21.10.2022, 22:44 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.01.2023, 15:27 przez Morgana le Fay.)
- Czekaj… Biorąc pod uwagę układ planet… porę roku… i przepis Nory na ciasto czekoladowe… daję dwanaście na dziesięć. Szybkie wycieczki kominkiem z Ministerstwa prosto na Pokątną.
Jeśli szło o nią, było jasne, że będzie tam stałym gościem. Zarówno z powodu umiłowania pączków, jak i by ot wpaść do znajomych. Albo kupić coś na wynos. Poza tym często patrolowali Pokątną albo mieli tam jakieś interesy, więc wpaść po służbie…
…no kogo chciała oszukać, policjant, magiczny czy niemagiczny, zawsze wywącha najlepsze pączki w okolicy.
- Może gdybyś wytyczał drogę całemu społeczeństwu czarodziejów na wyspach brytyjskich, nie musielibyśmy mieć naszych, ehm, innych zobowiązań. No ale wiesz, bez presji… - powiedziała Brenna lekko. Tak naprawdę wcale nie zamierzała go namawiać, no ale, ich ministrem nie tak dawno temu był Malfoy. Była pewna, że Erik poradziłby sobie lepiej. Niestety, pewnie nawet tytuł najbardziej pożądanego kawalera nie byłby tutaj pomocny, stare rody czystej krwi bardzo by się starały, aby nie dostał tej posady...
...chociaż za piętnaście lat...
Podeszła do czajnika. Wyciągnęła ku niemu rękę i zamarła.
Nie, to nie był dobry pomysł. Niby Erikowi czasem nawet udawało się zrobić herbatę i niczego nie zdemolować, ale nie miała teraz czasu i nie chciała ryzykować.
- Blablabla. Tak naprawdę, to chcę zrobić ten bal, bo mam nową, wystrzałową sukienkę i żadnych okazji, żeby się w niej pokazać światu – skłamała bezczelnie, obracając się do brata. – Tak, musimy, ponieważ robisz dobrą robotę tu, gdzie jesteś, a to oznacza konieczność uporania się z raportami… A poza tym… Chcę zrobić herbatę – dodała już z uśmiechem, wskazując na czajnik. – Także sio z kuchni, ale już, podrzucę ci potem kubek na górę.
Stała, czekając aż brat wyjdzie. A kiedy to zrobił, wyjrzała jeszcze za nim, aby się upewnić, że odszedł na bezpieczną odległość. Dopiero wtedy nastawiła wodę na herbatę. A pięć minut później podrzuciła Erikowi do pokoju wielki kubek herbaty z sokiem malinowym, plasterkiem pomarańczy i goździkami na dodatek.
Potem zaś… cóż, siadła do kończenia raportu, następnie zaś do listy do zrobienia na bal.
/ztx2
Jeśli szło o nią, było jasne, że będzie tam stałym gościem. Zarówno z powodu umiłowania pączków, jak i by ot wpaść do znajomych. Albo kupić coś na wynos. Poza tym często patrolowali Pokątną albo mieli tam jakieś interesy, więc wpaść po służbie…
…no kogo chciała oszukać, policjant, magiczny czy niemagiczny, zawsze wywącha najlepsze pączki w okolicy.
- Może gdybyś wytyczał drogę całemu społeczeństwu czarodziejów na wyspach brytyjskich, nie musielibyśmy mieć naszych, ehm, innych zobowiązań. No ale wiesz, bez presji… - powiedziała Brenna lekko. Tak naprawdę wcale nie zamierzała go namawiać, no ale, ich ministrem nie tak dawno temu był Malfoy. Była pewna, że Erik poradziłby sobie lepiej. Niestety, pewnie nawet tytuł najbardziej pożądanego kawalera nie byłby tutaj pomocny, stare rody czystej krwi bardzo by się starały, aby nie dostał tej posady...
...chociaż za piętnaście lat...
Podeszła do czajnika. Wyciągnęła ku niemu rękę i zamarła.
Nie, to nie był dobry pomysł. Niby Erikowi czasem nawet udawało się zrobić herbatę i niczego nie zdemolować, ale nie miała teraz czasu i nie chciała ryzykować.
- Blablabla. Tak naprawdę, to chcę zrobić ten bal, bo mam nową, wystrzałową sukienkę i żadnych okazji, żeby się w niej pokazać światu – skłamała bezczelnie, obracając się do brata. – Tak, musimy, ponieważ robisz dobrą robotę tu, gdzie jesteś, a to oznacza konieczność uporania się z raportami… A poza tym… Chcę zrobić herbatę – dodała już z uśmiechem, wskazując na czajnik. – Także sio z kuchni, ale już, podrzucę ci potem kubek na górę.
Stała, czekając aż brat wyjdzie. A kiedy to zrobił, wyjrzała jeszcze za nim, aby się upewnić, że odszedł na bezpieczną odległość. Dopiero wtedy nastawiła wodę na herbatę. A pięć minut później podrzuciła Erikowi do pokoju wielki kubek herbaty z sokiem malinowym, plasterkiem pomarańczy i goździkami na dodatek.
Potem zaś… cóż, siadła do kończenia raportu, następnie zaś do listy do zrobienia na bal.
/ztx2
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.