Szybkość pracy nad bronią w dużej mierze zależała od skali zmian i przede wszystkim materiału. Zmiana rękojeści od zera nie należała do najprostszych, lecz przygotowane wcześniej półprodukty przyspieszały proces. Najważniejsze jednak, że nie była to zmiana ostrza czy innych metalowych elementów. Te z uwagi na sam materiał były wyjątkowo oporne dla magii. Był to jeden z powodów, z jakich Calas uwielbiał swoją pracę. Kształtował surowce, których nie dało się “normalnie” formować, a to w wyjątkowym świecie magii było cenną umiejętnością z której Flitwick był dumny.
- Powiesz mi jeszcze czy jest lepiej po chrzcie bojowym. - Machnął ręką zbywając żartobliwie komentarz, choć w rzeczywistości wchłonął opinię z radością. Z broniami jak i innymi narzędziami było niestety tak, że do pierwszego poważnego użycia nie można było być pewnym czy leżą w ręce jak powinny. Co prawda niektóre mogły się jeszcze lepiej ułożyć, lecz jeśli na linii leży życie łowcy, to lepiej nie ryzykować.
- Będę z tobą szczery. Moje doświadczenie w robieniu broni z fragmentów magicznych istot jest ograniczone. Ale… - Podniósł palec. - lubię wyzwania. Zależy co mi przyniesiesz. - Zakończył z uśmiechem. Chociaż zaczął sobie wstępnie wyobrażać od prostszych rzeczy jak sztylet z jakiegoś przerośniętego kła do bardziej skomplikowanych. To bez konkretów nie mógł wiele zadecydować. Nie były to materiały tak kowalne jak stara dobra stal i trzeba było kształtować całą resztę narzędzia wokół już obecnego elementu, a nie robić przedmiot od zera.
- Przez co rozumiesz “próbki nowych broni”? - Powiedział niepewnym głosem. Właściwie to przydałby się ktoś testujący nowe wzory oręża w polu. Zazwyczaj sam to czynił gdzieś na tyłach warsztatu, ale ta nowa opcja była kusząca. Cóż, a jeśli się broń uszkodzi to trudno, najwyraźniej i tak nie spełniała standardów. - Takie “oblatywanie” nowego wzoru nie byłoby złym pomysłem. - Uśmiechnął się po przemyśleniu propozycji.
- Oczywiście, tym się głównie zajmuję. - Odpowiedział na pytanie o prywatne zamówienie broni. - Co takiego potrzebujesz? - Zapytał konkretnie z błyskiem rzemieślnika w oku.
- Mamy układ. - Potwierdził Calas i podał jej również lewą rękę. Chociaż był praworęczny, to klient miał zawszę rację, czyż nie?