20.10.2024, 10:11 ✶
Oczywiście pomógł wieszać, a translokacja... cóż, ta nie była domeną na której się nie znał, więc różdżki poszły w dłoń, bo choć sam raczej używał rąk, to nie chciał odstawać.
Zaraz potem poszli do góry, zebrali ubrania i szmaty, by w przydomowym ogrodzie pojawił się strach na wróble. Na kruki. Na wrony. Na wszelkie ptactwo, które miałoby do tego ochotę. Dłuto poszło w ruch, Sam nie zamierzał robić twarzy stracha wiarygodnej. Raczej dążył do ptasiej, złowrogiej, jakby to drapieżnik miał tańczyć pośród gałęzi. Choć kochał drzewa i kochał las takim, jakim był, to jednak robienie w drewnie ratowało go w długie, bezsenne zimowe wieczory. Zabawne, jak potrafił przemierzać jako niedźwiedź wiele, wiele mil by dotrzeć do innego lasu niż Knieja, by sięgnąć po drewno inne niż to z uświęconej ziemi.
Gdy skończył, spojrzał się krytycznie na swoje dzieło.
– Chyba byłoby lepiej, jakby się ruszał. Jakby zatańczył. Jakby... jakby ptaki rzeczywiście myślały, że to wielki i złowrogi przeciwnik. Hmm... dobrze spróbujmy jakoś go wprawić w ruch... – Gdy robił swoje figurki, one ruszały się tylko trochę. Kto wie, może teraz też tylko trochę wystarczy. Tylko trochę, odnawiane co jakiś czas.
Skoncentrował się na zaklęciu, przywołując w pamięci pnącza, które tak surowo karały jego gdy emocji było dość. Ruchome, ale może nieco "leniwsze", tak by nie robiły domownikom krzywdy, a tylko dawały pozory tańca, ruchu, przeganiania latających szkodników.
transmutacja III + tworzenie rzeczy z drewna II
transmutowanie ramion stracha w zmęczone ruchome pnącza
Zaraz potem poszli do góry, zebrali ubrania i szmaty, by w przydomowym ogrodzie pojawił się strach na wróble. Na kruki. Na wrony. Na wszelkie ptactwo, które miałoby do tego ochotę. Dłuto poszło w ruch, Sam nie zamierzał robić twarzy stracha wiarygodnej. Raczej dążył do ptasiej, złowrogiej, jakby to drapieżnik miał tańczyć pośród gałęzi. Choć kochał drzewa i kochał las takim, jakim był, to jednak robienie w drewnie ratowało go w długie, bezsenne zimowe wieczory. Zabawne, jak potrafił przemierzać jako niedźwiedź wiele, wiele mil by dotrzeć do innego lasu niż Knieja, by sięgnąć po drewno inne niż to z uświęconej ziemi.
Gdy skończył, spojrzał się krytycznie na swoje dzieło.
– Chyba byłoby lepiej, jakby się ruszał. Jakby zatańczył. Jakby... jakby ptaki rzeczywiście myślały, że to wielki i złowrogi przeciwnik. Hmm... dobrze spróbujmy jakoś go wprawić w ruch... – Gdy robił swoje figurki, one ruszały się tylko trochę. Kto wie, może teraz też tylko trochę wystarczy. Tylko trochę, odnawiane co jakiś czas.
Skoncentrował się na zaklęciu, przywołując w pamięci pnącza, które tak surowo karały jego gdy emocji było dość. Ruchome, ale może nieco "leniwsze", tak by nie robiły domownikom krzywdy, a tylko dawały pozory tańca, ruchu, przeganiania latających szkodników.
transmutacja III + tworzenie rzeczy z drewna II
transmutowanie ramion stracha w zmęczone ruchome pnącza
Rzut Z 1d100 - 64
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 65
Sukces!
Sukces!