsi przy tanim whisky, wdychając zapach rozpuszczalnika i farb. Nie miała zamiaru zwierzać się z prawdziwych zmartwień, jakie zaprzątały jej głowę. Zresztą była u brytoli, więc liczyła się z tym, że jej rozmówce średnio może to interesować. Oni lubili rzucać puste pytania o samopoczucie, ot regułka którą wypada wypełnić.
Zerknęła, pierw kątem oka, na skrawek który jej podsunął, a który okazał się być zdjęciem.
Kolejny artysta? Ale ten inny. O rozczulającym uśmiechu i oczach niby niebieskich, ale ciemnych, niczym wzburzone morze obijające się nocą o strome zbocze.
Piękno w czystej postaci - rzuciła w myślach jeden z standardowych tekstów, na widok jego ślepi.
Tak, zdecydowanie był artystą. Wrażliwym na piękno świata i czas jaki był w stanie zatrzymać, a przynajmniej na takiego się kreował. Ale czy ten uśmiech mógł kłamać?
-To urocze - przyznała, przejeżdżając opuszkami palców po fotografii, na której po raz kolejny zwiesiła wzrok. Jakaś część niej czuła się oburzona tym zdjęciem, czego jednak nie zamierzała pokazać. Miała wrażenie, że uchwycił moment w którym rzeczywiście się zapomniała. Jak gdyby obnażył ją z czegoś co wolałaby ukryć gdzieś głęboko przed światem.
-Jesteś artystą, ta? - zagaiła, jednak minęła dłuższa chwila nim przeniosła na niego spojrzenie - czy może jednak to twój sposób by zaskarbić sobie sympatie spotykanych dam? Pewnie są zachwycone, gdy uroczy jegomość raczy je tego rodzaju atencją - zmierzyła go wzrokiem. Dobrze ubrany, brak obrączki. Brak żony? Być może. Chociaż w takim miejscu nagle każdy stawał się kawalerem. Znana praktyka u panów, by chować ten kawałek szlachetnego metalu do kieszeni.
-Twoja narzeczona nie jest zazdrosna, że zamiast z nią spędzać wieczory, fotografuje pan nieznajome?- figlarny uśmiech nie znikał, a sama dziewczyna wyłowiła spojrzenie jego ciemnych tęczówek, pozwalając sobie chwilę ponapawać się ich barwą i zastanowić jak te mogłyby wyglądać w świetle nocy, dnia i półmroku. Zmęczone, złe i rozbawione. Czy te burzliwe wody potrafiły stać się spokojnym oceanem?
Jednak trwało to znacznie krócej aniżeli przewidywała. Jasne, lodowe tęczówki, z początku przepełnione nonszalancją, przesunęły się słysząc nieznajomy głos.
Pierwsze pytanie pozwoliła sobie zignorować, lustrując go bezczelnie od góry do dołu. Podparła twarz na dłoni, mrużąc ślepia, tym samym nadając im kociego wyrazu. Gdy zapytał o zatroskany wyraz twarzy sprzed chwili, przez jej ślepia zdawał się przemknąć błysk.
-A jaki inny mogłabym mieć, skoro kazał Pan tyle na siebie czekać? - zapytała, a na jej usta wpłynął figlarny, zaczepny uśmiech. Chciała wybadać granicę, sprawdzić czy i jak trudno było speszyć jej rozmówce. Ot zabawa na dzisiejszy wieczór, którą potem przegada ze swoją nową blond psiapsi przy tanim whisky, wdychając zapach rozpuszczalnika i farb. Nie miała zamiaru zwierzać się z prawdziwych zmartwień, jakie zaprzątały jej głowę. Zresztą była u brytoli, więc liczyła się z tym, że jej rozmówce średnio może to interesować. Oni lubili rzucać puste pytania o samopoczucie, ot regułka którą wypada wypełnić.
Zerknęła, pierw kątem oka, na skrawek który jej podsunął, a który okazał się być zdjęciem.
Kolejny artysta? Ale ten inny. O rozczulającym uśmiechu i oczach niby niebieskich, ale ciemnych, niczym wzburzone morze obijające się nocą o strome zbocze.
Piękno w czystej postaci - rzuciła w myślach jeden z standardowych tekstów, na widok jego ślepi.
Tak, zdecydowanie był artystą. Wrażliwym na piękno świata i czas jaki był w stanie zatrzymać, a przynajmniej na takiego się kreował. Ale czy ten uśmiech mógł kłamać?
-To urocze - przyznała, przejeżdżając opuszkami palców po fotografii, na której po raz kolejny zwiesiła wzrok. Jakaś część niej czuła się oburzona tym zdjęciem, czego jednak nie zamierzała pokazać. Miała wrażenie, że uchwycił moment w którym rzeczywiście się zapomniała. Jak gdyby obnażył ją z czegoś co wolałaby ukryć gdzieś głęboko przed światem.
-Jesteś artystą, ta? - zagaiła, jednak minęła dłuższa chwila nim przeniosła na niego spojrzenie - czy może jednak to twój sposób by zaskarbić sobie sympatie spotykanych dam? Pewnie są zachwycone, gdy uroczy jegomość raczy je tego rodzaju atencją - zmierzyła go wzrokiem. Dobrze ubrany, brak obrączki. Brak żony? Być może. Chociaż w takim miejscu nagle każdy stawał się kawalerem. Znana praktyka u panów, by chować ten kawałek szlachetnego metalu do kieszeni.
-Twoja narzeczona nie jest zazdrosna, że zamiast z nią spędzać wieczory, fotografuje pan nieznajome?- figlarny uśmiech nie znikał, a sama dziewczyna wyłowiła spojrzenie jego ciemnych tęczówek, pozwalając sobie chwilę ponapawać się ich barwą i zastanowić jak te mogłyby wyglądać w świetle nocy, dnia i półmroku. Zmęczone, złe i rozbawione. Czy te burzliwe wody potrafiły stać się spokojnym oceanem?