21.10.2024, 14:10 ✶
- Czy ja wiem? - uśmiechnął się lekko, na wspomnianą przez nią wizję. - Gdyby faktycznie tak było, to pewnie już dawno by się o coś podobnego pokusiła. Wiedziałaś, że próbowała Oriona zepchnąć z wieży astronomicznej? - parsknął, bo nawet jeśli by to jego brat to cholera, bawiło za każdym razem tak samo. - Więc gdybyś faktycznie wzbudzała w niej aż takie emocje, nie przybiegłaby do ciebie w podskokach ze swoimi obawami.
- Chodziło mi o to, że Chester nie ma... tego czegoś. Nawet nie wygląda, jakby się specjalnie nadawał na kukiełkę do posadzenia na stołku i pociągania za jej sznurki - wzruszył ramionami. Rookwood był... specyficzny, ale Atreus zawsze uważał że osobom na stołkach kierowniczych potrzeba chociaż odrobiny polotu. Chester natomiast wydawał się odrobinę problematyczny; sprawiał wrażenie ambitnego i zdolnego do buntu, jeśli dać mu odrobinę za dużo władzy i może dlatego tak ciężko było mu przełknąć, ze ktoś faktycznie chciałby zrobić z niego szefa biura.
Zmrużył oczy tylko odrobinę, kiedy wspomniała o wieku Jenkins, ale na całe szczęście nie spróbowała pociągnąć tego żartu w wiadomą stronę, bo inaczej skończyłaby w tym jeziorze zanim jeszcze zdążyłaby dokończyć zdanie.
- Oh, bawiła się świetnie. Chodziło mi o... hm... stałe kolory? - rzucił, nagle uświadamiając sobie, że Brenna pewnie nie wie jak właściwie zachowywały się aury. A przynajmniej nigdy tego sama nie widziała. - Wydaje się faktycznie lubować w tego typu imprezach. Gdzie może wyglądać ładnie, robić za królową i wspierać sztukę. W sumie zapytałem ją z ciekawości, że gdyby mogła sama wybrać to jako jaka postać by się najchętniej zaprezentowała to mi powiedziała że Morgana albo Szecherezada - prychnął pod nosem, bo zaraz za tym wspomniał o tym egzotycznym tańcu. - Odnoszę wrażenie, że nawet jeśli chciała być Ministrą, to ciąży jej fakt, że jest tylko nią.
- Oh, bez drinków zamieniających w kapibary bawię się wręcz fe-no-me-nal-nie. Dobra muzyka, całkiem niezłe towarzystwo - spojrzał na nią z ukosa, z zaczepnym uśmiechem przyczepionym do twarzy - Zamek w tle, aż się trochę nostalgicznie robi. A ty? Nie nudzisz się?
- Chodziło mi o to, że Chester nie ma... tego czegoś. Nawet nie wygląda, jakby się specjalnie nadawał na kukiełkę do posadzenia na stołku i pociągania za jej sznurki - wzruszył ramionami. Rookwood był... specyficzny, ale Atreus zawsze uważał że osobom na stołkach kierowniczych potrzeba chociaż odrobiny polotu. Chester natomiast wydawał się odrobinę problematyczny; sprawiał wrażenie ambitnego i zdolnego do buntu, jeśli dać mu odrobinę za dużo władzy i może dlatego tak ciężko było mu przełknąć, ze ktoś faktycznie chciałby zrobić z niego szefa biura.
Zmrużył oczy tylko odrobinę, kiedy wspomniała o wieku Jenkins, ale na całe szczęście nie spróbowała pociągnąć tego żartu w wiadomą stronę, bo inaczej skończyłaby w tym jeziorze zanim jeszcze zdążyłaby dokończyć zdanie.
- Oh, bawiła się świetnie. Chodziło mi o... hm... stałe kolory? - rzucił, nagle uświadamiając sobie, że Brenna pewnie nie wie jak właściwie zachowywały się aury. A przynajmniej nigdy tego sama nie widziała. - Wydaje się faktycznie lubować w tego typu imprezach. Gdzie może wyglądać ładnie, robić za królową i wspierać sztukę. W sumie zapytałem ją z ciekawości, że gdyby mogła sama wybrać to jako jaka postać by się najchętniej zaprezentowała to mi powiedziała że Morgana albo Szecherezada - prychnął pod nosem, bo zaraz za tym wspomniał o tym egzotycznym tańcu. - Odnoszę wrażenie, że nawet jeśli chciała być Ministrą, to ciąży jej fakt, że jest tylko nią.
- Oh, bez drinków zamieniających w kapibary bawię się wręcz fe-no-me-nal-nie. Dobra muzyka, całkiem niezłe towarzystwo - spojrzał na nią z ukosa, z zaczepnym uśmiechem przyczepionym do twarzy - Zamek w tle, aż się trochę nostalgicznie robi. A ty? Nie nudzisz się?