22.10.2024, 21:43 ✶
Kiedy doszli do końca korytarza, Flynn zatrzymał się i rozejrzał wokół.
- W tych miejscach najłatwiej zabija się ludzi - poinformował bardzo spokojnie jak na wagę przekazywanej informacji. - Tutaj, tutaj i - wskazywał przejścia, które widział - tutaj. Szczególnie większe osoby. Po pewnym czasie trzeba się czołgać, a nie wiesz, co jest dalej. Kiedy schodzisz głową w dół, zaczynasz puchnąć i korytarz, którym się tam przecisnęłaś, staje się zbyt ciasny. Takich ludzi się nie dobija, tylko zostawia ich na śmierć w katuszach, a później zalewa cementem. Śmiesznie, zupełnie jak na ścieżkach. Nawet to gówno rosnące na ścianach mi je przypomina, ale... - ale ja nie projektowałem tego miejsca. Urwał, uśmiechnął się, obrócił do nich i...
- Gdzie jest Thomas?
Opowieść o Ścieżkach, o bezkresnych korytarzach ciągnących się pod Nokturnem, w których tacy jak on czuli się jak ryba w wodzie, albo raczej - szczur na ścieżkach, nie miała swojego zakończenia. Mężczyzna wybity z rytmu od razu zaczął mamrotać, jąkać się...
- Zawsze... się wpuszcza w te korytarze szczu- uh. Nie, nie idę nigdzie, on nie wraca.
Nie miał zamiaru badać tychże korytarzy ani towarzyszyć Geraldine w jej dziwacznej misji tak długo, jak Thomas Figg nie był bezpieczny. Nie potrafiłby wrócić do Nory i powiedzieć jej, że był jedną z ostatnich osób widzących jej brata, tylko zgubili go idąc gęsiego.
- Idę go szukać - burknął wyraźnie rozdrażniony. Każde wypowiadane przez niego słowo było coraz mniej wyraźne i cichsze. - M-mam linę, możemy się nią obwiązać... jeżeli iiiidziecie ze mną, a-ale... - no jak woleli zostawić tego gościa na pastwę losu...
Jeżeli nikt go nie zatrzymuje - porzuca grupę i idzie szukać klątwołamacza, całkowicie świadom tego, że najprawdopodobniej utknie w bezkresnym labiryncie. Przed odejściem sugeruje zaznaczać na ścianach gdzie już byli. Jeżeli idą z nim - faktycznie sugeruje przynajmniej trzymanie wspólnie sznura, żeby sytuacja się nie powtórzyła.
Aktywność fizyczna IV ( ◉◉◉◉○) - w szczególności, jeżeli zostawiają mnie samego - chcę znaleźć Thomasa szybko, czyli zawrócić szybciej niż tu dotarł, zanim typ się oddali albo nie wiem, zje go grzyb ze ściany
Wiedza o świecie IV ( ◉◉◉◉○) - szukam w głowie możliwości skonstruowania miejsca, w którym ktoś może nagle zniknąć idąc w konkretnym szyku - czy po bokach mogłyby istnieć bliźniacze korytarze, do których coś przenosi idącego do przodu i gubi go niczym w labiryncie - Edge niekoniecznie dopuszcza do siebie myśl, że Geraldine i Ambroise tak po prostu daliby Thomasowi odejść do tyłu i wyobraża sobie zapadnię jak w Scooby Doo
- W tych miejscach najłatwiej zabija się ludzi - poinformował bardzo spokojnie jak na wagę przekazywanej informacji. - Tutaj, tutaj i - wskazywał przejścia, które widział - tutaj. Szczególnie większe osoby. Po pewnym czasie trzeba się czołgać, a nie wiesz, co jest dalej. Kiedy schodzisz głową w dół, zaczynasz puchnąć i korytarz, którym się tam przecisnęłaś, staje się zbyt ciasny. Takich ludzi się nie dobija, tylko zostawia ich na śmierć w katuszach, a później zalewa cementem. Śmiesznie, zupełnie jak na ścieżkach. Nawet to gówno rosnące na ścianach mi je przypomina, ale... - ale ja nie projektowałem tego miejsca. Urwał, uśmiechnął się, obrócił do nich i...
- Gdzie jest Thomas?
Opowieść o Ścieżkach, o bezkresnych korytarzach ciągnących się pod Nokturnem, w których tacy jak on czuli się jak ryba w wodzie, albo raczej - szczur na ścieżkach, nie miała swojego zakończenia. Mężczyzna wybity z rytmu od razu zaczął mamrotać, jąkać się...
- Zawsze... się wpuszcza w te korytarze szczu- uh. Nie, nie idę nigdzie, on nie wraca.
Nie miał zamiaru badać tychże korytarzy ani towarzyszyć Geraldine w jej dziwacznej misji tak długo, jak Thomas Figg nie był bezpieczny. Nie potrafiłby wrócić do Nory i powiedzieć jej, że był jedną z ostatnich osób widzących jej brata, tylko zgubili go idąc gęsiego.
- Idę go szukać - burknął wyraźnie rozdrażniony. Każde wypowiadane przez niego słowo było coraz mniej wyraźne i cichsze. - M-mam linę, możemy się nią obwiązać... jeżeli iiiidziecie ze mną, a-ale... - no jak woleli zostawić tego gościa na pastwę losu...
Jeżeli nikt go nie zatrzymuje - porzuca grupę i idzie szukać klątwołamacza, całkowicie świadom tego, że najprawdopodobniej utknie w bezkresnym labiryncie. Przed odejściem sugeruje zaznaczać na ścianach gdzie już byli. Jeżeli idą z nim - faktycznie sugeruje przynajmniej trzymanie wspólnie sznura, żeby sytuacja się nie powtórzyła.
Aktywność fizyczna IV ( ◉◉◉◉○) - w szczególności, jeżeli zostawiają mnie samego - chcę znaleźć Thomasa szybko, czyli zawrócić szybciej niż tu dotarł, zanim typ się oddali albo nie wiem, zje go grzyb ze ściany
Rzut PO 1d100 - 77
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 63
Sukces!
Sukces!
Wiedza o świecie IV ( ◉◉◉◉○) - szukam w głowie możliwości skonstruowania miejsca, w którym ktoś może nagle zniknąć idąc w konkretnym szyku - czy po bokach mogłyby istnieć bliźniacze korytarze, do których coś przenosi idącego do przodu i gubi go niczym w labiryncie - Edge niekoniecznie dopuszcza do siebie myśl, że Geraldine i Ambroise tak po prostu daliby Thomasowi odejść do tyłu i wyobraża sobie zapadnię jak w Scooby Doo
Rzut PO 1d100 - 88
Sukces!
Sukces!
Nie wiem, czy powinnam nadal kulać 1d100, ale co mi szkodzi, najwyżej to zignoruj.
Rzut 1d100 - 75
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.