22.10.2024, 23:02 ✶
No to było ich dwoje, jeśli chodziło o nie banie się. A Atreus miał do tego nawet większe prawo, bo chyba nie zdarzyło mu się stanąć z widmem twarzą w twarz. Kiedy próbowali wejść na polanę w maju z Sebastianem i Laurentem to musieli obejść się smakiem. Na polu też widm nie było, a prowadzenie sprawy zaprowadziło go w sumie nigdzie; powód zgonu został określony, rodziny poinformowane, a ciała oddane do pochówku. A potem było mu nie po drodze do Kniei i jedyne dzikie miejsce w jakim był w Dolinie to wrzosowiska, a tam widm nie było. Przeczytanie akt o tym, co działo się w tym miejscu na przestrzeni ostatnich miesięcy nie pomagało w faktycznym wyobrażeniu sobie jak duże to mogło być niebezpieczeństwo. W końcu był aurorem i z nie takimi rzeczami się zmagał. Cholera, wszedł do limbo i z niego wrócił.
Dlatego skrzywił się odrobinkę, kiedy Geraldine okazała się być tą rozsądniejszą z ich dwójki, ale nic na to nie powiedział. W tym momencie był to dla niego przejaw strachu - czegoś co sam powinien czuć i się tego posłuchać. Ale ciężka atmosfera, która wypełniała las, nie do końca do niego trafiała. Zachowywał ostrożność, oczywiście, starając się by Wkurwiony nie zwrócił na nich uwagi, ale jego mniemanie o tym jak mogło się to dalej potoczyć pozostawało nieco wygórowane.
Szli dość długo, aż w końcu ich oczom ukazała się dziwaczna istota wspierająca o drzewo. Widma były... inne. Prawda? Nie był pewien czy faktycznie coś w tej zjawie było upiornie karykaturalnego, czy może był to efekt nabudowującej się atmosfery, która przenikała na wskroś to miejsce. A potem Wkurwiony się odezwał i uczucie zawodu zaczęło ciążyć tak samo jak upiorność kniei. Zostali wystawieni.
Odraza mieszała się ze strachem, kiedy Bulstrode zacisnął nieco mocniej palce na różdżce, a to pierwsze tylko wzmogło się, kiedy istota zaczęła czołgać się w ich stronę w jakiś karykaturalny sposób, z rwącym się ku górze ubraniu.
Dobrze, że byli tutaj we dwójkę i że Yaxley wiedziała dokładnie co może ich spotkać, jeśli nie podejdą do tego odpowiednio. Bo Atreus pewnie znalazłby się w podobnej sytuacji jak kiedy wpatrywał się w błękitny płomień na dnie limbo - o wiele za blisko śmierci. Nawet podniósł różdżkę, chcąc zareagować, ale Geraldine złapała go za nadgarstek i pociągnęła za sobą, a on uległ, dokładnie tak samo jak uległ Victorii, kiedy nie pozwoliła mu iść w stronę ognia. Nie pozostawało mu nic innego jak rzucić się do biegu w ślad za blondynką, kiedy słyszeli za sobą szelest pełzającej przez listowie istoty.
!Wkurwiony
Dlatego skrzywił się odrobinkę, kiedy Geraldine okazała się być tą rozsądniejszą z ich dwójki, ale nic na to nie powiedział. W tym momencie był to dla niego przejaw strachu - czegoś co sam powinien czuć i się tego posłuchać. Ale ciężka atmosfera, która wypełniała las, nie do końca do niego trafiała. Zachowywał ostrożność, oczywiście, starając się by Wkurwiony nie zwrócił na nich uwagi, ale jego mniemanie o tym jak mogło się to dalej potoczyć pozostawało nieco wygórowane.
Szli dość długo, aż w końcu ich oczom ukazała się dziwaczna istota wspierająca o drzewo. Widma były... inne. Prawda? Nie był pewien czy faktycznie coś w tej zjawie było upiornie karykaturalnego, czy może był to efekt nabudowującej się atmosfery, która przenikała na wskroś to miejsce. A potem Wkurwiony się odezwał i uczucie zawodu zaczęło ciążyć tak samo jak upiorność kniei. Zostali wystawieni.
Odraza mieszała się ze strachem, kiedy Bulstrode zacisnął nieco mocniej palce na różdżce, a to pierwsze tylko wzmogło się, kiedy istota zaczęła czołgać się w ich stronę w jakiś karykaturalny sposób, z rwącym się ku górze ubraniu.
Dobrze, że byli tutaj we dwójkę i że Yaxley wiedziała dokładnie co może ich spotkać, jeśli nie podejdą do tego odpowiednio. Bo Atreus pewnie znalazłby się w podobnej sytuacji jak kiedy wpatrywał się w błękitny płomień na dnie limbo - o wiele za blisko śmierci. Nawet podniósł różdżkę, chcąc zareagować, ale Geraldine złapała go za nadgarstek i pociągnęła za sobą, a on uległ, dokładnie tak samo jak uległ Victorii, kiedy nie pozwoliła mu iść w stronę ognia. Nie pozostawało mu nic innego jak rzucić się do biegu w ślad za blondynką, kiedy słyszeli za sobą szelest pełzającej przez listowie istoty.
!Wkurwiony