19.10.2024, 19:49 ✶
– Tak, chętnie jeszcze kiedyś tu wpadnę! – odpowiedziała Ajaxowi bardziej entuzjastycznie, niż powiedziałaby to przeciętna heteroseksualna nastolatka. Barman jednak tylko uśmiechnął się do niej, jakby doskonale wiedział, że może spodziewać się tu Electry w najbliższej przyszłości. Prewettówna pomachała rudzielcowi i Jean na pożegnanie (starając się przy tym jak najlepiej zapamiętać piękną twarz ochroniarza), a następnie podążyła za Icarusem do wyjścia.
Tego wieczoru dziewczyna czuła się wręcz przebodźcowana od napływu nowych informacji. Starała się teraz ułożyć to wszystko w głowie, ale dalej ciężko było dopuścić myśl, że ktoś z jej rodziny również mógł być taki. Inny. Niepasujący do roli wyznaczonej przez społeczeństwo i konwenanse. Ktoś, z kim wreszcie mogłaby porozmawiać zupełnie szczerze, bez ukrywania tej ważnej części swojej tożsamości. Ktoś taki jak ona. Ta wizja wydawała się zbyt piękna, by była prawdziwa, dlatego dopóki Ari nie powiedział jej niczego wprost, nie zamierzała sobie robić nadziei.
Ale wtedy powiedział jej to wprost.
Electra spojrzała na brata z szeroko otwartymi oczami. Nie spodziewała się takiego szczerego wyznania. Sama przecież czuła się bardzo niezręcznie, kiedy musiała komuś wyjawić swoją orientację. Teraz mogła swobodnie rozmawiać o biseksualności z Jessiem oraz niektórymi mugolskimi znajomymi, ale pierwszy raz nigdy nie był łatwy. Nic więc dziwnego, że Icarus odwrócił wzrok z zawstydzenia.
Prewettówna chciała mu coś odpowiedzieć, ale zabrakło jej słów. Pragnęła przekazać Ariemu, że jest dumna z jego wyznania i że bardzo ją ten fakt cieszy. Że jest w dużym stopniu uświadomiona na te tematy i to dobrze, że nie uważa swojego pociągu do mężczyzn za coś złego. Że doskonale wie o tym, że jest tą sama osobą i że co prawda będzie patrzeć na niego inaczej, ale tylko w pozytywnym świetle, bo wreszcie nie będzie się czuła samotna.
Najchętniej przytuliłaby go mocno, ale szli środkiem mugolskiej ulicy, a to raczej nie było najlepsze miejsce na tak osobiste rozmowy. Zamiast tego złapała brata pod ramię tak, żeby tylko on usłyszał to, co zamierzała teraz powiedzieć.
– Dziękuję, że mi o tym powiedziałeś. Oczywiście, dalej będziesz dla mnie kochanym starszym braciszkiem. Zmieniło się tylko to, że... – posłała mu szczery uśmiech. – …Teraz wiem, że jest nas dwójka w rodzinie.
Tego wieczoru dziewczyna czuła się wręcz przebodźcowana od napływu nowych informacji. Starała się teraz ułożyć to wszystko w głowie, ale dalej ciężko było dopuścić myśl, że ktoś z jej rodziny również mógł być taki. Inny. Niepasujący do roli wyznaczonej przez społeczeństwo i konwenanse. Ktoś, z kim wreszcie mogłaby porozmawiać zupełnie szczerze, bez ukrywania tej ważnej części swojej tożsamości. Ktoś taki jak ona. Ta wizja wydawała się zbyt piękna, by była prawdziwa, dlatego dopóki Ari nie powiedział jej niczego wprost, nie zamierzała sobie robić nadziei.
Ale wtedy powiedział jej to wprost.
Electra spojrzała na brata z szeroko otwartymi oczami. Nie spodziewała się takiego szczerego wyznania. Sama przecież czuła się bardzo niezręcznie, kiedy musiała komuś wyjawić swoją orientację. Teraz mogła swobodnie rozmawiać o biseksualności z Jessiem oraz niektórymi mugolskimi znajomymi, ale pierwszy raz nigdy nie był łatwy. Nic więc dziwnego, że Icarus odwrócił wzrok z zawstydzenia.
Prewettówna chciała mu coś odpowiedzieć, ale zabrakło jej słów. Pragnęła przekazać Ariemu, że jest dumna z jego wyznania i że bardzo ją ten fakt cieszy. Że jest w dużym stopniu uświadomiona na te tematy i to dobrze, że nie uważa swojego pociągu do mężczyzn za coś złego. Że doskonale wie o tym, że jest tą sama osobą i że co prawda będzie patrzeć na niego inaczej, ale tylko w pozytywnym świetle, bo wreszcie nie będzie się czuła samotna.
Najchętniej przytuliłaby go mocno, ale szli środkiem mugolskiej ulicy, a to raczej nie było najlepsze miejsce na tak osobiste rozmowy. Zamiast tego złapała brata pod ramię tak, żeby tylko on usłyszał to, co zamierzała teraz powiedzieć.
– Dziękuję, że mi o tym powiedziałeś. Oczywiście, dalej będziesz dla mnie kochanym starszym braciszkiem. Zmieniło się tylko to, że... – posłała mu szczery uśmiech. – …Teraz wiem, że jest nas dwójka w rodzinie.