20.10.2024, 18:39 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.10.2024, 18:40 przez Jonathan Selwyn.)
Jonathan posłał mu szeroki uśmiech.
– Myślisz, że powinniśmy uważać na las podchodzący do domu jego właścicielki? A może musimy szukać trzech wiedźm? – spytał, wesoło zerkając na... Powiedziałby, że na swojego Watsona, ale jednak w tym momencie Shafiq bardziej przypominał mu Edgara Allana Poe, lub też Schopenhauera.
Dzisiaj kontrastowali ze sobą bardziej, niż zazwyczaj. Anthony noszący się niczym władca ghuli z jakim tanich powieści i on, ubrany jak na włoskie wakacje w białą, luźniejszą koszulę, brązowe spodnie i pasującą marynarkę, obecnie przerzuconą przez ramię. Dzisiaj jakoś wyjątkowo kusiło go, aby założyć coś czerwonego, ale... Ale nie lubił zakładać czerwonego, gdy spędzał czas z Anthonym.
– No dobrze, a więc wiemy że... – zaczął wyciągając z kieszeni, niewielki ozdobny notes, w którym zapisał najważniejsze informacje, jako że naprawdę przejmował się tą sprawą. – Nasz drogi Makbet nie powrócił do domu przez ostatnie dwa dni, jest kotem wychodzącym, ale zazwyczaj wracał do domu na noc i nigdy nie przebywał na zewnątrz za długo. Właścicielka, kiedy ostatni raz go widziała, zauważyła pewną nerwowość. Szukamy białego persa, który uwielbia tuńczyka i wkurzać teriera sąsiadów. Gardzi łososiem i pasztetem z renifera. Dwuletni, niezwykle inteligenty, potrafi radzić sobie nawet z łamigłówkami projektowanymi dla psów. Umie przybijać piątki za smaczki, codziennie rano stawał przy szafce ze swoją szczotką, gotowy na czesanie. Ostatni raz widziany przez jedną sąsiadkę, gdy biegł w... – Uniósł wzrok znad notesu i rozejrzał się po okolicy, aż wreszcie wskazał palcem kierunek na prawo od siebie. – W tę stronę – wydał werdykt, a następnie spojrzał na przyjaciela. – Jakieś pomysły? Szkoda, że żaden z nas nie jest animagiem, wtedy z pewnością wszystko poszłoby znacznie szybciej. Nie wiem, może spróbujemy zorientować się, czy ktoś z sąsiadów nienawidzi kotów? Mógłbym poszukać wyjątkowo paskudnych aur, bo nie wiem kto inny mógłby porywać koty. Myślisz, że powinniśmy byli wziąć ze sobą Benjiego? Albo porzyczymy tamtego teriera sąsiadów, bo pewnie od razu wytropi swojego największego wroga.
Trochę mówił na poważnie, a trochę nie. Po prostu chciał zobaczyć uśmiech na twarzy przyjaciela, pogrążonego obecnie w morzu rozpaczy, gdy niespełniona miłość wyrzuciła go za burtę statku.
– Myślisz, że powinniśmy uważać na las podchodzący do domu jego właścicielki? A może musimy szukać trzech wiedźm? – spytał, wesoło zerkając na... Powiedziałby, że na swojego Watsona, ale jednak w tym momencie Shafiq bardziej przypominał mu Edgara Allana Poe, lub też Schopenhauera.
Dzisiaj kontrastowali ze sobą bardziej, niż zazwyczaj. Anthony noszący się niczym władca ghuli z jakim tanich powieści i on, ubrany jak na włoskie wakacje w białą, luźniejszą koszulę, brązowe spodnie i pasującą marynarkę, obecnie przerzuconą przez ramię. Dzisiaj jakoś wyjątkowo kusiło go, aby założyć coś czerwonego, ale... Ale nie lubił zakładać czerwonego, gdy spędzał czas z Anthonym.
– No dobrze, a więc wiemy że... – zaczął wyciągając z kieszeni, niewielki ozdobny notes, w którym zapisał najważniejsze informacje, jako że naprawdę przejmował się tą sprawą. – Nasz drogi Makbet nie powrócił do domu przez ostatnie dwa dni, jest kotem wychodzącym, ale zazwyczaj wracał do domu na noc i nigdy nie przebywał na zewnątrz za długo. Właścicielka, kiedy ostatni raz go widziała, zauważyła pewną nerwowość. Szukamy białego persa, który uwielbia tuńczyka i wkurzać teriera sąsiadów. Gardzi łososiem i pasztetem z renifera. Dwuletni, niezwykle inteligenty, potrafi radzić sobie nawet z łamigłówkami projektowanymi dla psów. Umie przybijać piątki za smaczki, codziennie rano stawał przy szafce ze swoją szczotką, gotowy na czesanie. Ostatni raz widziany przez jedną sąsiadkę, gdy biegł w... – Uniósł wzrok znad notesu i rozejrzał się po okolicy, aż wreszcie wskazał palcem kierunek na prawo od siebie. – W tę stronę – wydał werdykt, a następnie spojrzał na przyjaciela. – Jakieś pomysły? Szkoda, że żaden z nas nie jest animagiem, wtedy z pewnością wszystko poszłoby znacznie szybciej. Nie wiem, może spróbujemy zorientować się, czy ktoś z sąsiadów nienawidzi kotów? Mógłbym poszukać wyjątkowo paskudnych aur, bo nie wiem kto inny mógłby porywać koty. Myślisz, że powinniśmy byli wziąć ze sobą Benjiego? Albo porzyczymy tamtego teriera sąsiadów, bo pewnie od razu wytropi swojego największego wroga.
Trochę mówił na poważnie, a trochę nie. Po prostu chciał zobaczyć uśmiech na twarzy przyjaciela, pogrążonego obecnie w morzu rozpaczy, gdy niespełniona miłość wyrzuciła go za burtę statku.