Yaxleyówna znalazła się tego dnia w Dolinie Godryka zupełnie przypadkiem. Nie była w Kniei, którą kiedyś odwiedzała dosyć często. Starała się trzymać od niej z daleka od czasu, kiedy nałożono ten zakaz na wchodzenie do lasu, bo wolała unikać zainteresowania ministerstwa jej osobą. Zresztą na Wyspach było wiele lasów, w których mogła polować. Wracała w sumie od starego znajomego u którego miała zamiar zakupić kilka drobnych przedmiotów, które mogły jej się przydać podczas polowania.
Nie udała się wprost do domu, bo miała zamiar jeszcze zahaczyć o jedną z karczm i napić się zimnego piwa - pogoda do tego zachęcała. Dolina miała swój klimat i lubiła czasem spędzić tu chwilę. To zawsze kończyło się dobrze i można było spotkać znajome twarze.
Zaczęło się ściemniać, lubiła wieczory, były to jej ulubione pory dnia. Uśmiechnęła się więc od ucha do ucha, kiedy spoglądała na niebo. Był to naprawdę całkiem przyjemny dzień.
Na chwilę mogła oderwać sie od tego, co ją męczyło, a ostatnio było tego dosyć sporo. Jej wyimaginowany brat bliźniak zamierzał ją zjeść, a przynajmniej tak sugerowali jej najbliżsi, to było trochę pojebane. Zamierzała więc wypić to zimne piwko i zachowywać się dzisiaj, jakby nic się takiego nie działo. Dzień, jak co dzień.
Szła sobie przed siebie zamyślona, kiedy usłyszała wzburzenie gdzieś w tłumie przed sobą. Probowała zrozumieć, co właściwie się tam działo.
Wtedy to zobaczyła. Wilkołak. Przeniosła jeszcze wzrok w stronę nieba, aby spojrzeć na księżyć, zdecydowanie nie było dzisiaj pełni. - Kurwa mać. - Mruknęła pod nosem. Nie miała przy sobie żadnej broni, poza jednym sztyletem schowanym w cholewie buta i drugim przy pasku. Nie była gotowa na ewentualne unicestwienie bestii, nie zamierzała jednak obojętnie przejść obok tego, co zobaczyła. Była łowcą potworów, jej obowiązkiem było zainteresowanie się sprawą.
Wilkołak ruszył w stronę lasu. Yaxleyówna miała świadomość, że nie powinna się tam zbliżać. Ministerstwo nałożyło zakaz na zbliżanie się do Kniei. Czy kiedykolwiek przejmowała się jakimikolwiek zakazami? No nie. Nie była jedną z tych osób.
Miała świadomość, co może tam spotkać. Poczuła już raz obecność widm, wiedziała jak one działają, pamiętała to uczucie, które ją ogarnęło, kiedy znajdowały się w pobliżu. Chłód, mrok, to nie było nic przyjemnego. Pamiętała chłopca, którego szukała w lesie. Tego, któremu zostało odebrane dzieciństwo, którego dusza utknęła w ciele starca. One zabrały mu jego młodość. - Szlag. - Mruknęła pod nosem, ale nie zamierzała odpuścić. Nie bała się tego, co może spotkać w lesie, zresztą i tak sugerowali jej, że niedługo umrze. Nie miała nic do stracenia.
Postanowiła jednak wykazać się chociaż odrobiną sprytu, schowała się za najbliższym budynkiem i bardzo szybko dokonała czegoś, co mogłoby pozwolić uniknąć jej ewentualnych konsekwencji, które mogłyby ją spotkać za to, że weszła do Kniei.
Bardzo szybko zamiast na nogach stała na drobnych łapkach, które były zakończone ostrymi pazurkami. Zaczęła biec, w stronę lasu, chciała dogonić bestię, która chwilę wcześniej niepokoiła mieszkańców. Wbiegła za czerwoną taśmę, już nie było odwrotu.