19.10.2024, 11:13 ✶
W jego słowach było dużo prawdy. W końcu będzie mógł sam decydować o sobie. Chociaż czy tak by było? Czy jego nazwisko mimo wszystko nie wiązało go dożywotnio? Czy za kolejne rzeczy, które w oczach rodziny byłyby przewinieniami, pozostałyby bez osądu? Czy daliby mu spokój czy jednak posyłaliby listy i organizowali spotkania?
-Oczywiście, że dasz sobie radę - prychnęła z niejakim oburzeniem - Nie jesteś sam, nie? Leonard Cię nie zostawi i ja też.. - może i nie darzyli się sympatią z najstarszym z braci, a wręcz antypatią, to jednak w tym jednym przypadku zdanie pewnie mieli jednakowe.
Szukanie męża, na samą tą sugestie niejako się skrzywiła
-To nie takie proste - mruknęła. Chętny pewnie by się znalazł, ale ona nie chciała byle kogo. Także zarówno szukanie kogoś w pośpiechu, jak i możliwy kandydat przyprowadzony przez ojca wywoływał w niej negatywne odczucia. Na tą chwilę wątpiła, aby ktoś taki rzeczywiście istniał.
-Chyba mam zbyt duże wymagania, wiesz... - stwierdziła z kpiącym uśmiechem. W sumie to kpiła z samej siebie w tej kwestii. Dla niektórych to by szanował i dobrze się prezentował wydawało się wystarczające, ale Ona chciała kogoś mieć. Tak naprawdę. Kogoś kto byłby nie tylko jej mężem, ale najlepszym przyjacielem i kochankiem. Kto by dzielił z nią radości i smutki. Na dobre i złe.
-Nie chce by małżeństwo było ucieczką, Charlie - wyznała - Chociaż pewnie tak będzie - dodała pochmurnie. Jeśli ojciec zacznie jej szukać nietrafionych kandydatów, gotowa była wyjść na ulicę, złapać pierwszego przechodnia i zapytać czy się z nią ożeni.
Zaśmiała się wesoło, gdy ten zaczął marudzić
-Nie jestem znowuż taka ciężka - zachichotała, a zaraz wyłapała jego spojrzenie, unosząc jedną z brwi w akcje zdziwienia.
-Pardon? - na jej usta wpłynął złośliwy uśmiech - jeśli taka twoja wola, aby raczyć jedyną siostrę świeczką w kształcie penisa, to chyba powinniśmy o tym poważnie porozmawiać, Charlie... - stwierdziła z rozbawieniem. Chociaż jakoby taką świeczkę otrzymała, chętnie odpaliłaby ją gdzieś w widocznym miejscu, aby zirytować domowników.
-Pochniesz jak ty, jak możesz nie wiedzieć jak - prychnęła oburzona jego ignorancją w tym temacie. Na powrót zanurzyła nos w jego szyi, przejeżdżając po niej nosem, aby wyłapać wszystkie nuty zapachowe
-Piżmo... drzewo sandałowe i - zastygła na moment w bezruchu - cedr? - oderwała nos, wpadając w zadumę. Swego czasu lubiła mieszać i palić w glinianym kominku olejki eteryczne. Było to bardzo przyjemne zajęcia i może to było wyjście z sytuacji. Jakieś na pewno .
-zrób mi świeczkę w kształcie węża... białą... taki albinos z czerwonymi oczyma, oplatający czerwoną róże, a ja... - uśmiechnęła się ponuro -obiecuje, że odpalę ją na naprawdę wyjątkową okazje jaka nadarzy się w moim życiu... nie wcześniej...
-Oczywiście, że dasz sobie radę - prychnęła z niejakim oburzeniem - Nie jesteś sam, nie? Leonard Cię nie zostawi i ja też.. - może i nie darzyli się sympatią z najstarszym z braci, a wręcz antypatią, to jednak w tym jednym przypadku zdanie pewnie mieli jednakowe.
Szukanie męża, na samą tą sugestie niejako się skrzywiła
-To nie takie proste - mruknęła. Chętny pewnie by się znalazł, ale ona nie chciała byle kogo. Także zarówno szukanie kogoś w pośpiechu, jak i możliwy kandydat przyprowadzony przez ojca wywoływał w niej negatywne odczucia. Na tą chwilę wątpiła, aby ktoś taki rzeczywiście istniał.
-Chyba mam zbyt duże wymagania, wiesz... - stwierdziła z kpiącym uśmiechem. W sumie to kpiła z samej siebie w tej kwestii. Dla niektórych to by szanował i dobrze się prezentował wydawało się wystarczające, ale Ona chciała kogoś mieć. Tak naprawdę. Kogoś kto byłby nie tylko jej mężem, ale najlepszym przyjacielem i kochankiem. Kto by dzielił z nią radości i smutki. Na dobre i złe.
-Nie chce by małżeństwo było ucieczką, Charlie - wyznała - Chociaż pewnie tak będzie - dodała pochmurnie. Jeśli ojciec zacznie jej szukać nietrafionych kandydatów, gotowa była wyjść na ulicę, złapać pierwszego przechodnia i zapytać czy się z nią ożeni.
Zaśmiała się wesoło, gdy ten zaczął marudzić
-Nie jestem znowuż taka ciężka - zachichotała, a zaraz wyłapała jego spojrzenie, unosząc jedną z brwi w akcje zdziwienia.
-Pardon? - na jej usta wpłynął złośliwy uśmiech - jeśli taka twoja wola, aby raczyć jedyną siostrę świeczką w kształcie penisa, to chyba powinniśmy o tym poważnie porozmawiać, Charlie... - stwierdziła z rozbawieniem. Chociaż jakoby taką świeczkę otrzymała, chętnie odpaliłaby ją gdzieś w widocznym miejscu, aby zirytować domowników.
-Pochniesz jak ty, jak możesz nie wiedzieć jak - prychnęła oburzona jego ignorancją w tym temacie. Na powrót zanurzyła nos w jego szyi, przejeżdżając po niej nosem, aby wyłapać wszystkie nuty zapachowe
-Piżmo... drzewo sandałowe i - zastygła na moment w bezruchu - cedr? - oderwała nos, wpadając w zadumę. Swego czasu lubiła mieszać i palić w glinianym kominku olejki eteryczne. Było to bardzo przyjemne zajęcia i może to było wyjście z sytuacji. Jakieś na pewno .
-zrób mi świeczkę w kształcie węża... białą... taki albinos z czerwonymi oczyma, oplatający czerwoną róże, a ja... - uśmiechnęła się ponuro -obiecuje, że odpalę ją na naprawdę wyjątkową okazje jaka nadarzy się w moim życiu... nie wcześniej...