Czuła dokąd powinna zmierzać. Była pewna, że podjęła dobrą decyzję. Nie zawahała się, nie zwróciła uwagi na kamień Edga, który potoczył się w zupełnie innym kierunku. To jej nie zmyliło, wiedziała, gdzie ma się kierować. Instynktu nie da się oszukac, prawda?
Szli w ciszy, przynajmniej na początku. Nie przeszkadzała jej ona. Zupełnie. Przerwał ją jednak Edge. Wcale nie pomagały. Wiedziała, że zaprowadziła ich do pułapki, że mogli tu umrzeć. Wystarczył jeden źle postawiony krok, a mogli by skończyć na dnie jakiegoś tunelu, chuj wie gdzie pozostawieni sami sobie. Nie była to do końca smierć, o której marzyła. Zawsze twierdziła, że jeśli umrze, to zginie podczas walki. Nie specjalnie więc podobała jej się perspektywa utknięcia w jakimś korytarzu.
Znaleźli się w końcu w jamie, którą obeszła, aby upewnić się, w którą stronę mieli zmierzać. Czuła, że są niedaleko, że była bliska dopadnięcia bestii. Powinni iść dalej, jak najszybciej dotrzeć do tego, który zamierzał odebrać jej życie. Już miała się odezwać, kiedy uświadomili jej, że zgubili kogoś po drodze.
Wpatrywała się to w Crowa to w Ambroisa, trwało to dłuższą chwilę, nim się odezwała.
- Nie wiem, gdzie on jest, ale chyba gdzieś indziej. - No skoro nie było go tutaj, to musiał się zgubić po drodze. - Jakim chujem nie zobaczyłeś, że go nie ma? - Tak, Roise szedł ostatni, najwyraźniej jego teoria o tym, że najniebezpieczniej jest na początku i na końcu szyku się nie sprawdziła. Oczywiście, że zamierzała to wyciągnąć. Szczególnie, że tak bardzo chciał jej udowodnić jeszcze przed wejściem do jaskini, że to jest zajebisty pomysł.
Decyzja, którą miała podjąć wcale nie była dla niej taka łatwa. Była tak blisko tego, który chciał odebrać jej życie, no kurwa mać, czuła, że ma go na wyciągnięcie ręki. Tyle, że nie miała w zwyczaju zostawiać ludzi za sobą, jej moralność istniała, chociaż mogłoby się wydawać, że nie. Thomas wlazł do tej jaskini tylko dlatego, że go o to poprosiła, inaczej nigdy w życiu by się tutaj nie znalazł. To była jej wina.
Widziała, że zależy im na tym, aby po niego wrócić. Domyśliła się, że Figg był kimś istotnym dla Greengrassa, to był chyba ostateczny powód, który pomógł jej podjąć decyzję, z której nie do końca była zadowolona. Ambroise pewnie nie zdawał sobie sprawy z tego, że nadal jego słowa miały na nią taki duży wpływ, że potrafił do niej dotrzeć pomimo tego, co się między nimi ostatnio wydarzyło, albo nie wydarzyło.
Zdziwiło ja też to, że Edge bez żadnego oporu zadecydował się wracać, bo wydawał się jej mieć raczej wszystko gdzieś. Cóż. Niech im będzie.
- Tylko szybko. - Mruknęła cicho.
Jeśli Roise był chłodny, to ona aktualnie była jego przeciwieństwem. Paliło ją w środku, irytowała się tym, że tak naprawdę zaplanowali jedną rzecz, to, że mają się nie rozdzielać i to jebło już na samym początku.
Sięgneła po tę linę, złapała ją prawą ręką, bo w lewej, silniejszej nadal trzymała różdżkę. Musieli sobie oświetlać drogę i mieć możliwość na szybką reakcję, gdyby coś wyskoczyło im z któregoś z korytarzy.
Percepcja III - Na nasłuchiwanie tego, co dzieje się w korytarzach, chce znaleźć miejsce, w którym słychać jakikolwiek ruch, co pomoże im zlokalizować położenie Thomasa. Poluje na niego niczym na zwierzynę.
Akcja nieudana
Akcja nieudana
dokładam do tego rzut na Wiedzę o przyrodzie III - Po raz kolejny łowcza szuka miejsc, w których mogła się ukryć zwierzyna, wie, jak wyglądają jamy, w których mieszkają zwierzęta, szuka opcji, stara się dopasować rozmiary korytarzy, wgłębień do tego, jak wygląda sylwetka Figga.
Akcja nieudana
Plus kostka k100, dunno, czy jest potrzebna