Na jej ustach pojawił się grymas. Niemalże się zakrztusiła własną śliną kiedy usłyszała słowa ciotki. Naprawdę sugerowała, że pytania o bezpieczeństwo sugerują, że ktoś ma niedostateczny poziom wiedzy? To była strasznie słaba zagrywka. Powinna ich ostrzec, aby przygotowali się do tego zadania konkretnie i wspomnieć o tym, że towarzystwa nie stać na odpowiednie środki. Nie odzywała się więcej ani słowem, bo to nie miało żadnego sensu. Najwyraźniej nikt nie zamierzał traktować jej uwag poważnie.
Przeniosła wzrok na Selwyna i pokiwała twierdząco głową, kiedy się wypowiadał. Jasne, kiedyś ludzie podchodzili zdecydowanie bardziej kontrowersyjnie do kwestii bezpieczeństwa, bo właściwie nie mieli o nim pojęcia, to nie był żaden argument, zdecydowanie dużo bardziej podobało się jej podejście Jonathana.
Parsknęła cicho, gdy Cameron się odezwał. Uwielbiała te młodsze pokolenia, które nie do końca potrafiły się zachować, młodzieńcza nieporadność strasznie się jej podobała.
Norka przesunęła się w stronę Lupina, nie wiedzieć czemu nadal uważała, że jest za niego poniekąd odpowiedzialna. Przeżyli razem sporo, zabiła przy nim ghoula, takie doświadczenia łączyły. Chciała mieć pewność, że i tym razem nic mu się nie stanie.
Słuchała uważnie tego, co do powiedzenia miał Ambroise, ufała jego osądowi, dlatego też przyglądała mu się uważnie i analizowała wszystko co mówił. Skupili się na ziemi, to był całkiem niezły pomysł na rozpoczęcie badań. - Czym ją podlewano? - Zapytała jeszcze zupełnie niewinnie, bo przecież rośliny czerpały swoją energię nie tylko z ziemi. Ważne było, jakie składniki odżywcze dostawała z zewnątrz, była ciekawa, czy to była zwykła woda, czy może woda księżycowa, a może jeszcze coś innego?
- I zgadzam się, że powinniśmy zacząć badania od sprawdzenia warunków w jakich żyje. - Dodała jeszcze od siebie.