Udało się Olivię ściągnąć na ziemię. Uniknęli dzięki temu wypadku w takim miejscu. Od razu ją przytulił do siebie, aby się uspokoiła. Wypłakała, wzięła głęboki oddech. Gładził ją po plecach i włosach. Niczym wystraszoną siostrę, której nie miał. Ale za to miał ukochaną, która niespodziewanie pokazała swój paniczny strach przed szczurami.
Alphonso milczał, obserwując dwójkę. Co mógł zrobić? Uspokajać pannę Quirke? Tristan wyciągnął w jego kierunku rękę, nakazując palcami aby oddał mu różdżkę. Mężczyzna to uczynił. Ward odebrał swoją własność i schował do kieszeni.
Trzymając mocno w ramionach Olivię, Teleportował z nią przed lokal, aby zaczerpnęła świeżego powietrza. Rozejrzał się, w poszukiwaniu wolnej ławeczki. Przed jakimś sklepem znalazł. Skierował się tam ze swoją dziewczyną i posadził ją. Kucnął przed nią i w języku migowym przekazał.
"Spróbuj się uspokoić i poczekaj tutaj na mnie. Minuta i zaraz wrócę do Ciebie."Ucałował ją jeszcze w czoło z uśmiechem. Nie był zły na nią. Był troskliwy. To on powinien ją przepraszać. Sam nie wiedział, jak wygląda ten lokaj i jakie z nim są problemy.
Ward wrócił do zarządcy nieruchomości. Z pomocą pisemną w notesie, porozmawiał z nim i sam obejrzał miejsce do końca. Ale wiedział już, że mimo wytępienia szczurów, Olivia będzie miała złe skojarzenia. Odmówił więc.
Wrócił do swojej ukochanej dziewczyny, posiedział z nią czekając aż się do końca uspokoi. A kiedy to nastąpiło, udali się obejrzeć kolejny lokal. Nieco dalej położony. Tam już takich atrakcji nie było. Ale był droższy, Musieli się zastanowić.