20.10.2024, 09:50 ✶
Nicholas najchętniej chciałby potwierdzić informację, czy Robert umarł. Choć wierzył słowom Stanleya, ze względu na powiązania rodzinne tych dwoje, trudno było to przyjąć do wiadomości.
Wciąż milczał, kiedy Rodolphus postanowił wyjaśnić swój stan umysłowy. Odczuwał zmiany, które wywoływała Przysięga Wieczysta. Nicholasa nie zaskoczyła ta wiadomość, ale była jakby wyjaśnieniem i zrozumieniem, dlaczego Robert tak postąpił. Miał duży powód aby sięgnąć po ostateczną broń. Kto zatem był gwarantem? Stanley?
Tym samym Nicholas zrozumiał, dlaczego Rodolphus był dzisiaj taki przygaszony. Mało kontaktowy, nie orientujący się w otoczeniu, nie dostrzegając tego co Nicholas chciał mu przekazać. Dał mu więc spokój. Teraz wszystko było jasne.
- Interesujące.Odparł krótko, spojrzawszy na Lestrange’a, nie wyrażając sobą nic. Zainteresował go ten koszmar, który związany był z zerwaniem Przysięgi. Nie słyszał aby nie spotkał się z takim przypadkiem jej zerwania. Podobno to świadomie się już wie, kiedy straciła na wazności. Albo jak została dopełniona, albo ze śmiercią jednego z dwojga związanych przysięgą.
- Nie dziwi mnie, że zawarł z Tobą Przysięgę. Przestał Ci ufać po incydencie z Bellatrix.
Zwrócił na to uwagę, ale bardziej stwierdził fakt, o którym przecież oboje wiedzieli. Nicholas wiedział. Sam o tym przekazał Robertowi. Przejmował się tym, że wydał Rodolphusa? Nie.
Spojrzał na swój mroczny znak.
- Jeżeli to faktycznie prawda. Przynajmniej Robert jest także wolny. Od Ciebie i od niego.
Zauważył. Na myśli mając także Czarnego Pana.