20.10.2024, 21:33 ✶
To, co mówiła Victoria, zastanowiło ją. Na tyle mocno, że poświęciła chwilę nad rozważaniem pomysłu użycia nekromancji przy wzroście roślin. Nie wiedziała o niej za dużo - tyle co mówili jej w szkole, a potem w pracy. Głównie to, że nie powinno się jej używać, bo jest zakazana. Że manipuluje siłami witalnymi, że nie wolno z niej korzystać. No... I to w sumie było na tyle. Nigdy do tej pory nie czuła potrzeby, by się tym tematem jakoś bardziej zainteresować, lecz teraz przyjrzała się roślinie. Wciąż nie miała pewności, czy smród który czuli, na pewno pochodził od niej. Na to wskazywało, ale jakoś nie mogła pozbyć się wrażenia, że tu coś było nie tak i gdyby faktycznie użyto tu nekromancji, to przecież Abbott nie zaprosiłaby w ich szeregi aurorki, która odwiedziła Limbo. Prawda?
Nieco niepewnie spojrzała na Mirabellę. Nie uważała, że ta postradała zmysły, ale może miała w tym jakiś większy plan? Może swoją pewnością siebie maskowała fakt, że jednak nie wie wszystkiego? Dopiero teraz Roselyn rozluźniła się, jakby zamierzała się wycofać. Została jednak w miejscu. Milczała, analizując wszystkie za i przeciw.
- Jeżeli chcemy zbadać roślinę, musimy pobrać próbki - powiedziała w końcu cicho, ale na tyle stanowczo, że najbliżej stojące niej osoby nie powinny mieć problemów z usłyszeniem jej. - Nie wierzę, że to mówię, ale Uruquat może mieć dobry pomysł. Rozproszyć część tuby pod spodem, by pobrać nie tyle co ziemię, a korzenie. Z zachowaniem należytej ostrożności, oczywiście. Różdżki w pogotowiu, gdyby miała zaatakować, nauszniki na uszach, gdyby miała próbować nas zabić. To samo można powtórzyć od góry, ale to powinno być łatwiejsze. Jeżeli jest agresywna i faktycznie atakuje, powinna przez niewielką dziurę w tubie wysunąć swój kawałek, a my go wtedy utniemy, a resztę zabezpieczymy ponownie - zasugerowała, patrząc na Abbott. Ona nie widziała sensu w badaniu rośliny bez pocięcia jej. Nawet jeżeli ta mandragora miała być żywa i się ruszać. Odchrząknęła. - Ja... Cóż. Spotkałam się z pewnym gatunkiem rośliny, który dzięki krzyżówce z różnych nasion i pod wpływem eliksirów rósł szybciej niż standardowa roślina.
Powiedziała całkowicie niewinne, splatając dłonie za swoimi plecami. Nawet nie zerknęła w stronę Ambroise, który również to widział. Liczyła, że będzie trzymał język za zębami, skoro ich własny eksperyment był dopiero w pierwszej fazie. Jeżeli chodziło o ostrożność, to wcale nie była taka lekkomyślna. Jednak podobnie jak Mirabella, uważała że należało wwiercić się w dziwną mandragorę, by pobrać próbki. Jak inaczej mieli to zrobić? Ślęczeć tu przez miesiąc i patrzeć, jak roślina tkwi w tubie?
Nieco niepewnie spojrzała na Mirabellę. Nie uważała, że ta postradała zmysły, ale może miała w tym jakiś większy plan? Może swoją pewnością siebie maskowała fakt, że jednak nie wie wszystkiego? Dopiero teraz Roselyn rozluźniła się, jakby zamierzała się wycofać. Została jednak w miejscu. Milczała, analizując wszystkie za i przeciw.
- Jeżeli chcemy zbadać roślinę, musimy pobrać próbki - powiedziała w końcu cicho, ale na tyle stanowczo, że najbliżej stojące niej osoby nie powinny mieć problemów z usłyszeniem jej. - Nie wierzę, że to mówię, ale Uruquat może mieć dobry pomysł. Rozproszyć część tuby pod spodem, by pobrać nie tyle co ziemię, a korzenie. Z zachowaniem należytej ostrożności, oczywiście. Różdżki w pogotowiu, gdyby miała zaatakować, nauszniki na uszach, gdyby miała próbować nas zabić. To samo można powtórzyć od góry, ale to powinno być łatwiejsze. Jeżeli jest agresywna i faktycznie atakuje, powinna przez niewielką dziurę w tubie wysunąć swój kawałek, a my go wtedy utniemy, a resztę zabezpieczymy ponownie - zasugerowała, patrząc na Abbott. Ona nie widziała sensu w badaniu rośliny bez pocięcia jej. Nawet jeżeli ta mandragora miała być żywa i się ruszać. Odchrząknęła. - Ja... Cóż. Spotkałam się z pewnym gatunkiem rośliny, który dzięki krzyżówce z różnych nasion i pod wpływem eliksirów rósł szybciej niż standardowa roślina.
Powiedziała całkowicie niewinne, splatając dłonie za swoimi plecami. Nawet nie zerknęła w stronę Ambroise, który również to widział. Liczyła, że będzie trzymał język za zębami, skoro ich własny eksperyment był dopiero w pierwszej fazie. Jeżeli chodziło o ostrożność, to wcale nie była taka lekkomyślna. Jednak podobnie jak Mirabella, uważała że należało wwiercić się w dziwną mandragorę, by pobrać próbki. Jak inaczej mieli to zrobić? Ślęczeć tu przez miesiąc i patrzeć, jak roślina tkwi w tubie?