21.10.2024, 17:05 ✶
Atreus nigdy w życiu nie powiedziałby na głos, że Geraldine coś przydatnego umiała, ale prawda była taka że podzielał jej ogląd na sytuację. Mogło być gorzej. A lepiej robić ogon z kimś, kto posiadał jakiekolwiek doświadczenie w śledzeniu, nawet jeśli nie ludzi to zwierzyny.
- Może mu smutno, że nikt go nie lubi i chciał odrobiny współczucia? - zasugerował, ale ze złośliwym uśmiechem przyczepionym do twarzy. Cokolwiek bowiem nie kierowało mężczyznom, Bulstrode już zdążył to skategoryzować jako odrobine żałosne. O ile nie miało się potem okazać, że było niebezpieczne. Typ jednak chyba niezbyt wyglądał na świra z kategorii tych, co za zaginionego nieistniejącego kotka miał kogoś zamordować więc no nie było się czym aż tak przejmować.
Powiódł za mężczyzną spojrzeniem, przez dłuższy moment tylko go obserwując i paląc spokojnie papierosa. Na słowa Geraldine zwyczajnie kiwnął głową, bo niestety, zgadzał się z tym co mówiła. Sam facet wydawał się tak pochłonięty przez własne myśli, ze nie zwracał większej uwagi na to co działo się dookoła niego, więc tym lepiej dla nich. W końcu też sami ruszyli w ślad za gościem, spokojnym, zrównoważonym krokiem, żeby w razie czego nie zwrócić na siebie jego uwagi.
Ale im dalej szli za Wkurwionym, tym większe Atreus miał podejrzenia. Nie był jeszcze pewien w stosunku do czego dokładnie, ale gość szedł tam, gdzie nie powinien i zachowywał się chyba odrobinę podejrzanie. Auror wątpił, by ktokolwiek nie pamiętał, że do Kniei nikt nie powinien się zbliżać, albo będąc szeregowym mieszkańcem Doliny dostał dyspensę by się do lasu zapuścić, dlatego spojrzał na Yaxley z pewną konsternacją wymalowaną na twarzy.
- Nie - rzucił powoli, zaciągając się zaraz papierosem, kiedy jego spojrzenie znowu uciekło do przodu, szukając pleców mężczyzny. - Departament Tajemnic wciąż jest na Polanie Ognisk, ale oprócz tego zakaz tak jak był, tak jest. Nikt nie powinien wchodzić do Kniei i z tego co pamiętam są tam ustawione czujki, żeby ktoś się niepotrzebnie nie zgubił, ale... no mogą kogoś nie zauważyć.
- Może mu smutno, że nikt go nie lubi i chciał odrobiny współczucia? - zasugerował, ale ze złośliwym uśmiechem przyczepionym do twarzy. Cokolwiek bowiem nie kierowało mężczyznom, Bulstrode już zdążył to skategoryzować jako odrobine żałosne. O ile nie miało się potem okazać, że było niebezpieczne. Typ jednak chyba niezbyt wyglądał na świra z kategorii tych, co za zaginionego nieistniejącego kotka miał kogoś zamordować więc no nie było się czym aż tak przejmować.
Powiódł za mężczyzną spojrzeniem, przez dłuższy moment tylko go obserwując i paląc spokojnie papierosa. Na słowa Geraldine zwyczajnie kiwnął głową, bo niestety, zgadzał się z tym co mówiła. Sam facet wydawał się tak pochłonięty przez własne myśli, ze nie zwracał większej uwagi na to co działo się dookoła niego, więc tym lepiej dla nich. W końcu też sami ruszyli w ślad za gościem, spokojnym, zrównoważonym krokiem, żeby w razie czego nie zwrócić na siebie jego uwagi.
Ale im dalej szli za Wkurwionym, tym większe Atreus miał podejrzenia. Nie był jeszcze pewien w stosunku do czego dokładnie, ale gość szedł tam, gdzie nie powinien i zachowywał się chyba odrobinę podejrzanie. Auror wątpił, by ktokolwiek nie pamiętał, że do Kniei nikt nie powinien się zbliżać, albo będąc szeregowym mieszkańcem Doliny dostał dyspensę by się do lasu zapuścić, dlatego spojrzał na Yaxley z pewną konsternacją wymalowaną na twarzy.
- Nie - rzucił powoli, zaciągając się zaraz papierosem, kiedy jego spojrzenie znowu uciekło do przodu, szukając pleców mężczyzny. - Departament Tajemnic wciąż jest na Polanie Ognisk, ale oprócz tego zakaz tak jak był, tak jest. Nikt nie powinien wchodzić do Kniei i z tego co pamiętam są tam ustawione czujki, żeby ktoś się niepotrzebnie nie zgubił, ale... no mogą kogoś nie zauważyć.