20.10.2024, 16:03 ✶
Ogólnie to fotele były idealne. Poza tym jednym tańczącym aspektem, ale to miał pokazać Monie dopiero za kilka chwil.
– Oh, ale mural to naprawdę nie jest dla mnie żaden wielki wydatek, a ty i tak potrzebujesz ode mnie jakiegoś prezentu na nowe mieszkanie – powiedział, mocniej akcentując słowa o tym, że nie był to dla niego problem, ale nie zamierzał też naciskać, zwłaszcza że nagle pojawiły się większe problemy z mieszkaniem młodej Rowle niż brak muralu na ścianach. Półki lub meblościanka. Meblościanka... Czy meblościanka to nie był tej paskudny wynalazek z kraju pod sowieckim butem, przystosowany do masowej produkcji, ktory rzucał nieprzyjemny posmak od razu na całe pomieszczenie? O nie, nie. Za nic nie pozwoli, by mieszkanie jego ulubionej kuzynki zagracił ten toporny bezgustowny kolos bez grama finezji! I co jeszcze? Półkotapczan!? Może gdyby zatrudnił do tego jakiegoś sprawnego wytwórcę z artystycznym zacięciem, tak aby specjalnie dla Mony zaprojektował coś i praktycznego, ale i delikatniejszego w swoich kształtach? Coś ze zdobieniami w przeciwieństwie do zbyt prostych wykończeń tamtej pokraki pozbawionej jakiejkolwiek duszy. Ale obawiał się, że czarownica nie zgodziłaby się, aby pokrył tego typu wydatki. Przełknął więc kilka gorzkich słów odnośnie meblościanek i posłał Monie uśmiech, czarujący jak zwykle. – Oczywiście moja droga, mogę ci podesłać kilka namiarów na dobre półki i regały. Preferujesz jakieś zdobienia, czy prostsze, lżejsze wykończenia, bardziej nowoczesne?
Przyjrzał się jej z uwagą w pierwszej chwili nie do końca wiedząc co tak naprawdę powiedzieć. W jego oczach Mona radziła sobie doskonale i nie rozumiał czemu nie zasługiwałaby na tego typu słowa.
– Rok to nie jest dużo czasu na odnalezienie się w nowej rzeczywistości – powiedział delikatnie, posyłając jej kolejny uśmiech. – Nie musisz też siedzieć w jednym miejscu, jeśli uznasz, że ono ci nie pasuje. A jak pasuje ci sama praca? Bo może, jeśli to Londyn jest problemem to po prostu nie jest miasto dla ciebie. Może po prostu, jeśli uznasz że miejskie hałasy ci nie pasują, powinnaś rozważyć mieszkanie w Walii, niekoniecznie w rezerwacie, lub na jakiejś angielskiej wsi? – Dotarcie do pracy nie było przecież żadnym problem przy magicznych środkach transportu. Gdyby Mona chciała mogłaby spokojnie biegać boso na polach przed świtem, czy co tam się robiło na wsi po czym znaleźć się w odpowiednim czasie przed swoim biurkiem. – A może spróbujesz pomieszczać orzez chwilę w moim domku nad morzem, aby zobaczyć, czy klimat ci bardziej pasuje? – Bo rozumiał jednak, a przynajmniej podejrzwał że rozumiał, niechcęć czarownicy do przebywania w pobliżu rezerwatu, gdy musiała tak nagle zmienić ścieżkę zawodową, ale Londyn i Walia nie były jedynymi wyborami.
– Obawiam się, że mógłbym mówić ci o Kambodży naprawdę długo, ale wtedy zmienilibyśmy temat na mnie, a chociaż uwielbiam rozmawiać o sobie, to wolałbym jednak posłuchać co się dzieje u ciebie. – Rowle musiała przeżyć to, że dzisiaj to ona była w centrum tego spotkania. Poza tym o czym tu mówić? Nadgodzinach? Szaleństwach przygotowań? Przekrętach politycznych Shafiqa?
Twarz Jonathana na chwilę spochmurniała. Czyli chyba jednak trzeba będzie pozbyć się tych krzeseł.
– Hm... Rozumiem. Myślisz, że przedszkole na Pokątnej chętnie przyjęłoby taki podarek? – No cóż. Maksymalizm maksymalizmem, ale w życiu nie pozwoli sobie na plotki, że Jonathan Selwyn lubuje się w kiczu i to jeszcze tak widocznym. Chyba, że schowa je gdzieś i będzie wyciągał tylko na jakieś specjalne przyjęcia.
Oh. Icarus Prewett. Ten niesławny Icarus Prewett, o którym miał nie do końca przychylną opinię. Bo kto normalny porzuciłby jego kuzynkę?
– Rozumiem więc, że nie było to udane spotkanie po latach? – upewnił się podchodząc do niewielkiego barku w postaci globusa. – Czy życzys sobie coś mocniejszego do picia z tej okazji?
