Nora wbrew pozorom, jakie mogłyby wynikać z tego, że jest postrzegana przez innych głównie jako matka, która nie robi nic innego, tylko siedzi w domu z dzieckiem miała kontakt z różnymi ludźmi. Wielu z nich poznała podczas swojej pracy w babcinej knajpie. Ludzie chętnie z nią rozmawiali, wdawali się w dyskusje. Potrafiła wzbudzić zaufanie, co zresztą nikogo nie powinno nikogo dziwić. Od zawsze wyciągała rękę do wszystkich potrzebujących. Sama pochodziła z rodziny półkrwi, czuła więc, że trzeba się zaangażować, aby mogli po prostu żyć. W końcu fanatycy skutecznie utrudniali im funkcjonowanie w świecie, tacy jak ona zaczęli oglądać się za siebie, nie mogli czuć się bezpieczni. Dlatego też rozmawiała z Patrickiem, wiedziała, że jest on aurorem, musiał jej zaufać, skoro stwierdził, że może im pomagać, że może się zaangażować. Bardzo jej to odpowiadało, bo nie miała w zwyczaju biernie stać z boku i wiedziała, że Erik też nie będzie chciał, dlatego też zaczęła z nim tę rozmowę.
- Z tego, co wiem, jest to potajemne. Wiesz, pewnie jakby było jawne, to mogłoby być jeszcze bardziej niebezpieczne. - Przynajmniej tak się jej wydawało. -Wydaje mi się, że to coś więcej Erik. Nie jestem jakoś szczególnie wtajemniczona, bo sam wiesz, że nie nadaję się do czynnej walki. Wiem jednak, do kogo możesz się zgłosić, jeśli chciałbyś pomóc.- Pewnie napisze jeszcze wcześniej list do Patricka, aby go uprzedzić, nie powinien mieć jej tego za złe. Longbottom był odpowiednią osobą, na pewno jego wsparcie będzie mile widziane.
- Patrick Steward, zapewne go kojarzysz, to auror. Przychodzi tutaj czasem coś zjeść. Jakoś tak wyszło, że się trochę dzięki temu poznaliśmy. Wdałam się z nim ostatnio w dłuższą rozmowę na temat tego, co się aktualnie dzieje wokół nas. Uspokoił mnie i powiedział, że zbiera się grupa osób, które będą próbowały to przerwać, żeby ci fanatycy nie robili, co im się żywnie podoba. Wiadomo, że oficjalnie ministerstwo nie może działać, przecież tam też są osoby, które wspierają Voldemorta.- Próbowała opowiedzieć Erikowi wszystko, co jej się przypomniało.
- Zgłoś się może do niego, powiedz, że ja z Tobą rozmawiałam i Cię nakierowałam. Myślę, że osoba z Twoim doświadczeniem może się im przydać.- Norka wiedziała, że i Erik i Brenna i ich kuzynki byli osobami, na które można liczyć, że reagowali na krzywdę niewinnych. Nie można było znaleźć lepszychj kandydatów do działania przeciwko poplecznikom Czarnego Pana.
Figg była świadoma, że nie miałą zbyt wielu informacji, wierzyła jednak, że to, co powiedziała wystarczy, aby Erik zainteresował się sprawą, czuła, że musi być ich jak najwięcej, w końcu tych złych też było wielu. Musieli zbierać siły, aby razem stawić czoła złu.
Ciastka, które piekła były gotowe. Wyciągnęła je więc i położyła tacę na blacie. Do jutra powinny wystygnąć. Ogarnęła jeszcze na szybko kuchnię, a później zamknęła lokal w towarzystwie Erika. Longbottom odprowadził ją jeszcze do domu babki, żeby mieć pewność, że nic się jej po drodze nie stanie, taki przyjaciel to skarb.