19.10.2024, 11:10 ✶
W Akompaniamencie cierpienia i rozpaczy - poczuła rozbawienie, gdy powtórzył ów zdanie.
Niemniej jednak temat kopania zaintrygował. Grabarz? Stąd obeznanie. Nie. Ale ów pomysł był na tyle głupi, że nie przeszła obok niego obojęnie. Badacz? Nie, znaczy ... być może. A jednak mniej zabawne.
Czy było to istotne? Z pewnością nie. Czy potrzebna była jej ta wiedza? Otóż nie. Zgadywała, że więcej go nie zobaczy, więc nie było powodu aby zaprzątać sobie nim głowy.
Poznała imię psiny. Jedyny futrzak w życiu nieznajomego. Cóż, z jakiegoś powodu uznała, że historia pojawienia się zwierzęcia w jego życiu mogła być znacznie ciekawsza i mniej standardowa niż "kupiłem u hodowcy".
-Miło Cię poznać, Cavall - stwierdziła, zawieszając spojrzenie na psie.
Gdy jej uwaga wróciła do właściciela, blondynka skinęła głową na jego pożegnanie.
-Spokojnej nocy - odprowadziła go spojrzeniem, a gdy zniknął, przeniosła wzrok na swojego sokoła.
Może i nieznajomy byłby dobrym materiałem by zostać newsem w rozmowie, ale nie bardzo było o czym mówić. W sumie wiedziała tyle, że kopie w ziemi i ma psa. No i ma dwa metry. Czyli nic, nic co by nadawało się do plotkowania.
-No i co, Buciku? Chyba na nas też pora... Las Wisielców jest dziś wyjątkowo tłoczny - stwierdziła, miziając ptaka pod brodą. Było już późno, a jej ochota na poszukiwanie przygód minęła.
Niemniej jednak temat kopania zaintrygował. Grabarz? Stąd obeznanie. Nie. Ale ów pomysł był na tyle głupi, że nie przeszła obok niego obojęnie. Badacz? Nie, znaczy ... być może. A jednak mniej zabawne.
Czy było to istotne? Z pewnością nie. Czy potrzebna była jej ta wiedza? Otóż nie. Zgadywała, że więcej go nie zobaczy, więc nie było powodu aby zaprzątać sobie nim głowy.
Poznała imię psiny. Jedyny futrzak w życiu nieznajomego. Cóż, z jakiegoś powodu uznała, że historia pojawienia się zwierzęcia w jego życiu mogła być znacznie ciekawsza i mniej standardowa niż "kupiłem u hodowcy".
-Miło Cię poznać, Cavall - stwierdziła, zawieszając spojrzenie na psie.
Gdy jej uwaga wróciła do właściciela, blondynka skinęła głową na jego pożegnanie.
-Spokojnej nocy - odprowadziła go spojrzeniem, a gdy zniknął, przeniosła wzrok na swojego sokoła.
Może i nieznajomy byłby dobrym materiałem by zostać newsem w rozmowie, ale nie bardzo było o czym mówić. W sumie wiedziała tyle, że kopie w ziemi i ma psa. No i ma dwa metry. Czyli nic, nic co by nadawało się do plotkowania.
-No i co, Buciku? Chyba na nas też pora... Las Wisielców jest dziś wyjątkowo tłoczny - stwierdziła, miziając ptaka pod brodą. Było już późno, a jej ochota na poszukiwanie przygód minęła.
Koniec Sesji