– Oh, ale mural to naprawdę nie jest dla mnie żaden wielki wydatek, a ty i tak potrzebujesz ode mnie jakiegoś prezentu na nowe mieszkanie – powiedział, mocniej akcentując słowa o tym, że nie był to dla niego problem, ale nie zamierzał też naciskać, zwłaszcza że nagle pojawiły się większe problemy z mieszkaniem młodej Rowle niż brak muralu na ścianach. Półki lub meblościanka. Meblościanka... Czy meblościanka to nie był tej paskudny wynalazek z kraju pod sowieckim butem, przystosowany do masowej produkcji, ktory rzucał nieprzyjemny posmak od razu na całe pomieszczenie? O nie, nie. Za nic nie pozwoli, by mieszkanie jego ulubionej kuzynki zagracił ten toporny bezgustowny kolos bez grama finezji! I co jeszcze? Półkotapczan!? Może gdyby zatrudnił do tego jakiegoś sprawnego wytwórcę z artystycznym zacięciem, tak aby specjalnie dla Mony zaprojektował coś i praktycznego, ale i delikatniejszego w swoich kształtach? Coś ze zdobieniami w przeciwieństwie do zbyt prostych wykończeń tamtej pokraki pozbawionej jakiejkolwiek duszy. Ale obawiał się, że czarownica nie zgodziłaby się, aby pokrył tego typu wydatki. Przełknął więc kilka gorzkich słów odnośnie meblościanek i posłał Monie uśmiech, czarujący jak zwykle. – Oczywiście moja droga, mogę ci podesłać kilka namiarów na dobre półki i regały. Preferujesz jakieś zdobienia, czy prostsze, lżejsze wykończenia, bardziej nowoczesne?
Przyjrzał się jej z uwagą w pierwszej chwili nie do końca wiedząc co tak naprawdę powiedzieć. W jego oczach Mona radziła sobie doskonale i nie rozumiał czemu nie zasługiwałaby na tego typu słowa.
– Rok to nie jest dużo czasu na odnalezienie się w nowej rzeczywistości – powiedział delikatnie, posyłając jej kolejny uśmiech. – Nie musisz też siedzieć w jednym miejscu, jeśli uznasz, że ono ci nie pasuje. A jak pasuje ci sama praca? Bo może, jeśli to Londyn jest problemem to po prostu nie jest miasto dla ciebie. Może po prostu, jeśli uznasz że miejskie hałasy ci nie pasują, powinnaś rozważyć mieszkanie w Walii, niekoniecznie w rezerwacie, lub na jakiejś angielskiej wsi? – Dotarcie do pracy nie było przecież żadnym problem przy magicznych środkach transportu. Gdyby Mona chciała mogłaby spokojnie biegać boso na polach przed świtem, czy co tam się robiło na wsi po czym znaleźć się w odpowiednim czasie przed swoim biurkiem. – A może spróbujesz pomieszczać orzez chwilę w moim domku nad morzem, aby zobaczyć, czy klimat ci bardziej pasuje? – Bo rozumiał jednak, a przynajmniej podejrzwał że rozumiał, niechcęć czarownicy do przebywania w pobliżu rezerwatu, gdy musiała tak nagle zmienić ścieżkę zawodową, ale Londyn i Walia nie były jedynymi wyborami.
– Obawiam się, że mógłbym mówić ci o Kambodży naprawdę długo, ale wtedy zmienilibyśmy temat na mnie, a chociaż uwielbiam rozmawiać o sobie, to wolałbym jednak posłuchać co się dzieje u ciebie. – Rowle musiała przeżyć to, że dzisiaj to ona była w centrum tego spotkania. Poza tym o czym tu mówić? Nadgodzinach? Szaleństwach przygotowań? Przekrętach politycznych Shafiqa?
Twarz Jonathana na chwilę spochmurniała. Czyli chyba jednak trzeba będzie pozbyć się tych krzeseł.
– Hm... Rozumiem. Myślisz, że przedszkole na Pokątnej chętnie przyjęłoby taki podarek? – No cóż. Maksymalizm maksymalizmem, ale w życiu nie pozwoli sobie na plotki, że Jonathan Selwyn lubuje się w kiczu i to jeszcze tak widocznym. Chyba, że schowa je gdzieś i będzie wyciągał tylko na jakieś specjalne przyjęcia.
Oh. Icarus Prewett. Ten niesławny Icarus Prewett, o którym miał nie do końca przychylną opinię. Bo kto normalny porzuciłby jego kuzynkę?
– Rozumiem więc, że nie było to udane spotkanie po latach? – upewnił się podchodząc do niewielkiego barku w postaci globusa. – Czy życzys sobie coś mocniejszego do picia z tej okazji?