22.10.2024, 16:22 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.10.2024, 16:25 przez Thomas Figg.)
- Przecież nie mógłbym się uczyć od ciebie, jak cię pokonać - zaśmiał się ale zaraz musiał rozmasowywać sobie żebra. Nie był dobry w ukrywaniu ręczy przed Brenną i Norą, działały na niego niemal jak veritaserum, choć czasami musiały zadać odpowiednie pytanie, żeby sam z siebie coś powiedział.
- Linia jest o wiele niżej, oszczędzenie cierpienia, a nie ratowania życia. - odpowiedział spokojnie. - Mówi się, że chwytając za miecz musisz być gotów od niego umrzeć. No to niech lepiej będą, że może spotkać ich ogień w odpowiedzi. Bo wybór pomiędzy wiezieniem a uratowaniem bliskich nie jest nawet wyborem - to była prawda, nie zastanawiałbym się ani sekundy. Co prawda wiedział, że gdyby zaczął rzucać czarną magią na Pokątnej czy w innym publicznym miejscu to napytałby sobie biedy i nie pomógł innym. Miał jakiś tam rozum, stosowanie nekromancji było ostatecznością nadal. Ale dość było już rozmów.
Stał czekając na ruch Brenny i cóż, chyba za bardzo się napalił pod wpływem nowej różdżki, bo zmiotła go pierwszym zaklęciem. Nie mogą się ruszyć popatrzył to na siebie to na Brennę i roześmiał się.
- Chyba powinienem się powstrzymać od tego proszenia, żebyś się nie hamowała - stwierdził rozbawiony tym jak szybko i gładko udało jej się go unieszkodliwić. Więc kiedy go uwolniła i zaproponowała inna formę ćwiczeń pokiwał głową.
- Chyba ma to więcej sensu niż próbowanie walki całkowicie nową różdżką. - zgodził się i kiedy już go uwolniła rozmasował sobie przedramiona. - Dzięki - skomentował uwolnienie go z pnączy, które rozbiły jego tarczę jakby byłą z papieru.Nie podejrzewał, że dostrojenie się do nowej różdżki będzie takie trudne.
Skupił się i rzucił zaklęcie mające unieść pobliski duży głaz na kilka stóp w górę. Żeby rozpraszać, musieli mieć co, dlatego też musiał przygotować "scenę" na ich wspólne pokazy.
Zmarszczył brwi ze zdziwieniem, kiedy głaz drgnął i to w sumie tyle, nie uniósł się nawet na centymetr do góry. Czyżby to dlatego, że to nie było nic odkrywczego i próbował rzucać dobrze znane sobie zaklęcia? Westchnął musiał jakoś dostroić się do różdżki. Spróbował więc jeszcze raz.
Sapnął z zadowolenia, kiedy wreszcie się udało i głaz zwisł w powietrzu.
- Dobra, pokaż mi najsilniejszy czar jaki znasz, muszę wiedzieć czy nie pokazałbym ci tego co już umiesz - zwrócił się do bronny i przyjrzał się swojej różdżce. Coś czuł, że to będzie długa droga nim zostaną tak dobrymi partnerami jak jego poprzednia.
- Linia jest o wiele niżej, oszczędzenie cierpienia, a nie ratowania życia. - odpowiedział spokojnie. - Mówi się, że chwytając za miecz musisz być gotów od niego umrzeć. No to niech lepiej będą, że może spotkać ich ogień w odpowiedzi. Bo wybór pomiędzy wiezieniem a uratowaniem bliskich nie jest nawet wyborem - to była prawda, nie zastanawiałbym się ani sekundy. Co prawda wiedział, że gdyby zaczął rzucać czarną magią na Pokątnej czy w innym publicznym miejscu to napytałby sobie biedy i nie pomógł innym. Miał jakiś tam rozum, stosowanie nekromancji było ostatecznością nadal. Ale dość było już rozmów.
Stał czekając na ruch Brenny i cóż, chyba za bardzo się napalił pod wpływem nowej różdżki, bo zmiotła go pierwszym zaklęciem. Nie mogą się ruszyć popatrzył to na siebie to na Brennę i roześmiał się.
- Chyba powinienem się powstrzymać od tego proszenia, żebyś się nie hamowała - stwierdził rozbawiony tym jak szybko i gładko udało jej się go unieszkodliwić. Więc kiedy go uwolniła i zaproponowała inna formę ćwiczeń pokiwał głową.
- Chyba ma to więcej sensu niż próbowanie walki całkowicie nową różdżką. - zgodził się i kiedy już go uwolniła rozmasował sobie przedramiona. - Dzięki - skomentował uwolnienie go z pnączy, które rozbiły jego tarczę jakby byłą z papieru.Nie podejrzewał, że dostrojenie się do nowej różdżki będzie takie trudne.
Skupił się i rzucił zaklęcie mające unieść pobliski duży głaz na kilka stóp w górę. Żeby rozpraszać, musieli mieć co, dlatego też musiał przygotować "scenę" na ich wspólne pokazy.
Rzut Z 1d100 - 24
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 28
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Zmarszczył brwi ze zdziwieniem, kiedy głaz drgnął i to w sumie tyle, nie uniósł się nawet na centymetr do góry. Czyżby to dlatego, że to nie było nic odkrywczego i próbował rzucać dobrze znane sobie zaklęcia? Westchnął musiał jakoś dostroić się do różdżki. Spróbował więc jeszcze raz.
Rzut Z 1d100 - 81
Sukces!
Sukces!
Sapnął z zadowolenia, kiedy wreszcie się udało i głaz zwisł w powietrzu.
- Dobra, pokaż mi najsilniejszy czar jaki znasz, muszę wiedzieć czy nie pokazałbym ci tego co już umiesz - zwrócił się do bronny i przyjrzał się swojej różdżce. Coś czuł, że to będzie długa droga nim zostaną tak dobrymi partnerami jak jego poprzednia.