Tak, to był zdecydowanie plus tej całej sytuacji. Wbrew pozorom mieli spore doświadczenie, trochę się może różniło, ale razem na pewno mogli wiele zdziałać w tej sytuacji. Tego nie dało się negować.
- Na to bym nie wpadła. - Zamrugała nawet dwa razy dosyć szybko, żeby przetworzyć to, co mówił Atreus. Właściwie jego punkt widzenia zaczął nabierać sensu. Niektórzy ludzie mogli czuć się bardzo samotni, tylko, czy aż tak, żeby udawać, że zgubili wyimaginowanego kota? Wydawało jej się to bardzo dziwne. - Pojebana akcja. - Mruknęła jeszcze do siebie. Jeśli faktycznie kierowało nim poczucie samotności i chęć wzbudzenia współczucia, to byłaby bardzo mocno zdziwiona. Zdecydowanie nie było to to, o czym by pomyślała jako pierwszym.
Wkurwiony doprowadził ich do wejścia do lasu. Wzbudziło to jej podejrzenia, zresztą Atreus również wydawał się być tym zainteresowany. To, gdzie się znajdowali dawało im potwierdzenie na to, że on coś knuje. Słowa Bulstrode'a tylko ją w tym upewniły.
Czyli było tak, jak jej się wydawało. Nie powinien pakować się do Kniei. Nie wyglądał na kogoś, kto miałby zgodę ministerstwa na wchodzenie do lasu. Nie miała pojęcia po co właściwie tam idzie. To wszystko nie trzymało się kupy i coś jej w tym nie pasowało.
- On zdecydowanie coś kombinuje. - Rzuciła jeszcze, chociaż wiedziała, że Atreus na pewno się tego sam domyślił. - Poszłabym tam za nim. - Wiedziała, że nie powinna tego robić, ale była ciekawa. Gdyby pojawili się tutaj pracownicy ministerstwa to na pewno znalazłaby na to jakąś wymówkę. Zresztą była tu z aurorem, nie wrzuciliby jej chyba za takie przewinienie do Azkabanu.
- Myślę, że nie ma sensu czekać, możemy sprawdzić, czego tam szuka. - Gdyby Bulstrode postanowił powiadomić o tym swoich kolegów z pracy mogliby go stracić z oczu. W tym wypadku nie mogli sobie pozwolić na wahanie i stratę czasu.
!Idziecie?