20.01.2023, 04:29 ✶
Zobaczył zmianę w zachowaniu i mimice kuzynki. Kiedy oględziny miały dotyczyć trójki mugoli wydawała się spokojna, wciąż przejęta sprawą, ale bardziej samą w sobie, generalnie. Teraz w jej oczach dostrzegł coś, co było pochodną strachu, być może zmartwienia. Nie był dobry w odczytywaniu cudzych emocji oraz ogólnej atmosfery, ale tak mocne zmiany był w stanie stwierdzić, może nie przypisywał im odpowiednich odczuć, głównie dlatego nie polegał na swojej ekspertyzie akurat w tym temacie, dawał myślom płynąć, ale nie wywlekał ich w dyskusji. Poza tym, rodziny czystokrwiste były ze sobą bardzo blisko spowinowacone, nie zdziwiłby się jakby miała bliskiego krewnego albo przyjaciela właśnie od Rosierów - miraży w społeczeństwie czarodziejów z rodów też nie śledził, więc nie mógł wiedzieć o połączeniach kobiety akurat z tą rodziną, jedynie przypuszczać ewentualnie odgruzowywać umysł z wieści, które wpuścił jednym uchem i drugim wypuścił na jednym z rodzinnych obiadków.
- Ktoś musiał rzucać zaklęcia, a raczej mugole to nie byli, wiesz może czy ktoś od Rosierów jest bardziej pro lub anty mugolski? - zadawał pytania, snując jedną z teorii, dlaczego ciało znalazło się w tym samym miejscu, co tragedia, która spotkała tę niemagiczną rodzinę. Zaraz jednak położył sygnet na jednym ze stolików, przedmiot był w torebce, więc William nie obawiał się, że się czymś zabrudzi.
- Około 30 lat, przeciętny wzrost, będzie około 180 centymetrów, włosy w kolorze ciemnego blondu, jasnoniebieskie oczy. Z wstępnych oględzin mogę powiedzieć, że na nic raczej chorował, musiałbym przeprowadzić trochę bardziej wyczerpującą sekcję, aby wszystko wykluczyć, jeżeli by to w czymś pomogło, ale nie jestem pewien czy jest to potrzebne. Znamy względny czas śmierci, sposób na pewno, a jutro bardzo łatwo się dowiemy, który z członków rodziny zaginął - nie filtrował swoich wypowiedzi, bo też nie miał tego w zwyczaju, przynajmniej jeżeli nie rozmawiał z rodziną zamordowanego. Ściągnął rękawiczki, utylizując te zaraz zaklęciem i wsunął dłonie do kieszeni spoglądając na Victorię, która jakby zamarła. Wydawało mu się, że nad czymś intensywnie myśli, ale nie był wcale taki pewien. Zamrugał pare razy, zdezorientowany.
- Victoria? Wszystko w porządku? - zapytał trochę bardziej przejętym tonem niż wcześniej wygłaszał fakty o ciele, którego znaki szczególe wyjawił aurorce w treningu. Już zaczął się zastanawiać, czy aby nie powinien jej łapać, jakby miała stracić przytomność z przemęczenia, czy nadmiaru wrażeń. Różnie na ludzi działały takie wieści, obecność w kostnicy, a już na pewno smród czarnej magii i widok zmasakrowanych ciał, zwłaszcza po całym dniu pracy.
- Ktoś musiał rzucać zaklęcia, a raczej mugole to nie byli, wiesz może czy ktoś od Rosierów jest bardziej pro lub anty mugolski? - zadawał pytania, snując jedną z teorii, dlaczego ciało znalazło się w tym samym miejscu, co tragedia, która spotkała tę niemagiczną rodzinę. Zaraz jednak położył sygnet na jednym ze stolików, przedmiot był w torebce, więc William nie obawiał się, że się czymś zabrudzi.
- Około 30 lat, przeciętny wzrost, będzie około 180 centymetrów, włosy w kolorze ciemnego blondu, jasnoniebieskie oczy. Z wstępnych oględzin mogę powiedzieć, że na nic raczej chorował, musiałbym przeprowadzić trochę bardziej wyczerpującą sekcję, aby wszystko wykluczyć, jeżeli by to w czymś pomogło, ale nie jestem pewien czy jest to potrzebne. Znamy względny czas śmierci, sposób na pewno, a jutro bardzo łatwo się dowiemy, który z członków rodziny zaginął - nie filtrował swoich wypowiedzi, bo też nie miał tego w zwyczaju, przynajmniej jeżeli nie rozmawiał z rodziną zamordowanego. Ściągnął rękawiczki, utylizując te zaraz zaklęciem i wsunął dłonie do kieszeni spoglądając na Victorię, która jakby zamarła. Wydawało mu się, że nad czymś intensywnie myśli, ale nie był wcale taki pewien. Zamrugał pare razy, zdezorientowany.
- Victoria? Wszystko w porządku? - zapytał trochę bardziej przejętym tonem niż wcześniej wygłaszał fakty o ciele, którego znaki szczególe wyjawił aurorce w treningu. Już zaczął się zastanawiać, czy aby nie powinien jej łapać, jakby miała stracić przytomność z przemęczenia, czy nadmiaru wrażeń. Różnie na ludzi działały takie wieści, obecność w kostnicy, a już na pewno smród czarnej magii i widok zmasakrowanych ciał, zwłaszcza po całym dniu pracy.
Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
If I would feel better just lightly sedated