Były to jedne z tych dni, które lubiła najbardziej. Wszędzie wokół było kolorowo, las mienił się najróżniejszymi barwami, od liści trudno było oderwać wzrok. Właściwie to dorównywała temu jeszcze wiosna, kiedy rośliny budziły się po zimowym śnie.
Yaxleyówna wiedziała jednak, że nie znaleźli się w lesie tylko dla przyjemności, chciała upolować akromantulę, o której istnieniu ostatnio się dowiedziała. Nie dostała jednak na nią żadnego zlecenia. Bardziej robiła to dla rozrywki, bo słyszała, że ponoć pająk był naprawdę ogromny i jeszcze nikt takiego nie widział w tej okolicy. Oczywiście, że musiała to sprawdzić, nie do końca wierzyła tym plotkom. Zresztą mężczyźni mieli tendencje do opisywania rzeczy większymi, niż były naprawdę... tak, z tym też już się spotkała nie raz.
Trochę żałowała, że wzięła ze sobą swój skórzany płaszcz. Nie sądziła, że pogoda będzie dzisiaj dla nich aż taka łaskawa, mimo wszystko póki co nie miała zamiaru go zdjąć, bo nie znosiła nosić w rękach niepotrzebnych rzeczy, wolała się przemęczyć.
Jad akromantuli mógł się przydać również Ambroisowi do tych jego eliksirów, także wydawało jej się całkiem w porządku zapolowanie na to stworzenie, resztę niepotrzebnych komponentów mogłaby spieniężyć, na pewno znalazłby się ktoś, kto by to od niej kupił.
Westchnęła ciężko i pokiwała przecząco głową. Naprawdę nie zamierzał jej tego nigdy zapomnieć.
- Dlatego, że najbardziej lubię polować w ten sposób, w ostateczności będę mogła strzelić cię w drugą nogę, żebyś nie miał wątpliwości, jaka ze mnie wyśmienita łowczyni. - Tym razem jednak zrobiłaby to celowo, a nie zupełnie przypadkiem jak wtedy.
Greengrass miał całkiem niezły humor, czego nie dało się nie zauważyć. W sumie ta wycieczka do lasu nie była takim złym pomysłem, zamierzała sprawdzić kilka miejsc, a później może nawet po prostu przejść się po lesie. Nie zakładała, że upoluje stworzenie, tak naprawdę nie miała nawet pewności, czy ono faktycznie tutaj mieszka, czy były to tylko plotki.
Szła przed siebie całkiem żwawym krokiem, jednak nie jakoś bardzo szybkim, bo próbowała odnaleźć ślady, które mogły potwierdzić to, że zwierzę mieszkało w tym lesie. Póki co jednak nic jeszcze nie rzuciło jej się w oczy. Nie spisywała jednak jeszcze tego dnia na straty.
Ostatnio wszystko układało się naprawdę wyśmienicie. Nie miała pojęcia ile będzie trwała ta sielanka, nawet niezbyt specjalnie o tym myślała, bo wydawało jej się, że lepiej się jest po prostu skupić na tym co dobre, no i w pełni nacieszyć tą końcowką lata. Zima zbliżała się coraz większymi krokami, niedługo w głuszy będzie zdecydowanie mniej przyjemnie.
Poprawiła kuszę na swoim lewym ramieniu, bo zsunęła jej się z ręki. Może faktycznie mogła zostawić ją w domu, poradziłaby sobie podczas tego polowania i bez niej, z drugiej strony uwielbiała polować z dystansu, więc to była najlepsza opcja. Jednym strzałem mogła odebrać zwierzęciu życie.
- Chodźmy w tę stronę. - Wskazała ręką w bok. Wypadałoby, aby oddalili się od leśnej ścieżki, jeśli faktycznie chcieli coś znaleźć w tym lesie.
Wiedziała, że te wielkie pająki wybierały raczej mocno zaciemnione miejsca, okolice jaskiń, czy zaszyte głęboko w lesie polany.
- Mówiłam ci w ogóle, czego szukamy? - Nie pamiętała, czy podzieliła się z Ambroisem szczegółami tej wyprawy, nie wspominała mu na pewno o tym, że to nie było oficjalne zlecenie, a raczej rozrywka, no przynajmniej dla niej, nie wydawało jej się, aby mu to polowanie sprawiało przyjemność.